UNI Opole powoli kończy sezon bo walczy jeszcze o dziewiąte miejsce w formie dwumeczu. I po pierwszym spotkaniu jest tego bliższe (więcej pisaliśmy TUTAJ), a rewanż gra 4 kwietnia w Stegu Arenie. Niemniej raczej nie można tego uznać za udaną kampanię. Tym bardziej po całkiem niezłej poprzedniej, gdy podopieczne Nicoli Vettoriego weszły do play off, zakończyły zmagania na siódmej lokacie. Ponadto wystąpiły w Final Four Pucharu Polski.
Cel minimum jest…
– Celem minimum było utrzymanie się i udało się to zrealizować. Niemniej wszyscy chcieliśmy także gry w fazie pucharowej. Niestety, okazało się, że zadecydowały nawet nie punkty w tabeli tylko de facto jeden zwycięski mecz więcej Chemika Police, więc musimy przełknąć gorzką pigułkę i przygotowywać się już powoli do kolejnego sezonu – nie kryje prezes opolanek Maciej Kochański. – Przed nami jeszcze ostatni mecz, ten o dziewiąte miejsce, a potem myślimy już o kolejnych wyzwaniach. Pozostajemy w lidze i trzeba się do nich odpowiednio przygotować, najpierw je wyznaczyć, a potem sukcesywnie realizować.
Boli to tym bardziej, że apetyty można było mieć większe. Choćby po całkiem niezłym wejściu w sezon, gdy opolanki wygrały połowę z ośmiu gier. Zresztą uzbierane wówczas 12 punktów jeszcze po dziewiątej kolejce plasowało je na piątej lokacie. Ba, z pozycji dającej prawo gry w play off wypadły po raz pierwszy dopiero na trzy serię przed końcem. I już na nią nie powróciły. To jednak pokłosie tego, co działo się przez trzy miesiące między 18 listopada a 20 lutego. W tym czasie z 10 meczów (a nawet 11 licząc z PP) wygrały tylko raz!
– Nie jest to łatwe do wytłumaczenia z tego względu, że parę razy były blisko wygranej, co mogło zdecydować o grze w ćwierćfinale. Kilka razy pogubiliśmy punkty, a jeden więcej dałby play off – zauważa sternik naszych siatkarek.
…ale UNI Opole kończy sezon z niedosytem
I rzeczywiście miały one choćby trzy piłki meczowe na 3:1 z BKS-em Bielsko Białą i potem uległy w tie breaku. Nie wykorzystały też swojej szansy na wygranie i to za trzy punkty w pierwszym starciu z Volleyem Wrocław, gdy było na 2:0 w setach, a w trzecim prowadziły wysoko, po czym przegrały tę partię i dwie następne.
Warto także zauważyć, że praktycznie nie zrobiły żadnej pozytywnej niespodzianki. Niczego ponad normę. Przykład? Na 10 meczów z zespołami z pierwszej piątki w tabeli nie wygrały żadnego… ba, wywalczyły trzy punkty za trzy porażki 2:3.
– Dodałbym też do tego jeszcze jedną rzecz. Od wielu lat stawka na miejscach 5-12 nie była tak wyrównana. Do ostatniej kolejki wszystko się decydowało: kwestia utrzymania, play off i rozstawienia w nich. Decydowały detale i nam ich teraz zabrakło – wylicza Maciej Kochański.
Trudno więc dziwić się, że po siedmiu latach odchodzi trener Nicola Vettori, który wprowadził klub do elity, dwukrotnie zajął z drużyną siódme miejsce (ta lokata w 2022 roku była najlepszym wynikiem beniaminka od lat) i doprowadził ją do półfinału Pucharu Polski 2024. Bywały też i gorsze okresy. Zarzucano mu choćby, że poprzez pracę asystenta w reprezentacji naszego kraju mało czasu poświęcił drużynie w ramach przedsezonowych przygotowań.
Będą duże zmiany
– To nie są takie łatwe do zmierzenia rzeczy. Trudno przesądzić o tym, czy bardziej to pomagało czy przeszkadzało. Na pewno to było faktem, że chwilę później dołączał do zespołu, ale dzięki temu także przyjeżdżał z nowymi umiejętnościami, jak również przeglądem zagranicznych zawodniczek, a niektóre z nich potem dołączyły do UNI – zauważa Kochański. – Kończymy pewien etap naszego klubu, ale wszystko ma swój cykl i wydaje nam się, że ten właśnie się zamknął. Potrzebne jest pewne rodzaju odświeżenie, tak by spróbować pójść jeszcze bardziej do przodu – obrazuje prezes UNI.
Na pewno drużynę czeka rewolucja kadrowa. Mówi się, że opuszczą ją wieloletnia libero Adriana Adamek czy też wszystkie zawodniczki zagraniczne. Plotkuje się, że zostają mają z kolei doświadczone Katarzyna Zaroślinska-Król i Katarzyna Połeć. W tej kwestii Maciej Kochański jednak milczy.
– Póki co nie chcemy na ten temat się wypowiadać, a to z tego względu, że sezon jeszcze się nie zakończył. Zawodniczki, zarówno te, które miałyby odejść, zostać, jak i do nas trafić w większości wciąż są związane umowami. Gdy te wygasną, wtedy będziemy mogli komunikować takie rzeczy, aczkolwiek czekają nas znaczące zmiany – zaznacza.
Czytaj także: Siatkarki z Nysy do finału gry o awans na zaplecze elity „weszły z drzwiami”
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania