Sama liczba członków mówi też o obecnej kondycji tej partii – circa po pięćdziesięciu na każde województwo. Wszyscy razem zmieściliby się w Filharmonii Opolskiej. To dramat. Polska 2050 ma niezły, sensowny program, ale jak przy takiej liczbie działaczy prowadzić skuteczną „polityczną robotę”? To aż nie do uwierzenia, co się stało z partią, która razem z PSL, jako Trzecia Droga, nieco ponad dwa lata temu zdobyła w wyborach 13,5 proc. głosów. Co się stało z tymi ludźmi?
Całkowitą winę za ten stan rzeczy ponosi „ojciec-założyciel”. Szymon Hołownia na serio uwierzył, że jest w stanie wygrać z Rafałem Trzaskowskim i Karolem Nawrockim, a stworzone przez niego ugrupowanie miało być tylko trampoliną do wymarzonej prezydentury. Targana sporami i intrygami partia płynęła bez sternika, a partyjne struktury – nigdy nie za silne – topniały. Podobnie jak rzesze wyborców, początkowo entuzjastyczne.
Ale ludzi się nie oszuka, przynajmniej na dłuższą metę. Wyborcy Polski 2050 wyczuli, że coś idzie nie tak, a Szymon Hołownia po klęsce w wyborach prezydenckich obraził się na świat i zupełnie pogubił. Wdał się w idiotyczne nocne konszachty z Jarosławem Kaczyńskim, a potem, kiedy zgodnie z umową trzeba było oddać funkcję marszałka, uznał, że polityka go już nie bawi. Czy można się dziwić, że wtedy sondażowe notowania Polski 2050 zeszły na poziom błędu statystycznego i od tej pory nie chcą drgnąć?
Polska 2050 – tylko Szymon Hołownia może zbawić partię?
Po kompromitacji z wyborami swego następcy Szymon Hołownia zasugerował, że „wróci”, żeby ratować partię Polska 2050. W jednym politykom PL 2050 trzeba przyznać rację – trzeba odzyskać zaufanie wyborców, którym nie pasuje ani KO, ani PiS. Inaczej w 2027 roku zostaną w domach, a władzę przejmie trio Sławomir Mentzen, Grzegorz Braun i Jarosław Kaczyński.
Tylko jak i czym Szymon Hołownia chce ponownie wzbudzić entuzjazm już nawet nie u tych 2,7 miliona Polaków, którzy głosowali na niego w wyborach prezydenckich 2020, ale podczas tych ostatnich, kiedy w pierwszej turze dostał poparcie miliona wyborców? Ludzie, którzy mu kiedyś zaufali, są nim teraz boleśnie rozczarowani. Jak wzgardzona kochanka.
No, ale w polskiej polityce zdarzały rzeczy, o których się filozofom nie śniło. Może i PL 2050 uda się podnieść z dna, ale ten cud jest tylko możliwy pod kierownictwem, jakie zapewni Szymon Hołownia. Nikogo innego, bo żadna z osób mających chrapkę na schedę po nim nie ma takiego daru czarowania. To są niegłupi politycy, ale bez charyzmy.
Donald Tusk powinien się o to modlić
I o tą udaną reanimację Hołowni powinien się modlić Donald Tusk, jeśli chce rządzić po 2027 roku. Bo nawet jeśli Koalicja Obywatelska wygra wybory, na co wszystko wskazuje, to nie na tyle, by sama rządzić. Lewica nie wystarczy, a PSL, który rozmontował Trzecią Drogę jak tylko Hołownia zaczął dołować, też nie rokuje najlepiej. Z uporem godnej sprawy ludowcy trzymają się koncepcji, że mają być takim cywilizowanym PiS, który zgarnie umiarkowanych wyborców Kaczyńskiego, rozczarowanych prezesem, aferami, ucieczką Ziobry i kłótniami w partii. Ale najwidoczniej takich wyborców nie ma, a jak ktoś od PiS ucieka, to w kierunku Brauna.
Gra toczy się teraz o milion dawnych wyborców PL 2050 i mówiąc szczerze, całej proeuropejskiej i prodemokratycznej części społeczeństwa powinno zależeć, by Hołowni udało się dokonać tego politycznego cudu.
Czytaj także: Zbigniew Ziobro z azylem na Węgrzech. Paweł Kukiz kpi z jego ludzi
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie


