środa, 30 września, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Najważniejsze

Gra kośćmi ofiar UPA. „Żenada to mało powiedziane”

Piszę to jako człowiek, którego mama oraz jej bliżsi i dalsi krewni ucierpieli w pożodze zniszczeń i mordów wznieconej przez banderowców. Tylko dlatego, że byli Polakami. To było ponad 80 lat temu.

Bogusław Mrukot Bogusław Mrukot
2026-06-26
w Najważniejsze, Opole, Region, Tylko u nas
UPA Zełeński Nawrocki

Wołodymyr Zełeński i Karol Nawrocki - fot. Wikimedia Commons

REKLAMA

 

Jako dziecko i nastolatek, słuchając opowieści mamy i dziadków, czułem nienawiść do UPA i Ukraińców w ogóle. Z wiekiem mi przeszło. Sprawcy krzywd i śmierci moich przodków oraz setek tysięcy innych Polaków już nie żyją. Nie ma się na kim mścić. A ich dzieci, wnukowie i prawnukowie nie są niczemu winni.

Czas leczy rany, a trwanie w uczuciu, że obowiązuje jakaś ponadpokoleniowa odpowiedzialność zbiorowa, jest nieracjonalne, niehumanitarne, niechrześcijańskie, a przede wszystkim niebezpieczne. Zło w sercu nie popycha do dobrych czynów.

Ale to, że nie czuję nienawiści, nie oznacza, że straciłem pamięć i zwykłą ludzką wrażliwość. Nie można gloryfikować złych ludzi. Nawet, jeśli to zło czynili ponad 80 lat temu. No, bo jak mogą to odebrać tacy jak ja? To banderowcy dobrze zrobili, mordując, paląc i prześladując moich Bogu ducha winnych przodków?

Nie da się na to tak zwyczajnie machnąć ręką. Dlatego Wołodymyr Zełeński zrobił rzecz bezgranicznie głupią, biorąc pod uwagę sytuację, w której od kilku lat są Polska i Ukraina. Ich relacje w obliczu rosyjskiej agresji. Szansę, przed którą stanęły oba narody i państwa, Wołodymyr Zełeński teraz zniweczył, przynajmniej na dekadę.

Nadając wojskowej jednostce imię „Bohaterów UPA” rozdrapał nasze stare rany, wzmocnił i tak już silne resentymenty. Wypuścił z butelki dżina, którego trudno będzie teraz zagonić tam z powrotem. Jego decyzja jest nie tylko policzkiem dla Polaków, ale uderza również w żyjącą i pracującą u nas milionową rzeszę Ukraińców. To oni na własnej skórze odczują pierwsi skutki tej przeznaczonej na użytek wewnętrzny zagrywki swojego prezydenta. A im już i tak nie było tu lekko, bo my też mamy swoich nacjonalistów i polityków grających na emocjach i nienawiści.

Gra kośćmi ofiar UPA. „Żenada to najłagodniejsze z możliwych określeń”

Dostrzegam w tym swoisty paradoks. Zełeński jest pochodzenia żydowskiego, a więc narodu, na przedstawicieli którego banderowcy polowali podczas II wojny światowej gorliwiej niż na Polaków. Prezydent Ukrainy nie mógł o tym nie wiedzieć. Wygrał jednak cynizm, podjął decyzję moralnie nie do obrony dla chęci zdobycia kilku punktów procentowych poparcia fanów UPA i Bandery. Ta żądza zachowania władzy…

Zełeński wiedział, że dotknie naszej czułej struny, wybuchnie skandal, a Polska będzie musiała zareagować. Choć pewnie założył, iż koszty zewnętrzne okażą się niższe od zysków wewnętrznych. Być może uznał też, że to nieistotne, bo Polska w jego grze przestała być ważna.

Czy mu się to opłaciło? Na krótką metę tak, na dłuższą straci i Ukraina, i Polska. Zyska jedynie Rosja, której zawsze należało na nienawiści naszych narodów. Zełeński okazał się być jednym z coraz liczniejszej na świecie grupy polityków, dla których mało znaczy ogólnie pojęty interes kraju w dalszej perspektywie.

W tym aspekcie należy też rozpatrywać reakcję naszej sceny politycznej na decyzję Zełeńskiego. Niektórzy wykorzystali ją, żeby uderzyć w swoich przeciwników, narobić im kłopotów. Oczekiwałbym, że w tak ważnej sprawie prezydent spotka się z premierem i uzgodnią, jak odpowiedzieć stanowczo, ale nie eskalująco na krok Zełeńskiego. Odebranie mu orderu Orła Białego przez Karola Nawrockiego czymś takim nie było. Cała sprawa jest za to nadal rozgrywana tak, żeby nie patrząc na interes kraju dowalić Tuskowi.

Dla mnie to wszystko – tak po ukraińskiej, jak i polskiej stronie – wygląda na grę kośćmi ofiar UPA. Żenada to najłagodniejsze z możliwych określeń.

Czytaj także: Cmentarze na poboczach. Dlaczego urzędy ignorują przydrożne krzyże

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: HistoriaKarol NawrockiRosjaUkraina
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Małgorzata Gowin z Zawadzkiego

    Nie żyje Małgorzata Gowin. Przed śmiercią napisała poruszający list do swojej „armii”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Szaleństwo na parkiecie i tańce na stołach – to największy Oktoberfest!

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Najpierw wielkie dofinansowanie, potem cisza. Co z trasą średnicową w Opolu?

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nagła zmiana we władzach UO. Prorektor odwołany z funkcji

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Jogurtowy potentat planuje rozbudowę. Firma Zott kupiła nowe grunty w Opolu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025