Magdalena Francka-Reszka była gwiazdą 15. odcinka 154. edycji odcinka „Jeden z dziesięciu” wyemitowanego 27 kwietnia w TVP. Opolanka finalnie zdobyła 31 punktów.
Na co dzień mieszka w Tułowicach, a pracuje w Opolu jako kierownik gospodarczy w szkole.
– Moje zainteresowania to literatura, malarstwo Fridy Kahlo i jazda na rowerze – mówiła Opolanka podczas programu.
Magdalena Francka-Reszka w „Jeden z dziesięciu”. O co pytał Tadeusz Sznuk finalistów?
Przygoda z programem zaczęła się dla Opolanki w styczniu 2025 r. Wtedy się do niego zgłosiła. Następnie było zaproszenie na eliminacje w sierpniu i udział w eliminacjach we wrześniu w Katowicach.
Nagranie odcinka popularnego programu prowadzonego przez Tadeusza Sznuka odbyło się w styczniu 2026 r., a jego emisja 28 kwietnia.
Pytania z jakimi mierzyli się finaliści „Jeden z dziesięciu”, w tym Magdalena Francka-Reszka, to m.in.:
- Udar, czyli apoplekscja, to nagłe zaburzenie krwi w której części ciała?
- Którego gnieźnieńskiego księcia, wg kroniki Galla Anonima zjadły myszy?
- Czy podczas snu zimowego temperatura ciała zwierzęcia maleje do temperatury równej czy wyższej niż temperatura otoczenia?
- Ze smoły węglowej otrzymuje się antracen czy antracyt?
- Orzech – to owoc jedno czy wielonasienny?
- W którym europejskim księstwie, wielki książę Henryk abdykował w 2025 r. na rzecz swojego syna Wilhelma?
- Czy pionier radiotelegrafii, Guglielmo Marconi, dostał nagrodę Nobla?
- W której porze roku odbywa się w Czechach konna gonitwa Wielka Pardubicka?
- Nazwa jednego z parków narodowych w Polsce składa się z dwóch słów. Pierwsze z nich to „Ujście”, a drugie?
- Kto jest reżyserem filmów „Urodzony 4 lipca” i „Pluton”?
- Zapis heksadecymalny dotyczy szóstkowego czy szesnastkowego systemu liczbowego?
- Jak nazywa się sztywny męski kapelusz o zaokrąglonej główce i wąskim rondzie?
Nauka i powtórki, czyli wielkie przygotowania
Laureatkę odcinka zapytaliśmy o wrażenia po udziale w teleturnieju i jak się przygotowywała do udziału.
– Czytałam, czytałam i czytałam… – wspomina. – Wymyślałam rzeczy, o których nie wiem, drukowałam różne materiały, plansze z flagami, przypominałam stolice państw, na YouTubie słuchałam muzyki klasycznej, by kojarzyć znane utwory – relacjonuje Magdalena Francka-Reszka.
I jak zdradza, w dniu gdy pojechała do studia TVP, rankiem powtarzała informacje o masztowaniu.
– Uczyłam się żagli, ale – jak już wiadomo – dostałam pytanie z lin. A lin już nie powtórzyłam. To po prostu przewrotność losu – śmieje się.
– To była wspaniała przygoda, spełniłam marzenie. Już jako nastolatka oglądałam ten program, od dawna chciałam wziąć w nim udział. Do zgłoszenia się zainspirowała mnie koleżanka z liceum, która dwa lata temu też wystąpiła w „Jednym z dziesięciu” – opowiada Magdalena Francka-Reszka. – Był stres, nerwy. Każdy boi się najbardziej tego, że odpadnie w pierwszym etapie.
– Podczas eliminacji siada się przy biurku, twarzą w twarz, z osobą z produkcji programu. Trzeba odpowiedzieć na minimum 17 z 20 pytań z różnych dziedzin – relacjonuje.
I dodaje, że choć w telewizji odcinek trwa 20 minut, to jego nagrywanie zajmuje dwie godziny, ze względu na cięcia i powtórki.
Magdalena Francka-Reszka mówi, że czuje niedosyt oraz że żałuje, że nie zdobyła więcej punktów. Dlatego też chciałaby jeszcze w teleturnieju wystąpić za cztery lata.
– Mimo to uważam, że pytania w naszym finale pytania były trudne – ocenia. – Początkowo trochę to trwało, gdy ktoś uzbierał 31 punktów, by dalej wyznaczać odpowiadających. Sama obstawiałam pana z numerem drugim, miał bardzo szeroką wiedzę. Zdradził mi później, że to był jego trzeci udział w programie, startował w „Jeden w dziesięciu” jeszcze w latach 90. A internet ochrzcił go Gandalfem albo polskim Wiedźminem.
Opolanka zachęca wszystkich, którzy mają obawy przed wystartowaniem. – Nie ma nic do stracenia. Można spędzić fajnie czas, zobaczyć jak wygląda produkcja od środka, czy zwiedzić stolicę. A samo studio jest w rzeczywistości znacznie mniejsze. To magia telewizji – opowiada.
Opolanka w „Jeden z dziesięciu”: Wylała się na mnie fala hejtu, wszyscy są mądrzy w domu
Magdalena Francka-Reszka w rozmowie z „O!Polską” mówi również o ciemnej stronie występu. Mimo wsparcia rodziny i przyjaciół, musiała się zmierzyć z internautami.
– Ze względu na niski wynik wylała się na mnie fala hejtu. Wielu mądralińskich uważa, że nie zasłużyłam na wygraną. Mimo to pytania finałowe są loterią. A ta edycja reprezentuje bardzo wysoki poziom, co widać po tablicy wyników najlepszej dziesiątki – podkreśla Magdalena Francka-Reszka.
– Każdy jest mądry w domu, na kanapie przed telewizorem czy w łóżku, gdzie nie ma presji, jest czas i można odpowiadać i strzelać bez konsekwencji. A w telewizji czas jest ograniczony. Podczas finału byłam tak zestresowana, że jakby mnie zapytali jak się nazywam, to nie wiem, czy bym odpowiedziała poprawnie. W momencie presji pojawia się czarna dziura w głowie – dodaje.
Laureatka odcinka z Tułowic apeluje do komentujących.
– Nie musicie być niemili, nie musicie nikogo obrażać. Weźcie udział w programie, sami zobaczcie jak to wygląda. Dopiero wtedy macie prawo oceniać innych – mówi Magdalena Francka-Reszka.
Czytaj też: Koncert charytatywny w filharmonii. Pamięci Jacka Mielcarka, na rzecz Marzeny Mielcarek
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania




