Nadmiar wolnych miejsc to przede wszystkim efekt niżu demograficznego. Swoją rolę odegrał również program „Aktywny Rodzic”, potocznie nazywany „babciowym”. W założeniu miał on odciążyć żłobki, ale przede wszystkim ułatwić mamom powrót do pracy.
– Ponad 300 wolnych miejsc dotyczy zarówno żłobków publicznych, jak i niepublicznych – mówi Łukasz Sowada, wiceprezydent Opola. – Każdy, kto chce, ma dziś zapewnione miejsce dla dziecka. Mamy pięć takich placówek, czyli łącznie 500 miejsc. Część żłobków niepublicznych również korzysta z dotacji państwowych.
Jeszcze siedem lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Powstawały kolejne prywatne żłobki, bo dzieci było dużo, a miejsc brakowało.
– Często aranżowano je w domach jednorodzinnych – wspomina wiceprezydent Sowada. – Powstawały też „kluby dziecięce”, dlatego dziś tych miejsc jest naprawdę sporo. Rynek jednak się zmienia i część takich placówek jest stopniowo przekształcana w inne działalności.
Program „Aktywny Maluch”, a wcześniej – od 2011 roku – program „Maluch”, miał na celu tworzenie nowych miejsc opieki dla dzieci do 3. roku życia. Fundusze z obu programów były rozdzielane przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS). I okazuje się, że pieniądze na nowe żłobki płyną dalej.
Miejsc dla maluchów jeszcze przybędzie
Z dofinansowania „Aktywnego Malucha” jeszcze w połowie tego roku powstanie nowy żłobek przy ul. Krapkowickiej w Opolu. Będzie to szósty publiczny żłobek w Opolu, oferujący kolejne 100 miejsc w części miasta, gdzie dotąd brakowało takiej placówki.
– Otrzymaliśmy na ten cel ponad 7 milionów złotych z funduszy ministerialnych – podkreśla wiceprezydent Sowada. – Wnioskowaliśmy o te środki już wcześniej, a pieniądze wpłynęły dopiero w ubiegłym roku.
Mimo wolnych miejsc w istniejących placówkach, ministerstwo przyznało również dofinansowanie na tworzenie kolejnych miejsc w jednym z opolskich żłobków niepublicznych.
– Rzeczywiście, dotarła do mnie informacja, że fundusz nadal wspiera tworzenie miejsc w niepublicznej placówce – przyznaje Sowada. – Być może to ostatnia transza tego programu. Nie każdy samorząd ma taką sytuację jak my. W niektórych miejscach wciąż brakuje miejsc dla dzieci do 3 lat. Racjonalne byłoby kierowanie pieniędzy właśnie tam.
Próbowaliśmy uzyskać komentarz na temat sytuacji w Opolu od prowadzących niepubliczne żłobki. Każdy z czterech podmiotów, z którymi się skontaktowaliśmy, odmówił rozmowy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że żadna niepubliczna placówka nie przyzna się, iż ma wolne miejsca, bo to może wpłynąć na ich renomę na rynku.
Ministerstwo broni programów
Czy w tej sytuacji demograficznej wspieranie tworzenia kolejnych żłobków nie jest marnotrawstwem publicznych pieniędzy? Zapytaliśmy o to biuro prasowe MRPiPS.
Resort przyznaje, że nadal finansuje tworzenie nowych miejsc opieki nad dziećmi do lat 3, m.in. z programu „Aktywny Maluch 2022–2029”, KPO oraz Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego (FERS). Celem jest utworzenie ponad 300 tys. miejsc do końca 2026 roku oraz znaczące ograniczenie tzw. „białych plam”, czyli gmin, w których dotąd nie funkcjonowały żadne instytucje opieki.
– Finansowanie nowych miejsc nie może być oceniane wyłącznie przez pryzmat chwilowej liczby wolnych miejsc w danej lokalizacji – przekonuje ministerstwo. – System opieki musi uwzględniać zmienność demograficzną, migracje, preferencje rodziców, standard opieki oraz zróżnicowanie oferty. Programy mają charakter systemowy i długofalowy.
– Ich celem jest nie tylko zwiększenie liczby miejsc, ale także zapewnienie stabilności, jakości i dostępności finansowej opieki. Wsparcie może trafiać zarówno do podmiotów publicznych, jak i niepublicznych, o ile realizują cele programu – tłumaczy biuro prasowe MRPiPS.
W odpowiedzi dla „O!Polskiej” resort przypomina, że w Polsce wciąż istnieją gminy, w których nie ma żadnej instytucji opieki dla najmłodszych. To 760 gmin, czyli aż 31 proc. wszystkich.
W województwie opolskim takich gmin jest 15 (21 proc.). To m.in. Olszanka, Pawłowiczki, Polska Cerekiew, Pokój, Murów czy Leśnica. To właśnie te obszary są priorytetowo obejmowane wsparciem.
Opiekunki martwią się o pracę
Na Opolszczyźnie działa obecnie 139 żłobków, oferujących 6 376 miejsc dla maluchów, co pozwala objąć opieką ponad połowę dzieci w wieku 1–2 lat. W całym kraju działa 9 210 instytucji opieki, oferujących 267 630 miejsc. W Polsce z opieki instytucjonalnej korzysta 49 proc. dzieci w wieku 1–2 lat.
Teoretycznie jest więc sens tworzyć kolejne żłobki, bo połowa maluchów nadal z nich nie korzysta. Tyle, że trend pokazuje, iż zapotrzebowanie będzie spadać z roku na rok. Nie tylko dlatego, że dzieci rodzi się coraz mniej.
System prawny i świadczeń socjalnych jest coraz bardziej korzystny dla młodych matek, więc wiele z nich woli zostać w domu z dzieckiem, uważając, że to lepsze dla jego rozwoju. A jeśli któraś nie może sobie pozwolić na dwuletnią przerwę w pracy, powierzy opiekę nad dzieckiem babci, która dostanie jeszcze za to od państwa 1500 zł „babciowego”.
Spadek zapotrzebowania na żłobki, a wkrótce też przedszkola stworzy inny problem – brak pracy dla rzeszy opiekunek. To jest zresztą powszechny problem w starzejącej się Europie. Szwecja np. znalazła na to sposób i organizuje dla pracownic żłobków i przedszkoli bezpłatne kursy opieki nad seniorami. A w Polsce brak wykwalifikowanego personelu w ZOL-ach i DPS-ach jest wyjątkowo dotkliwy.
Czytaj też: Światowy Dzień Chorego w USK w Opolu. Serca dla pacjentów
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie



