czwartek, 5 marca, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Tylko u nas

Stare Siołkowice mają 800 lat i kolonię w Brazylii

Ta niewielka miejscowość już przed 1592 rokiem miała szkołę. Tu przyszedł na świat Edmund Sebastian Woś–Saporski, pionier polskiego osadnictwa w Brazylii. A ks. Jan Dzierżon, ojciec nowoczesnego pszczelarstwa, był w Starych Siołkowicach przez rok wikarym.

Krzysztof Ogiolda Krzysztof Ogiolda
2023-07-08
w Najważniejsze, Region, Tylko u nas
Stare Siołkowice mają 800 lat

Stare Siołkowice mają 800 lat - Szkoła „na Gburach” rocznik 1922-1923.

REKLAMA

Stare Siołkowice od ośmiu wieków leżą po prawej stronie Odry. Niemal w połowie drogi między Lewinem i Pokojem oraz między Opolem a Brzegiem. Pierwszą o nich pisemną wzmiankę znajdujemy w tzw. liście wyzwoleńczym, wystawionym w 1322 roku dla niejakiego Stanka Wolnego. Książę opolski Bolko I i biskup wrocławski Jan III potwierdzają w tym dokumencie prawo Thomkego z Dowirgiewicz i jego spadkobierców do zwolnienia z czynszów z jednego łana gruntów i do zbudowania młyna w Siołkowicach (Scholekovic).

Pierwotna nazwa pochodziła od małego sioła – siółka. Ludowa etymologia wiąże ją raczej z gwarową formą czasownika siać (siołć). W ciągu stuleci w dokumentach pojawiało się ponad 20 form tej nazwy miejscowości. Wśród nich m.in.: Schokovitz, Sodolkowitz, Szolkowicz, Sodilkowicz, Sielkowic, Schiodlkowicz, Schalkowitz oraz Alt Schalkowitz, Schalkendorf i Stare Siołkowice. Cząstka Alt – Stare pojawiła się w XVIII wieku wraz z założeniem Kolonii Siołkowice Nowe.

W XVI wieku obok szkoły, kościoła i probostwa do wioski należało ponad 20 gburskich, czyli chłopskich gospodarstw (nie licząc mieszkających w niej także komorników). W roku 1588 liczba gburstw sięgnęła 47. Dzieje Siołkowic przechowały nazwiska sołtysów od drugiej połowy XVI stulecia. Toteż wiemy, że w latach 1560–1597 na czele wsi stał Stanek Lis.

Powodzie i pożary

Sąsiedztwo Odry przynosiły Siołkowicom pożytki (jako szlak transportowy). Już w pierwszej połowie XVI wieku część mieszkańców była flisakami. Dwa stulecia później – po wojnie siedmioletniej – matackourze, jak ich nazywano, spławiali drewno aż do Szczecina. Wielu z nich wracało do domu pieszo. By nie trwonić zarobionych flisactwem pieniędzy, najmowali się do pracy w gospodarstwach za nocleg i strawę. Ale rzeka była też źródłem trosk i nieszczęść. Szczególnie mocno odcisnęły się na życiu siołkowiczan lata 1736-1737. Przyniosły one wielkie powodzie oraz epidemię tyfusu, który zabrał z tego świata około 300 mieszkańców miejscowości. Po straszliwym cyklonie w styczniu 1737 i stratach, jakie spowodował, zniechęceni gburzy sprzedawali gospodarstwa, często za bezcen, przenosząc się do Czech.

Ufundowanie kościoła w Siołkowicach mogło nastąpić już przed 1532 rokiem (w tymże roku były już one samodzielną parafią z pisarzem kościelnym i dzwonnikiem), ale daty poświęcenia pierwszej świątyni ani nazwiska pierwszego proboszcza nie znamy. Sporządzony po czesku dokument z 1575 roku zawiera nazwisko pierwszego udokumentowanego duszpasterza. Zwał się on Mikołaj Kmicz.

Pierwszy kościół prawdopodobnie spłonął. Podobnie jak drugi drewniany, który ogień zniszczył w 1822 roku. Przygotowania do budowy nowej świątyni – zaprojektował ją słynny rządowy budowniczy Karl Friedrich Schinkel – trwały trzy lata, a budowa, z wielkim wysiłkiem gospodarzy siołkowickich oraz z innych należących do parafii miejscowości, kolejne pięć lat. W tym czasie liturgie niedzielne odbywały się w filiach – w Popielowie i Chróścicach – a msze św. w tygodniu na probostwie w Siołkowicach. Dziś świątynia (rozbudowana i poświęcona w 1934 r.) należy do Opolskiego Szlaku Architektonicznego Karla Friedricha Schinkla.

Stare Siołkowice mają 800 lat
Stare Siołkowice mają 800 lat. Przebudowa kościoła w Starych Siołkowicach, rok 1933.

Jedną z kultywowanych przez wieki siołkowickich tradycji jest pielgrzymowanie do sanktuariów. Zwyczaj ten nasilił się zwłaszcza w XIX wieku wraz z upowszechnieniem się kolei. Tutejsi mieszkańcy pielgrzymowali nie tylko na stosunkowo bliską Górę św. Anny, ale także do Barda Śląskiego (Wartha), Wambierzyc (Albendorf) i na Jasną Górę.

Stare Siołkowice mają 800 lat – tu było się gdzie uczyć

Stare Siołkowice szczycą się, że szkoła istniała w miejscowości już przed 1592 rokiem. Zgodnie z nakazem synodu kościelnego we Wrocławiu, nauczycielami mogli w niej być jedynie pedagodzy „z wypróbowanym trybem życia, statecznego wieku oraz z odpowiednim wykształceniem”. Zobowiązywali się nie uczyć przeciw wierze katolickiej i nie czytać niemoralnych książek. Nie było wówczas przymusu szkolnego, ale kto chciał, mógł dzieci do szkoły posłać.

Nauka odbywała się w języku polskim. Dopiero w latach 1800-1878 po niemiecku i po polsku.

W 1875 roku rozpoczęto budowę – kosztem 25 tysięcy marek – drugiej szkoły – na Klapaczu. Rok później dobudowano do niej budynek gospodarczy i całość została oddana do użytku.

Wraz z 800-leciem miejscowości świętowany będzie także inny jubileusz – 140 lat istnienia straży pożarnej w Siołkowicach. I nic dziwnego, skoro już w 1882 roku Siołkowice miały sikawkę przewozową z wężem, zaczątek przyszłej straży pożarnej. W tym samym roku miał miejsce jeden z kilku wielkich pożarów w historii miejscowości. W niedzielę, 9 czerwca, kiedy w oktawie Bożego Ciała gospodarze byli na procesjach w Chróścicach lub w Popielowie, w stodole u gbura Pródla wybuchł pożar.

Silny wiatr przeniósł ogień do Zawodniego Fabisza na Błoniu, a stamtąd do zagrody Halamowej na Kopcu i dalej – na szkołę, kościół i dzwonnicę. Po stronie kościoła spaliły się wszystkie domy mieszkalne, zabudowania gospodarcze i stodoły. Po drugiej stronie oprócz szkoły spaliły się wszystkie domy chłopskie, ale stodoły ocalały.

Stare Siołkowice i ich znani mieszkańcy

Na dzieje Starych Siołkowic składają się nie tylko dawne dokumenty i budowle oraz związane z nimi historie. Ducha miejscowości tworzą przede wszystkim ludzie. Andrzej Stampka w  wydanej w 2018 oku książce „Z dziejów Siołkowic i okolicy” i inni autorzy wymieniają w różnych publikacjach kilkadziesiąt ważnych dla tej miejscowości postaci. Zatrzymajmy się choć przy kilku.

Postacią nieco zapomnianą wydaje się urodzony w 1932 roku werbista, o. Hubert Fautsch. Wyświęcony w 1958 roku wyjechał na misje do Papui Nowej Gwinei oraz do Australii. Rodzinną miejscowość odwiedził cztery razy: w 1960, 1965, 1977 oraz 1980 roku. Zmarł w Australii w 2001.

Międzynarodową sławę zyskał profesor matematyki Andrzej Pampuch. Chłopski syn urodził się w 1855 roku. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz długoletni profesor nauk ścisłych na Uniwersytecie w Strasbourgu był korespondencyjnym członkiem wielu naukowych towarzystw na całym świecie. Zmarł w Starych Siołkowicach 5 lutego 1937.

Lekarz oraz duchowny-pszczelarz

Otton Spisla (ur. 1920 w Nowych Siołkowicach) był lekarzem. Pracował po wojnie w Dąbrowie Niemodlińskiej. Emigrował do Niemiec. Pasjonowała go historia Heimatu. Jego książka „Szlakiem pięknych górnośląskich wsi – Stare Siołkowice, Popielów, Chruścice”, została przetłumaczona na język polski i wydana przez Gminną Bibliotekę w Popielowie.

Ksiądz dr Jan Dzierżon, prekursor nowoczesnego pszczelarstwa i odkrywca dzieworództwa pszczół został – bezpośrednio po święceniach – w 1834 roku wikariuszem w Starych Siołkowicach. Przebywał tu przez rok. W pamięci mieszkańców pozostał nie tylko z powodu ustawionego w swoim pokoju ula. Wielu korzystało z jego rad dotyczących prowadzenia gospodarstwa.

Siołkowickie korzenie ma także Jakub Kania – poeta, pisarz ludowy i działacz oświatowy. Urodzony w 1872 walczył w I wojnie światowej i w III powstaniu śląskim. Był działaczem Związku Polaków w Niemczech. W Starych Siołkowicach jest pamiętany i upamiętniony. Dzięki tablicy na domu, w którym mieszkał, pomnikowi oraz izbie jego pamięci. Odwiedzają ją nie tylko miejscowi, także nauczyciele i uczniowie szkoły podstawowej w Domaradzu (w powiecie namysłowskim), której jest patronem. Wspomniane obiekty (dom pomnik, izba) są częścią trasy spacerowej: Szlaku „Meandrami losu Śląska i Ślązaków”.

Pionierska podróż za ocean

Szczególne miejsce w siołkowickiej historii zajął Sebastian Edmund Woś-Saporski. Urodzony w 1844 roku został pionierem emigracji polskiej do Brazylii. Po szkole w Siołkowicach uczył się w opolskim gimnazjum. Wolą rodziców było, aby studiował teologię. On jednak – aby uniknąć powołania do wojska – zmienił nazwisko na Saporski, a następnie w 1867 udał się do Anglii, a stamtąd do Urugwaju i Argentyny. Potem do Brazylii. Zatrzymał się w stanie Santa Katharina, gdzie pracował jako mierniczy. Stamtąd przeniósł się – ze względu na mniej upalny klimat – do Kurytyby w stanie Parana.

Stare Siołkowice mają 800 lat
Stare Siołkowice mają 800 lat. Na zdjęciu Woś – Saporski ze swoją brazylijską żoną.

W listach do rodziców pisał o możliwości życia i pracy w słabo zaludnionej Brazylii. Z zaproszenia w 1869 roku skorzystało 16 rodzin ze Starych Siołkowic, łącznie 78 osób. Nosiły one m.in. takie nazwiska: Purkot, Filip, Kokot, Prodło, Gbur, Pampuch, Szymiczek, Macioszek, Wosch.

Trafili do stanu Santa Katharina – miejsca niekorzystnego klimatycznie i trudnego do karczunku. Woś-Saporski przyszedł im z pomocą. Przy wsparciu dworu cesarskiego uzyskał od Izby Municypalnej w Kurytybie obszar osadniczy Polarsinho dla 32 rodzin z Górnego Śląska. Do tej imigranckiej ziemi obiecanej przybywali kolejni osadnicy ze Śląska, z Poznańskiego, Prus Książęcych i Prus Królewskich oraz z Galicji. W stanie Parana – także dzięki Saporskiemu, który nikogo nie zostawiał bez pomocy – powstała nowoczesna Kurytyba i inne miasta. Woś-Saporski ożenił się z Brazylijką. Zmarł w 1933 roku. Miał 89 lat.

– Siołkowiczanie wyjeżdżali całymi rodzinami, łącznie emigrowało ich blisko 200 – opowiada Engelbert Miś, pochodzący stąd wieloletni dziennikarz spokrewniony z Wosiem – Saporskim.

– Przed wyjazdem deklarowało się, ile ziemi chce się tam, w Ameryce Południowej uprawiać. Kto przeliczył się z siłami i zadeklarował zbyt wiele, płacił karę. Saporski był człowiekiem wielu talentów. Pracował jako nauczyciel, ale też zakładał gazety. A jako poseł stanowy przyczynił się pod koniec lat 80. XIX wieku do zniesienia niewolnictwa. Doprowadził też do stworzenia dystryktu Nowa Polonia z biało-czerwoną flagą, kiedy Polski na mapie Europy jeszcze nie było – opowiada.

Stare Siołkowice to była i jest wieś otwarta

– Fenomen Starych Siołkowic polega na tym, że to zawsze była dwujęzyczna, otwarta i zróżnicowana społeczność – zwraca uwagę Engelbert Miś. – W roku 1858 było tam 2021 mieszkańców, w tym 28 ewangelików i 3 Żydów. Różne narodowości i wyznania żyły tu w zgodzie przez lata. Żyda, Kaima Epsteina, siołkowiczanie – m.in. pan Skroch i Jakub Kania – w latach 1939-45 ukrywali w swoich domostwach. Także moja rodzina dawała mu schronienie. Po wojnie rewanżował się, jak potrafił. Zaopatrywał swoich wybawców w jedzenie. Pomagał m.in. mojej mamie, przywożąc z Opola żywność, kiedy ojca zabrali Sowieci. Ja go jeszcze jako dziecko widywałem.

Dzisiaj jedną z wizytówek Starych Siołkowic jest prowadzone przez Caritas hospicjum.

– Nasze hospicjum wyróżnia się bardzo dobrą opieką, kuchnią jak w domu – zapewnia Sybilla Stelmach, wójt Popielowa, gminy, na terenie której leżą Stare Siołkowice. – Ważne znaczenie mają także Warsztaty Terapii Zajęciowej. Jestem za to bardzo wdzięczna, że pomagają one rodzicom, często już wiekowym, w opiece nad niepełnosprawnymi dziećmi. By rodzice mieli choć parę godzin czasu dla siebie.

– Uważam, że mieszkańcy Siołkowic od lat są pomysłowi, pracowici i przedsiębiorczy – dodaje pani wójt. – Tu się nadal dba o porządek i w sobotę sprząta się chodniki i ulice do połowy przed domami. Młodzi wnoszą nowe wartości. Myślę o założonym kilka lat temu stowarzyszeniu i pisanych na miarę potrzeb projektach służących choćby dzieciom i młodzieży.

Przykładem takiego dobrego działania jest przeniesienie biblioteki na zaadaptowane na ten cel poddasze szkoły.

Dom dla gości z Ukrainy

Na dowód, że otwartość nie jest tylko historyczną cechą mieszkańców Siołkowic i gminy, Sybilla Stelmach opowiada o przyjęciu gości z Ukrainy.

– W całej gminie, w Starych Siołkowicach także, z dnia na dzień przyjęliśmy blisko 300 uchodźców z Ukrainy – mówi pani wójt. – Często były to matki z dziećmi mające cały dobytek w jednej reklamówce. Nocowali na początku w świetlicach, ale pomoc i zaangażowanie mieszkańców były ogromne. Oni się tu zadomowili. Kiedy kilka dni temu kończyliśmy rok szkolny w siołkowickiej szkole, miałam przyjemność wręczyć stypendia wójta. Jedno z nich przypadło uczennicy z Ukrainy. Ona rok temu w maju nie mówiła po polsku. Teraz jest wzorową uczennicą. Mamy nadal około 70 przybyszów z Ukrainy i myślę, że oni już z nami zostaną. Przy wsparciu urzędu marszałkowskiego, gminy partnerskiej z Niemiec i parterów ze Stanów wyremontowaliśmy dom dla dwóch rodzin ukraińskich.

Stare Siołkowice mają 800 lat
Stare Siołkowice mają 800 lat. Na zdjęciu od lewej: Monika Kopka – Jędrychowska, sekretarz gminy Popielów, wójt Sybilla Stelmach i wicewójt Artur Kansy – Budzicz przy głazie upamiętniającym jubileusz wsi.

Na jubileuszowe uroczystości planowane na 1 lipca przyleciały z Brazylii dwie siostry, panie Saporskie.

– Ich obecność to jest mały cud – przyznaje pani wójt. – Pomagał pan Miś i jeszcze jeden dziennikarz, który udawał się do Brazylii. A jak one przyjadą i z brazylijską flagą przejdą przez miejscowość, będą żywym dowodem na odwagę i pracowitość naszych przodków. Pokażemy im naszą gminę, Opole, pojedziemy z nimi na Górę św. Anny, do Mosznej, Kamienia Śląskiego. Z delegacją niemiecką do Wrocławia i na jeden dzień do Krakowa. Chciałabym, żeby to dla nich były jedne z najpiękniejszych dni w ich życiu.

Pracując nad tekstem korzystałem z materiałów na stronie staresiolkowice.pl oraz z książek: Manfred Kutyma, Siołkowice. Zarys dziejów wsi opolskiej, Instytut Śląski, Opole 2007 oraz Andrzej Stampka, Z dziejów Siołkowic i okolicy, Gminna Biblioteka Publiczna, Popielów 2018.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „Opolska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.

Tags: Historia
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Igor Tuleya Jacek Dubois

    Igor Tuleya i Jacek Dubois w Opolu: Odebrano obywatelom prawo do sądu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Morderstwo w Kadłubie. Nastolatek nagrał oświadczenie. „Miał listę ofiar”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Internauci udostępniają filmy zbrodni. Psycholog: Morderstwo nie jest częścią życia

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Historyczny sukces! Studenci wydziału lekarskiego w Opolu najlepsi w Polsce

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowe osiedle w Opolu przy nowej ulicy. Ile wynosi czynsz?

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025