– Zarząd OKS Odra Opole S.A. informuje, że z dniem dzisiejszym trener Jarosław Skrobacz przestaje pełnić funkcję szkoleniowca pierwszej drużyny. Kontrakt trenera obowiązujący do końca sezonu 2025/26 został rozwiązany – czytamy na stronie klubu.
Pod wodzą Jarosława Skrobacza Odra rozegrała 47 meczów w lidze. Wygrała 11 dziewięć, 15 zremisowała i 21 przegrała. Średnia zatem minimalnie ponad punkt, a bilans bramkowy 43-70. Plus trzy mecze w Pucharze Polski (wygrana z ŁKS-em Łomża i przegrane z Pogonią Szczecin oraz Piastem Gliwice).
Na ten moment niebiesko-czerwoni znajdują się na pozycji nr 14. Mają na koncie 26 punktów, co daje im dziewięć przewagi nad strefą spadkową. W tym nad Stalą Mielec z którą właśnie przegrali. Ponadto zdobył jedynie 21 goli, najmniej w całej lidze.
– Nie ma co ukrywać, że ostatnie pasmo niekorzystnych wyników oraz niesatysfakcjonująca gra spowodowały, iż nadszedł czas aby podjąć radykalne kroki, ku temu aby Odra zaczęła prezentować dobrą piłkę – nie kryje rzecznik prasowy klubu Michał Lech. – Dziękujemy trenerowi za czas spędzony w naszym klubie, który można mimo wszystko zaliczyć pozytywnie, bo udało się w Opolu utrzymać 1 ligę, o co walczyliśmy w poprzednim sezonie do samego końca. Pewna formuła się jednak wyczerpała. Teraz wszystkimi kierują emocje, ale trzeba zachować chłodną głowę i pracować na to, aby klub wrócił na odpowiednie tory. Jeśli chodzi o następce to trwają stosowne poszukiwania.
Niemniej warto w tym miejscu zauważyć, że coraz głośniej mówi się o takich nazwiskach jak Jakub Dziółka (ma za sobą pracę jako główny w ŁKS-ie Łódź czy GKS Katowice) czy Maciej Bartoszek (m.in. Wisła Płock i Korona Kielce). Podczas ostatniego meczu niebiesko-czerwonych na trybunach był widziany z kolei Aleksander Vuković (obecnie Piast Gliwice).
Aktualnie obowiązki głównego szkoleniowca pełni Piotr Plewnia. Jakby nie było jeszcze niedawno sam pracował jako „pierwszy” w Chrobrym Głogów. Niemniej w sztabie Opolan był nieprzerwanie w latach 2013-22. Od czasu zakończenia kariery zawodniczej, a przecież jest też wychowankiem niebiesko-czerwonych. W sezonie 2021/22 prowadzony przez niego team zajął piątą lokatę na zapleczu elity i grał w barażach o awans do niej.
Jarosław Skrobacz zwolniony z Odry
Przypomnijmy, iż Jarosław Skrobacz obowiązki trenera przejął po Radosławie Sobolewskim 1 października 2024 roku. Wówczas to główny cel jaki postawiono przed nim czyli ratowanie zespołu przed degradacją na trzeci szczebel udało się wypełnić. Aczkolwiek warto zauważyć, że dawno nie było sezonu w którym wystarczyło do tego tak mało „oczek”.
Co do aktualnie trwającej kampanii to jego ówcześni podopieczni całkiem nieźle zaczęli nowy sezon, bo po czterech kolejkach, mimo porażki na starcie, mieli siedem punktów czyli tyle samo ile trzeci w stawce Chrobry Głogów, a sami zajmowali siódmą lokatę.
Piąta seria też mogłaby być całkiem udana, tym bardziej, że opolanie podejmowali wówczas Śląsk Wrocław. I gdy w doliczonym czasie gry wyszli na prowadzenie wydawało się, że zwyciężą. Nic z tego. Stracili bowiem gola kilka chwil później. Remis z silną ekipą dopiero co zdegradowaną z elity nie można było jednak traktować w kategoriach dramatu.
Później już, nie licząc paru przebłysków, było coraz gorzej. Dość napisać, iż od tego meczu gorzej w lidze radzą sobie tylko trzy zespoły. Wszystkie są teraz w strefie spadkowej. Trudno więc dziwić się, iż coraz głośniej mówiono o zwolnieniu Jarosława Skrobacza. Do czego właśnie doszło.
Prezydent pisze o wstydzie…
Co ciekawe po meczu mocny w przekazie wpis na swoim koncie na portalu facebook udostępnił Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola, a przecież to miasto jest właścicielem klubu.
– To nie był najgorszy mecz Odry. On był taki sam jak wiele poprzednich. Tak samo słaby. Jak się ciągle robi to samo, to trudno oczekiwać innych rezultatów. Dziś na boisku o punkty walczyła tylko drużyna Stali. Wygrali zasłużenie. Mam takie małe marzenie, żeby piłkarze Odry zrezygnowali z pensji za dwa ostatnie mecze. Żeby przeprosić kibiców. Żeby pokazać, że zależy im na grze w Odrze. Bo na boisku tego nie było dziś widać – ocenia.
– Piszę to jako kibic. Jako prezydent nie wtrącam się w klub. Zarządzam miastem, nie drużyną piłkarską. Jako miasto zadbaliśmy o to, żeby klub i drużyna miał warunki do gry w czołówce ligi. I ma. Owszem są bogatsze kluby, ale można je policzyć na palcach jednej ręki. Drużyna gra poniżej swoich możliwości i warunków jakie ma. I kibiców, bo oni są na poziomie ekstraklasy. A przeżywamy razem taki wstyd… – czytamy.
Czytaj także: Głogówek gościł mistrzostwa Polski. Gospodynie nie dały rady
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie








