Odra Opole zakończyła sezon domowym pojedynkiem z Polonią Warszawa. Przed tym starciem najważniejsze obok wygranej było utrzymanie 11 lokaty. Nie udało się to, bo miejscowi przegrali 1:2. Co prawda prowadzili po trafieniu Szymona Kobusińskiego, ale kwadrans po zmianie stron rywale wyrównali. A że sami walczyli o szóstą pozycję dającą możliwość baraży, to grali do samego końca i zdobyli gola w ósmej minucie doliczonego czasu gry! W nagrodę już w czwartek zmierzą się na wyjeździe z Wieczystą Kraków. Jeśli zwyciężą w finale czekać będzie Chrobry Głogów lub ŁKS Łódź. I w razie czego znowu zagrają na boisku rywala.
Odra Opole zakończyła sezon na 12 miejscu
Wracając do podopiecznych Piotra Plewni to szkoda tej porażki, tym bardziej, że mogli zakończyć sezon trzema zwycięstwami z rzędu. I tak jednak ostatnie tygodnie dla nich były dość udane. Wszak gdyby zrobić klasyfikację od czasu gdy ten ponownie objął stery niebiesko-czerwonych to zajmowaliby oni w niej dziewiątą lokatę z 18 punktami na koncie. Od 2 marca bowiem sześc razy wygrali, dwa spotkania zremisowali, a trzy przegrali. W tym zestawieniu do baraży o awans brakowało by im „oczka”…
Niestety, wcześniej pod wodzą Jarosława Skrobacza wiodło się im średnio. Wszak na początku marca stracił on pracę po niespełna półtora roku. Przesądziła o tym porażka ze Stalą Mielec poniesiona dzień wcześniej. Wówczas to Opolanie znajdowali się na pozycji nr 14 i mieli na koncie 26 „oczek”, z i tak dziewięcioma przewagi nad strefą spadkową. Ponadto meli wtedy jedynie 21 zdobytych goli, najmniej w całej lidze. A przecież były za nimi 23 kolejki. Zatem niecałe trafienie na mecz, a średnia punktowa też była niewiele lepsza.
Tymczasem u Piotra Plewni co prawda w ofensywie nasi piłkarze dalej nie zachwycali, ale jeszcze bardziej udoskonalili defensywę. Przede wszystkim jednak nie przegrali pierwszych sześciu meczów pod jego wodzą. I nawet w pewnym momencie wrócili do gry o baraże, ale potem ponieśli dwie porażki z rzędu i hurraoptymiści musieli wrócić na ziemię.
Pewne utrzymanie
Niemniej pewne utrzymanie na trzy kolejki przed końcem swoją wymowę ma. Choć nie tylko na to liczyli kibice przed sezonem. Szczególnie, że ostatnie edycje rozgrywek w wykonaniu ich pupili były swoistego rodzaju huśtawką emocji. Wszak wcześniejsze cztery lata świetny sezon przeplatali kiepskim. I jakby nie było teraz „wypadał czas” tego pierwszego. Cztery i dwa lata temu walczyli o awans do elity w barażach, a trzy lata wstecz i rok temu bronili się przed spadkiem.
Szczególnie fatalna, mimo happy endu była poprzednia kampania. Abstrahując od tego, że musieli się bić o ligowy byt, bo to – odkąd blisko dekadę temu wrócili na drugi szczebel – czynili aż czterokrotnie. Chodzi o to, że uzbierali wówczas tylko 30 punktów. Teraz więc 44 „oczka” jawią się całkiem, całkiem (pełna tabela TUTAJ). Niemniej chyba nie po to budowano tak efektowny stadion by cieszyć miało zaledwie pewne utrzymania na zapleczu elity.
Tym bardziej, że aktualne jeszcze zmagania zaczęli całkiem nieźle. I nawet nie chodzi o to, że po trzeciej kolejce byli na szóstym miejscu. Bo jakby nie było nawet gdy tuż przed półmetkiem rozgrywek zajmowali lokatę nr 10 to do baraży tracili ledwie dwa punkty. Po kiepskim finiszu 2025 roku szybko zsunęli się jednak na 13 miejsce i praktycznie do końca sezonu krążyli wokół tej lokaty.
Plusy i minusy
Jeśli chodzi o plusy i minusy to jest dużo analogii do jesieni. W tym pierwszym przypadku defensywa. Pod tym względem trzecie miejsce w lidze. Za to gorszy atak miała tylko Pogoń Siedlce. Tu można mieć spore zastrzeżenia do napastników, bo najskuteczniejszy piłkarzem Opolan został Adrian Purzycki, czyli pomocnik. I to bardziej od zadań defensywnych. Do tego przy sześciu trafieniach, z czego pięć zanotował jesienią. Cztery bramki z kolei dołożył sprowadzony na wiosnę (i najskuteczniejszy w tym okresie w Odrze) Michał Feliks. Warto też zwrócić uwagę, że aż 11 meczów nasi piłkarze kończyli bez żadnej zdobyczy bramkowej, a 14 razy kończyło się na jednej udanej próbie. To daje łącznie 25 spotkań z maksymalnie jednym golem!
Teraz nachodzi zatem czas zmian. Jeśli chodzi o pożegnania, to wiadomo już na pewno, że zespół opuścił Konrad Nowak. Czas pewnie na kolejne nazwiska. Czy na ławce trenerskiej, jak się plotkuje od pewnego czasu? Kto wie, zobaczymy.
Co ciekawe Opolanie wkrótce mogą się okazać najdłużej grającą drużyną na drugim poziomie. Z obecnego zestawienia dłużej czyniły to tylko GKS Tychy i Chrobry Głogów, ale ten pierwszy team właśnie spadł, a ten drugi gra w barażach o awans.
Czytaj także: MKS Kluczbork z Wojewódzkim Pucharem Polski. W nagrodę 50 000 zł!
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania




