Program „Jeden z dziesięciu” to jeden z najdłużej emitowanych teleturniejów w Polsce. Odcinek, w którym udział wzięła mieszkająca w Tułowicach, a pracująca w Opolu Magdalena Francka-Reszka był wyemitowany na antenie TVP w poniedziałek 27 kwietnia.
– To była wspaniała przygoda, spełniłam marzenie. Już jako nastolatka oglądałam ten program, od dawna chciałam wziąć w nim udział. Do zgłoszenia się zainspirowała mnie koleżanka z liceum, która dwa lata temu też wystąpiła w programie „Jeden z dziesięciu” – opowiada Magdalena Francka-Reszka. – Był stres, nerwy. Każdy boi się najbardziej tego, że odpadnie w pierwszym etapie.
Do programu zgłosiła się w styczniu 2025 roku. Zaproszenie do wrześniowych eliminacji otrzymała w sierpniu.
– Podczas eliminacji siada się przy biurku, twarzą w twarz z osobą z produkcji programu. Trzeba odpowiedzieć na minimum 17 z 20 pytań z różnych dziedzin – relacjonuje.
Opolanka przeszła eliminacje, a nagranie niedawno wyemitowanego odcinka odbyło się w styczniu 2026 roku. Jak Magdalena Francka-Reszka przygotowywała się do udziału w programie „Jeden z dziesięciu”?
– Czytałam, czytałam i czytałam… – wspomina. – Wymyślałam rzeczy, o których nie wiem, drukowałam różne materiały, plansze z flagami, przypominałam stolice państw, na YouTubie słuchałam muzyki klasycznej, by kojarzyć znane utwory – relacjonuje Magdalena Francka-Reszka.
I jak zdradza, w dniu, gdy pojechała do studia TVP, rankiem powtarzała informacje o masztowaniu.
– Uczyłam się żagli, ale – jak już wiadomo – dostałam pytanie z lin. A lin już nie powtórzyłam. To po prostu przewrotność losu – śmieje się.
Opolanka w finale z „polskim Gandalfem”. „Czuję niedosyt”
Magdalena Francka-Reszka dodaje, że choć w telewizji odcinek teleturnieju „Jeden z dziesięciu” trwa 20 minut, to jego nagrywanie zajmuje dwie godziny, ze względu na cięcia i powtórki.
Opolanka nie kryje, że czuje niedosyt oraz że żałuje, że nie zdobyła więcej punktów. Dlatego też chciałaby ponownie wystąpić w teleturnieju za cztery lata.
– Mimo to uważam, że pytania w naszym finale były trudne – ocenia. – Początkowo trochę to trwało, aż ktoś uzbierał 31 punktów, by dalej wyznaczać odpowiadających. Sama obstawiałam pana z numerem drugim, miał bardzo szeroką wiedzę. Zdradził mi później, że to był jego trzeci udział w programie, startował w „Jeden w dziesięciu” jeszcze w latach 90. A internet ochrzcił go polskim Gandalfem albo Wiedźminem.
Opolanka zachęca wszystkich, którzy mają obawy przed wystartowaniem. – Nie ma nic do stracenia. Można spędzić fajnie czas. Zobaczyć, jak wygląda produkcja od środka, czy zwiedzić stolicę. A samo studio jest w rzeczywistości znacznie mniejsze. To magia telewizji – opowiada.
Magdalena Francka-Reszka w „Jeden z dziesięciu”: Wszyscy są mądrzy w domu
Opolanka w rozmowie z „O!Polską” mówi również o ciemnej stronie występu. Mimo wsparcia rodziny i przyjaciół, musiała się zmierzyć z internautami.
– Ze względu na niski wynik wylała się na mnie fala hejtu. Wielu mądralińskich uważa, że nie zasłużyłam na wygraną. Mimo to pytania finałowe są loterią. A ta edycja reprezentuje bardzo wysoki poziom, co widać po tablicy wyników najlepszej dziesiątki – podkreśla Magdalena Francka-Reszka.
– Każdy jest mądry w domu, na kanapie przed telewizorem czy w łóżku, gdzie nie ma presji, jest czas i można odpowiadać i strzelać bez konsekwencji. A w telewizji czas jest ograniczony. Podczas finału byłam tak zestresowana, że jakby mnie zapytali jak się nazywam, to nie wiem, czy bym odpowiedziała poprawnie. W momencie presji pojawia się czarna dziura w głowie – dodaje.
Laureatka odcinka „Jeden z dziesięciu” apeluje do komentujących.
– Nie musicie być niemili, nie musicie nikogo obrażać. Weźcie udział w programie, sami zobaczcie jak to wygląda. Dopiero wtedy macie prawo oceniać innych – mówi Magdalena Francka-Reszka.
Czytaj też: Koncert charytatywny w filharmonii. Pamięci Jacka Mielcarka, na rzecz Marzeny Mielcarek
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania





