Uroczystość odbyła się na terenie Szkoły Podstawowej nr 12 w Kędzierzynie-Koźlu, a uczestniczył w niej m.in. europoseł Grzegorz Braun. To na ścianie szkoły wisi tablica upamiętniająca ofiary ludobójstwa na Kresach. Przed rokiem doszło tam do kontrowersyjnej sytuacji, gdy organizujące wydarzenie Stowarzyszenie Kresowian odznaczyło Jacka Międlara, byłego księdza skazanego za antysemityzm. A wszystko to pod patronatem władz miasta.
Po tej sytuacji ratusz w Kędzierzynie-Koźlu zapowiadał, że nie będą już wspierać Stowarzyszenia Kresowian. Na ten rok miasto planuje własną uroczystość – na 11 lipca, w Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów z Ukraińskiej Powstańczej Armii na Polakach.
Urząd miasta w Kędzierzynie-Koźlu: Nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym
Stowarzyszenie Kresowian zorganizowało własną uroczystość – w sobotę 27 czerwca. Ustaliliśmy, że dopełniło formalności, m.in. uzyskując zgodę administratora terenu szkoły na organizację wydarzenia.
– Zadziwiające jest, że żaden przedstawiciel miasta nie wybrał się tam, by dopilnować, czy nie dochodzi do budzących wątpliwości sytuacji. To sugerowałyby doświadczenia lat poprzednich. A tak się nie stało – słyszymy od polityka z Kędzierzyna-Koźla proszącego o anonimowość.
– Rok temu podczas uroczystości na terenie szkoły znalazł się baner „Stop Ukrainizacji Polski”. Straż Miejska go zdjęła, było o to zamieszanie. A teraz oni z tym samym banerem przedefilowali przez miasto i znów weszli z nim na teren szkoły! – denerwuje się.
W sieci pojawiły się zdjęcia, na których widać ów baner. W jakiś czas później w kanałach informacyjnych władz Kędzierzyna Koźla pojawił się następujący komunikat: „W związku z dopuszczeniem się przez uczestników zorganizowanej dzisiaj przez Stowarzyszenie Kresowian uroczystości pod tablicą upamiętniającą ofiary ludobójstwa na Kresach – położoną na terenie publicznej szkoły podstawowej – czynu nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, wobec organizatora zostaną wyciągnięte stosowne konsekwencje prawne”.
– Gdyby uczestnicy wydarzenia przyszli, złożyli kwiaty i upamiętnili ofiary, to nic by się nie stało. Tymczasem mieliśmy do czynienia z nawoływaniem do nienawiści na tle narodowościowym. Baner o takiej wymowie, z hasłem „Stop Ukrainizacji Polski”, znalazł się na terenie publicznej szkoły – mówi Zbigniew Romanowicz, sekretarz Kędzierzyna-Koźla.
Grzegorz Braun i wiec na terenie szkoły w Kędzierzynie-Koźlu
Ale to nie jedyna kontrowersja wokół wydarzenia zorganizowanego przez Stowarzyszenie Kresowian z Kędzierzyna-Koźla. Wydarzenie zamieniło się bowiem w wiec jednej partii: Konfederacji Korony Polskiej. Wystąpienia mieli posłowie partii: Włodzimierz Skalik i Roman Fritz. Przemawiał też europoseł Grzegorz Braun, lider KKP.
– Banderowski reżim kijowski nie jest ani sojusznikiem, ani przyjacielem. Jest wrogiem narodu i państwa polskiego – mówił Grzegorz Braun w Kędzierzynie-Koźlu.
W swoim wystąpieniu postulował też zamknięcie lotniska w Rzeszowie-Jasionce – ważnego z punktu widzenia dostaw sprzętu i uzbrojenia dla walczących Ukraińców – celem jego przeglądu i remontu. Uzasadniał, że nie jest ono przystosowane do masowych startów i lądowań ciężkich maszyn.
– Stop! Dość! Ani jednej palety więcej, ani jednej sztuki broni i amunicji, ani jednego egzemplarza sprzętu lekkiego czy ciężkiego, kołowego czy lotniczego, na Ukrainę. Ani tony, ani grama! Nie będziemy dłużej zbroić naszych wrogów! – pomstował Grzegorz Braun w Kędzierzynie-Koźlu.
Postulował też przywrócenie penalizacji służby w obcej armii – ze szczególnym uwzględnieniem armii ukraińskiej – a także „lojalki antybanderowskie” dla wszystkich obywateli Ukrainy przebywających i chcących przebywać w Polsce.
– To było typowe wystąpienie polityczne, nie mające nic wspólnego z historią, tylko z bieżącą sytuacją. A wszystko to na terenie publicznej placówki oświatowej. To skandaliczna sytuacja! – denerwuje się nasz rozmówca.
Zbigniew Romanowicz deklaruje, że również ten wątek uroczystości zorganizowanej przez Stowarzyszenie Kresowe będzie prześwietlony. Ale sekretarz Kędzierzyna-Koźla nie przesądza jeszcze, czy przełoży się to na jakiekolwiek zawiadomienia.
– Będziemy tę kwestię analizować – stwierdza.
Czytaj także: Gra kośćmi ofiar UPA. „Żenada to mało powiedziane”
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania



