Reakcje na tę tragedię – opatrywanie jej serduszkami i roześmianymi buźkami oraz komentarze pełne drwin – pokazują, że to potwory klawiatury. Te reakcje zostawiają ślad. Bardzo przykry.
Bo naprawdę trudno zrozumieć, jak pod informacją o tym, że pięć osób z Ukrainy zginęło w rozbitym i spalonym Volkswagenie, można napisać: „Miód dla uszu”, „Szkoda, że nie cały autobus”, „Na pewno na front jechali, szkoda”, „I super, sami się wyeliminują”.
Podobne komentarze – np. „Wspaniałe wieści o poranku” – można znaleźć pod doniesieniami o nocnych rosyjskich atakach na ukraińskie miasta. Biorę tu poprawkę na to, że spora część tego to dzieło botów oraz ruskich trolli. Zresztą, zgodnie z teorią „martwego internetu„, już około połowy kont w mediach społecznościowych to fejkowe profile prowadzone przez farmy smartfonów. Ale reszta to jednak żywi ludzie. Nasi rodacy, Polacy.
Potwory klawiatury. Wysyłają innych na front, sami pierwsi by uciekli z Polski
Sprawdziłem niektóre profile takich osób. Na zdjęciach ze swoimi małymi dziećmi. Uśmiechnięci, cieszący się z życia. Niejednokrotnie podkreślają swój patriotyzm oraz wiarę w Boga.
Nie wiem, jak ktoś może mienić się chrześcijaninem – fundamentem chrześcijaństwa jest przecież miłosierdzie wobec drugiego człowieka! – i zarazem radować się z cierpienia innych. Po prostu mi się to nie składa.
Jednak takich osób nie brakuje. I na nich Grzegorz Braun buduje swój kapitał polityczny. Jak widać, sączenie jadu i nienawiści pod płaszczykiem bogobojności i patriotyzmu przynosi owoce.
Nie mam natomiast wątpliwości, że zarówno oni, jak „bohaterowie” – czy raczej „potwory klawiatury” wysyłający Ukraińców na front i widzący w nich wszelkie zło, byliby pierwszymi uciekinierami z Polski w razie rosyjskiej napaści. Bo jeśli czegoś się przez te lata nauczyłem, to tego, że im bardziej ktoś kozaczy w sieci, tym większym z niego tchórz w realnym świecie.
Czytaj także: Tylko Hołownia zbawi Polskę 2050 po blamażu? Trwa gra o milion
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie


