Aby zrozumieć co jest zarzewiem konfliktu, trzeba cofnąć się o ponad dwa lata. Do czasu, gdy późną jesienią 2023 roku okazało się, że po wyborach PiS nie uda się znaleźć partnera do utrzymania władzy, a rządy w kraju przejmie koalicja Platformy, PSL, Polski 2050 i Lewicy. Wtedy Artur Kamiński, ówczesny wiceprezes Zakładów Azotowych Kędzierzyn, wygrał konkurs na stanowisko dyrektora szpitala powiatowego w Nysie. Nie było to wielkie zaskoczenie. W starostwie – któremu podlega szpital – karty rozdawał PiS, a on Artur Kamiński liderem partii w powiecie nyskim.
Potem przyszły wybory samorządowe z 2024 roku. Artur Kamiński zdobył mandat radnego wojewódzkiego, a z rekomendacji klubu PiS dołączył do prezydium sejmiku jako przedstawiciel opozycji.
W powiecie nyskim natomiast powtórzył się „scenariusz sejmowy”: PiS wygrał, choć przegrał. Zdobył najwięcej, bo 10 z 25 mandatów w radzie powiatu, ale władzę przejęła koalicja radnych innych partii pod wodzą Platformy. Kluczowe było tu wsparcie radnych z komitetu burmistrza Nysy Kordiana Kolbiarza. Ten w poprzedniej kadencji trzymał z PiS, ale po tym, jak zmieniły się władze w kraju, zawarł sojusz z Platformą. Nie tylko w powiecie, ale i w samej Nysie.
Starostą nyskim został Daniel Palimąka, lider PO w powiecie. Spodziewano się, że w tej sytuacji Artur Kamiński wcześniej czy później straci stanowisko dyrektora szpitala w Nysie. Tak się jednak nie stało.
Artur Kamiński usunięty z PiS. „Zdrada”
Niedawno starostwo w Nysie poinformowało o zamiarze wprowadzenia zmian w sieci szpitali na terenie powiatu. Plan zakłada połączenie trzech placówek: szpitala w Nysie oraz dwóch lecznic w Głuchołazach, w tym tej podlegającej Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji. Władze powiatu argumentują, że ta konsolidacja przyniesie korzyści, m.in. mocniejszą pozycję szpitala i zwiększenie jego konkurencyjności.
Innego zdania są przedstawiciele PiS. Alarmują, że pod hasłem „konsolidacja” w istocie kryje się likwidacja szpitala w Głuchołazach. I właśnie sytuacją wokół szpitali poseł Kamil Bortniczuk – pochodzący z Głuchołaz lider opolskiego PiS – uzasadnia to, że 30 stycznia Artur Kamiński został usunięty z partii.
– Najpierw w ramach działającego przy staroście zespole zagłosował za takim rozwiązaniem [konsolidacją – dop. red.], wówczas zakładającym jeszcze przejęcie przez powiat prowadzenia szpitala MSWiA, a następnie w dziesiątkach wystąpień medialnych i wpisów w mediach społecznościowych uwiarygadniał to rozwiązanie, a wręcz zapewniał lokalną społeczność o jego walorach – argumentuje w rozmowie z „O!Polską”.
– Robił to nie tylko jako dyrektor ZOZ Nysa, ale z naszej perspektywy przede wszystkim jako rozpoznawalny lokalnie członek PiS. My programowo jednoznacznie negatywnie odnosimy się do takich planów i Artur Kamiński, jako wieloletni były członek PiS musiał to wiedzieć. Wiedział o tym doskonale, kiedy w poprzedniej kadencji rządziliśmy powiatem nyskim, a on sam był szefem powiatowych struktur PiS i nie przedstawialiśmy żadnych planów dotyczących zmian w strukturze ochrony zdrowia, a w rozwój szpitala w Głuchołazach inwestowaliśmy znaczne środki – opisuje Kamil Bortniczkuk.
– Taka postawa Artura Kamińskiego jest w ocenie Zarządu Okręgowego zdradą lokalnej społeczności oraz członków, sympatyków i wyborców PiS. Jako organizacja nie chcemy być w jakikolwiek sposób kojarzeni z realizacją programu KO w zakresie szpitalnictwa – stwierdza.
Artur Kamiński: Nie działam wbrew PiS
Zwróciliśmy się do Artura Kamińskiego z prośbą o odniesienie do kilku kwestii związanych z jego usunięciem z PiS. Zapowiedział, że szerzej skomentuje sytuację w poniedziałek 2 lutego.
Na gorąco, krótko o wykreśleniu z PiS, Artur Kamiński rozmawiał z „Nowinami Nyskimi”. Przekonywał, że nieprawdą jest, iż popiera likwidację szpitali. Wskazał, że w tej sprawie prezentuje stanowisko zbieżne z tym, jakie było podjęte przez regionalne władze partii w piątek 30 stycznia – a więc tego samego dnia, gdy koleżanki i koledzy postanowili usunąć go ze swoich szeregów. Zapewnił też, że nie popierał likwidacji w ramach zespołu przy staroście.
– Nikt z zespołu tego nie poparł. Byłem za obroną naszego ZOZ-u Głuchołazy przed chęcią jego przejęcia przez Szpital MSWiA w Głuchołazach i byłem za dalszymi pracami nad ewentualną mądrą konsolidacją i współpracą pomiędzy ZOZ Nysa i ZOZ Głuchołazy – opisywał.
Artur Kamiński dodawał, że wcześniej podobną optykę prezentował Kamil Bortniczuk.
Do tego doszły wpisy w mediach społecznościowych. „Słabi liderzy zawsze stawiają na rywalizację, bo mocniejszych od siebie traktują z góry jako rywali! A ja zawsze stawiam na współzawodnictwo, bo każdego traktuję z szacunkiem (…)” – napisał na Facebooku przy okazji swojego udziału w niedzielnych zawodach biegowych w Jedlinie.
Co prawda żadne konkretne nazwisko tutaj nie pada, ale przekaz zawarty między wierszami jest oczywisty.
Kamil Bortniczuk: Nie tylko o szpitale chodzi
Tymczasem Kamil Bortniczuk wytacza kolejne działa. Twierdzi, że „Artur Kamiński nie wypełniał bardzo wielu obowiązków członka PiS”. Uważa, że od wyborów samorządowych z 2024 roku jego działalność polityczna była znikoma. Przekonuje, że wynika to z tego, że Artur Kamiński nawiązał współpracę zawodową i polityczną ze starostą Danielem Palimąką.
– Pan Kamiński nie angażował się publicznie w prezydencką kampanię wyborczą. Nie sposób znaleźć na jego profilach w mediach społecznościowych choćby ułamka takiej aktywności na rzecz kampanii Karola Nawrockiego, jaką w ostatnich dniach wykazuje na rzecz uwiarygadniania realizacji programu KO w zakresie odłożonej w czasie likwidacji szpitala w Głuchołazach – argumentuje Kamil Bortniczuk.
– O zaangażowaniu w wykonywanie powierzonych mu w PiS zadań – to także jedna ze statutowych przesłanek do wykreślenia z listy członków partii – niech świadczy fakt, że w 2025 roku kierowany przez niego Komitet PiS w Głuchołazach odbył jedno spotkanie. A mówimy o roku wyborczym – dodaje poseł.
Bortniczuk przekonuje, że „zarzutów mniejszej wagi jest znacznie więcej”. – Ale całość podsumowałbym stwierdzeniem, że nie da się do 15.00 być lojalnym pracownikiem starosty z KO i realizować programu KO w tak kluczowej kwestii jak ochrona zdrowia, a po 15.00 być lojalnym członkiem PiS i realizować sprzecznego z programem KO programu PiS.
Poseł PiS: Artur Kamiński dodaje sobie animuszu
Poseł zaznacza, że zarząd opolskiego PiS ogromną większością zdecydował o tym, że Artur Kamiński został wykreślony z listy członków partii.
– Przeciwko zagłosowała jedna osoba, związana rodzinnie z podległym służbowo Arturowi Kamińskiemu pracownikiem ZOZ Nysa. Wstrzymały się dwie osoby – zaznaczając przy tym, że zgadzają się z argumentacją, ale wstrzymują się ze względu na osobistą wieloletnią znajomość z panem Kamińskim. 19 osób zagłosowało za – wylicza Bortniczuk.
Pytamy posła o sugestie, że Artur Kamiński został usunięty z PiS, bo stanowił dla niego konkurencję.
– Według mnie takimi sugestiami pan Kamiński dodaje sobie animuszu, a jednocześnie próbuje przykryć rzeczywiste powody wykluczenia. Czyli zdrady elektoratu i programu PiS. Współpracę polityczną ze starostą z KO. A wszystko to podyktowane niskimi pobudkami – chęcią utrzymania intratnego stanowiska w strukturach rządzonego przez KO powiatu nyskiego – odpowiada Kamil Bortniczuk.
Marcin Ociepa: To szkodzi prawicy
Odpowiedzi posła PiS sugerują, że to nie jego osobista vendetta. Tyle, ze nie jest tajemnicą, iż na linii Artur Kamiński – Kamil Bortniczuk iskrzy od dłuższego czasu. W wakacje 2025 roku poseł – z poparciem grupy opolskich działaczy partii – nie umieścił dyrektora szpitala w Nysie na liście osób rekomendowanych do nowej Rady Politycznej PiS.
Mimo tego Artur Kamiński znalazł się w tym gronie, jako jeden z kandydatów zgłoszonych przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W istocie była to rekomendacja Mariusza Błaszczaka, byłego szefa Ministerstwa Obrony Narodowej. Owo polecenie było zaś owocem prośby Marcina Ociepy, byłego zastępcy Błaszczaka w MON, który wstawił się za Arturem Kamińskim. Nasze ustalenia potwierdził wtedy Kamil Bortniczuk.
Już wtedy politycy prawicy nieoficjalnie mówili, że Kamińskiemu blisko jest do Ociepy. I to formalnie potwierdziło się we wrześniu. Wtedy Artur Kamiński wstąpił do Stowarzyszenia OdNowa RP, którego liderem jest poseł Marcin Ociepa (jest w klubie PiS, ale do partii nie należy).
Czy wobec wyrzucenia Artura Kamińskiego z partii można się spodziewać usunięcia go z OdNowy? Marcin Ociepa zapewnia, że nie.
– Ja silne osobowości przyciągam, a nie się ich pozbywam – mówi.
A jak ocenia ostatnie wydarzenia w opolskim PiS?
– Nie komentuję rozgrywek personalnych pomiędzy panem Kamińskim a posłem Bortniczukiem, gdyż wynikają one z tego, że obaj pochodzą z jednej gminy [Głuchołazy – red.] i pan radny stanowi dla posła naturalną konkurencję. A po drugie, to nie służy sile opolskiej prawicy – uważa Marcin Ociepa.
Artur Kamiński usunięty z PiS. Kurczy się klub w sejmiku
Skutki usunięcia dyrektora szpitala w Nysie z partii mogą się jeszcze długo ciągnąć. Nie tylko dlatego, że Artur Kamiński ma jeszcze prawo odwołać się od decyzji opolskich władz PiS do centrali partii. Może to również zaowocować zamieszaniem w sejmiku.
Artur Kamiński ma być usunięty z klubu PiS, który zamierza też cofnąć mu rekomendację do zasiadania w prezydium. Tyle, że odwołanie z funkcji wiceprzewodniczącego wymaga zgody ponad połowy radnych sejmiku. A więc i poparcia radnych rządzącej koalicji KO – Śląscy Samorządowcy – PSL.
Możliwa jest więc powtórka scenariusza z rady Opola w kadencji 2014-2018. Wtedy to wiceprzewodniczącym rady z ramienia Platformy został były wiceprezydent Opola Krzysztof Kawałko. Gdy opuścił partię, Platforma kilka razy składała wnioski o jego odwołanie, ale ówczesna miejska koalicja radnych prezydenta Arkadiusza Wiśniewskiego, PiS oraz klubu Razem dla Opola Marcina Ociepy broniła Krzysztofa Kawałkę przed odwołaniem. Ostatecznie on sam zrezygnował z funkcji.
– Jeśli Artur Kamiński sam nie zrezygnuje z roli wiceprzewodniczącego sejmiku, to przy braku poparcia radnych koalicji może nas czekać długi spektakl upokorzeń – słyszymy od doświadczonego polityka opolskiego PiS.
– To będzie się negatywnie odbijać na klubie. I będzie sposobem na granie na nosie Bortniczukowi przez Kamińskiego z Ociepą – uważa nasz rozmówca.
Jakby tego było mało, klub PiS w opolskim sejmiku liczyć będzie osiem osób. Oprócz Artura Kamińskiego z tego grona usunięty został Andrzej Mrowiec, który mandat radnego objął jesienią 2024 roku w miejsce zmarłego Jerzego Czerwińskiego.
Jako powód w PiS wskazują, że Andrzej Mrowiec wstrzymał się w głosowaniu nad budżetem województwa na 2026 rok, podczas gdy reszta radnych PiS – w tym Artur Kamiński – głosowało przeciw. W partii podejrzewają też, że zarówno on, jak i Artur Kamiński nie poparli w tajnym głosowaniu wniosku o odwołanie Szymona Ogłazy z funkcji marszałka.
– Klub nam się kurczy, a na dodatek mamy eskalację konfliktu pomiędzy znanymi działaczami. To się po kościach nie rozejdzie – uważa polityk PiS.
Czytaj także: Finansowy folwark w starostwie w Krapkowicach. Kontrola RIO wykryła poważne nieprawidłowości
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania


