Do raportu NIK, wśród bohaterów którego jest Kamil Bortniczuk, dotarł TVN24. Chodzi o konkurs „Sport dla wszystkich”, wokół którego było już głośno na początku 2023 roku. Wszystko dlatego, że wpłynęło tysiąc wniosków, to pieniądze otrzymało osiem organizacji.
NIK: Kamil Bortniczuk zdecydował osobiście
NIK wzięła pod lupę konkurs „Sport dla wszystkich” z czasu, gdy resortem sportu kierował Kamil Bortniczuk. Kontrola objęła dwie transze, z końcówki 2022 roku i początku 2023 roku. Izba oceniła negatywnie sposób, w jaki były minister sportu przeprowadził konkurs.
„W ocenie NIK ustalone nieprawidłowości wskazują na ryzyko występowania mechanizmów korupcjogennych, takich jak: dowolność postępowania, brak jawności postępowania oraz słabość i brak bieżącej kontroli umów o dofinansowanie” – cytuje TVN24.
W dalszej części dokumentu NIK wskazuje, że Kamil Bortniczuk „samodzielnie, bez uwzględnienia oceny dokonanej przez członków komisji”, stosując nieznane kryteria, zdecydował o dofinansowaniu „wskazanych przez niego” wniosków.
Owa komisja konkursowa liczyła ponad 20 osób. Decyzję o tym, czy dana organizacja ma otrzymać pieniądze, komisja podejmowała po ocenie wniosków zwykłą większością głosów. Tyle, że – jak wynika z raportu NIK – były już szef resortu sportu wpływał na ocenę wniosków. Spośród kilkuset wniosków ocenionych pierwotnie pozytywnie w konkursie na pierwszą z kontrolowanych transzy, na liście „od ministra, było już tylko osiem wniosków”.
Urzędnicy, którzy zeznawali przed NIK, wyrażali dyskomfort związku z tymi działaniami. Zauważali, że osiem wniosków z rekomendacją ministra wcale nie zyskało najwyższej punktacji. Skarżyli się, że około 200 wnioskom, które początkowo miały pozytywną ocenę, musieli zmieniać punktację tak, aby ocena była negatywna i by można je było odrzucić.
„Pomimo tego, że były to dobre wnioski” – wskazał jeden z urzędników.
Minister od Republikanów daje prezesowi od Republikanów
W pierwszej transzy w puli było 26 mln zł. Ponad połowa tej kwoty – 14 mln zł – trafiła do Krajowego Zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych. Pozostali beneficjenci to m.in. Fundacja Instytut Łukasiewicza (4 mln zł), Stowarzyszenie Wspólnota Polska (1,38 mln zł) oraz Polski Związek Piłki Nożnej (1,2 mln zł).
Tu warto zwrócić uwagę kto był wtedy prezesem Krajowego Zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych. Był nim bowiem Mieczysław Baszko, ówczesny poseł Partii Republikańskiej Adama Bielana, powstałej po rozłamie w Porozumieniu Jarosława Gowina. Członkiem Republikanów był też wtedy Kamil Bortniczuk, który jesienią 2021 roku stanął na czele resortu sportu właśnie na skutek koalicyjnych układanek tej formacji z PiS.
Jak zauważa TVN24, NIK prześwietliła to, jak Krajowe Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych wydatkowało przyznane pieniądze. Kontrolerzy stwierdzili, że organizacja rzetelnie nadzorowała i monitorowała swój projekt.
Dodajmy, że około pół roku temu Republikanie połączyli się z PiS. Poseł Kamil Bortniczuk jest teraz pełnomocnikiem PiS w województwie opolskim.
Jeśli chodzi o drugą transzę konkursu „Sport dla wszystkich”, to resort sportu otrzymał blisko dwa tysiące wniosków. Spośród nich ponad 800 otrzymało dofinansowania, na sumę blisko 79 mln zł.
Kamil Bortniczuk sugeruje, że to „ustawka” NIK
W rozmowie z TVN24 Kamil Bortniczuk przyznał, że zeznania urzędników okazały się dla niego „szokujące”. Po czym zaznaczył, że „nigdy w odniesieniu do żadnego projektu i w żadnym konkursie” nie wyraził woli „obniżania, czy podwyższania jakiejkolwiek punktacji”.
Były minister sportu wskazał, że podział programu „Sport dla wszystkich” na dwie transze konkursowe wynikał z chęci rozdziału dofinansowań na projekty o charakterze ponadregionalnym od tych bardziej lokalnych. Przekonywał, że ci, co powinni wystartować w tym drugim konkursie, licznie złożyli wnioski w pierwszym. Stąd – jak tłumaczył – decyzja, aby dyrektor departamentu odpowiedzialnego za program przedstawił listę wniosków zgodnych z priorytetami dla inicjatyw ponadregionalnych.
Kamil Bortniczuk przypomniał, że składał zeznania w NIK jeszcze w grudniu 2023 roku. Uważa, że fakt, iż wyniki kontroli pojawiają się w kampanii do wyborów do Parlamentu Europejskiego, w których on kandyduje, nie jest przypadkowe. Zaznaczył, że pełnym spokojem czeka „na ewentualne wezwanie z prokuratury”.
Nie można go wykluczyć. Marian Banaś, prezes NIK, poinformował w rozmowie z PAP, że izba przygotowuje zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Marian Banaś zaznaczył, że w ministerstwie sportu miało dość do „niegospodarnego wydatkowania środków publicznych, w pewnym sensie nadużycia władzy i również traktowania tego jako własności prywatnej”. Prezes NIK przyrównał cały budzący wątpliwości mechanizm do tego, jaki miał miejsce w przypadku przyznawania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.





