sobota, 5 września, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Najważniejsze

Śluby po nowemu: Wszędzie, byle nie przed ołtarzem

Ach, cóż to był za ślub — wśród bzów, kaskad zieleni, pod otwartym niebem. A czasem nawet tysiąc metrów nad ziemią, bo urzędnik udzielił go… w balonie. Mimo zachwytów zawsze znajdzie się ktoś, kto szepnie: „Pięknie, ale dziwnie — bez księdza”. Tymczasem coraz częściej pary decydują się na związek małżeński zawierany przed wójtem czy kierownikiem USC, a nie w kościele.

Jolanta Jasińska-Mrukot Jolanta Jasińska-Mrukot
2026-09-05
w Najważniejsze, Tylko u nas
Śluby nie przed ołtarzem

Katarzyna Gołębiewska-Jarek udziela ślubu w scenerii scenerii stajni Karczów. FOT. Fot. FB Katarzyna Gołębiewska-Jarek

REKLAMA

 

W Opolu i okolicznych gminach śluby konkordatowe stanowią zaledwie 26 procent wszystkich zawieranych związków. Pozostałe 74 procent to śluby cywilne. Najwięcej ślubów wyznaniowych udziela się w powiatach oleskim (63 proc.), strzeleckim (52 proc.) i głubczyckim (51 proc.). Od lat powtarzano, że religijność sprowadza się do tradycji: ślub kościelny, potem chrzest dziecka. Dziś nawet ta tradycja wyraźnie słabnie.

Za to śluby cywilne coraz częściej są wydarzeniami, które weselnicy długo wspominają.

Śluby nie przed ołtarzem. Za to w stajni, w parku, na zamku i w balonie

– Udzieliłam ślubu w stajni w Karczowie – opowiada Katarzyna Gołębiowska-Jarek, wójt gminy Dąbrowa. – Nowożeńcy, pasjonaci koni, chcieli złożyć przysięgę właśnie tam. Konie stały się dla nich symboliczna bramą przejścia. Udzielałam też ślubów w parku, bo pary wybierają miejsca ważne dla swojej historii — czasem związane z pierwszym wyznaniem miłości.

Bywają śluby w zamkach, a nawet w balonie. Ten ostatni odbył się w Wołczynie, ponad tysiąc metrów nad ziemią — choć zgodnie z przepisami balon nie mógł przekroczyć granic gminy.

– Myślę, że nowożeńcy mieli fantazję i pieniądze, bo wynajęcie balonu z gondolą mieszczącą siedem osób to spory koszt – mówi Piotr Napieraj, kierownik USC w Wołczynie.

Śluby nie przed ołtarzem. „Ma być jak z bajki”

Dla wójtów udzielanie ślubów jest miłą odskocznią od codziennych obowiązków. Tak radosną, że często robią to w dni wolne, również w święta.

– W ślubie musi być coś z bajki, odrobina zachodniego stylu. Staram się, żeby było naprawdę uroczyście – przyznaje Leonard Pietruszka, wójt gminy Komprachcice. – W naszej dziewięciotysięcznej gminie udzielam kilkudziesięciu ślubów rocznie. Nawet osoby z rodzin katolickich coraz częściej wybierają ślub cywilny.

Często nie mają żadnych przeszkód do zawarcia ślubu kościelnego.

– Mówią, że chcą najpierw poukładać życie, wziąć kredyt, a dopiero za dwa–trzy lata pomyślą o ślubie kościelnym – dodaje Pietruszka. – Albo mieszkają od lat za granicą i chcą sformalizować związek.

Jednego dnia wójt Leonard Pietruszka udzielił dwóch ślubów: w urzędzie i w plenerze. Fot. FB Leonard Pietruszka

Statystyki podbijają także pary spoza gminy.

– W ostatni długi weekend udzieliłem trzech ślubów, z czego dwa dotyczyły par spoza gminy – mówi wójt. – Nigdy nie odmawiam. Jeśli ślub 15 sierpnia ma zdecydować o ich szczęściu, to jestem za.

W Komprachcicach popularne stały się śluby w ogrodach restauracji, w których później odbywa się przyjęcie.

– Kiedyś ślub brało się we własnej parafii. Teraz to się zmieniło – dodaje Leonard Pietruszka.

„Młodzi chcą fajerwerków”. A starsi — formalności

– Bardzo lubię udzielać ślubów i zawsze się wzruszam – przyznaje Katarzyna Gołębiowska-Jarek. – Starsze pary podchodzą do ślubu gospodarnie, chcą po prostu sformalizować wieloletni związek. Młodsi oczekują wiwatów i efektów specjalnych, wybierają nasz piękny dziedziniec zamkowy. Wyjście poza USC kosztuje tysiąc złotych, więc nie każdy chce dopłacać.

Czy ślub coś traci, kiedy nie odbywa się w kościele?

– Nie – odpowiada wójt Dąbrowy. – W ich odbiorze ślub cywilny jest równie ważny. Tworzy rodzinę chronioną przez Konstytucję. Więc dla nich ma być przysięgą na całe życie. Młodzi niech decydują sami, bez presji otoczenia, czy ślub w kościele, czy Urzędzie Stanu Cywilnego.

Katarzyna Gołębiewska-Jarek udziela ślubu w scenerii zamkowego parku w Dąbrowie. Fot. FB Katarzyna Gołębiewska-Jarek

Przed godłem państwowym składają przyrzeczenie, że uczynią wszystko, by ich małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.

W ślubie kościelnym pada przyrzeczenie miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej „aż do śmierci”. A ponieważ człowiek jest słaby, prośba o pomoc w dotrzymaniu przysięgi kierowana jest do Boga. Małżeństwo sakramentalne jest zawierane „na wieczność”.

Olesno: Tradycja silna, ale śluby cywilne rosną

W Oleśnie, gdzie ślubów wyznaniowych jest więcej, również widać wzrost liczby ślubów cywilnych.

– Ogólnie spada zainteresowanie zawieraniem związków, zarówno konkordatowych, jak i cywilnych – zauważa Rafał Micer, kierownik USC w Oleśnie.

W tradycyjnym Oleśnie nie wybiera się raczej innego miejsca na ślub, niż sala w USC. Chociażby w pobliskim parku. Ale częściej łamie się to, co dotychczas było nienaruszalne, czyli np. śląskie wesela tylko we wtorek.

– Teraz i w czasie postu zdarzają się śluby w USC, a zawierają je najczęściej osoby przyjeżdżające z zagranicy – mówi kierownik oleskiego USC.

Śluby nie przed ołtarzem. Namysłów: Skrzypaczka w tle i plener jak z filmu

W Namysłowie również częściej ślubu udziela urzędnik niż ksiądz.

– Prośby dotyczą czasem Wielkiego Piątku w okresie postu, czy Adwentu, bo to inaczej niż w ślubach wyznaniowych, a zawierają u nas związek małżeński osoby z Wrocławia i ościennych gmin dolnośląskich – mówi Dorota Sobbota- Kędzior, kierownik USC w Namysłowie. – I te cywilne zrobiły się takie uroczyste. Są w przepięknie przygotowanych plenerach, w tle skrzypaczki, bo teraz raczej uznaje się muzykę na żywo.

To często śluby w otoczeniu przypominającym sceny z amerykańskiego filmu.

– Mamy tak dużo ślubów, że udzielam ich razem z zastępcami i burmistrzem – dodaje kierowniczka USC. – Kalendarz mamy zapełniony, pary zapisują się już na kolejny rok…

Dzieci podają obrączki rodzicom

We wszystkich urzędach zauważają, że coraz częściej to dorosłe dzieci podają obrączki rodzicom formalizującym wieloletni związek. Tradycja weselna — wódka i kołacz — pozostaje niezmienna, a urzędnicy są hojnie obdarowywani.

– Różnica między ślubami konkordatowymi a cywilnymi w małych miejscowościach jest mniejsza, zwłaszcza na wsiach – podkreśla Piotr Napieraj. – Presja rodziny i sąsiadów wciąż ma znaczenie, choć być może w przyszłości i tam śluby cywilne będą częstsze.

W minionym roku w Polsce zawarto więcej związków małżeńskich w USC (57,5 proc.) niż w kościołach (42,5 proc.). Nie wszędzie jednak wygląda to podobnie. W województwach na wschód od Wisły wciąż jest więcej ślubów konkordatowych, a statystyki ślubów niewyznaniowych zawyża Polska zachodnia. Są tam gminy, gdzie nawet ponad 80 proc. małżeństw zawiera się przed urzędnikiem.

Śluby nie przed ołtarzem – opinie

Ks. Wojciech Pracki, biskup diecezji katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i proboszcz parafii w Opolu

– W Polsce mamy do czynienia z erozją życia kościelnego i zaangażowania wiernych. Za tym idzie osłabienie zwyczajów oraz nakazów kościelnych. Zmiany społeczne mają na to ogromny wpływ. Współczesne pary często żyją razem przez lata, zanim zdecydują się na ślub – również kościelny. Wspólnie spłacają kredyt, prowadzą gospodarstwo domowe, a dopiero później rozważają formalizację związku.

To odwrócenie dawnego porządku, niezależnie od wyznania. W latach 90. wyglądało to zupełnie inaczej. Dziś ludzie wybierają sobie parafię czy kościół, w którym czują się dobrze. Jeśli duchowny im nie odpowiada, idą tam, gdzie ich preferencje religijne będą lepiej realizowane. Ale odbywa się to bez chęci trwałego związania się z konkretną wspólnotą.

Brak formalizacji dotyczy nie tylko małżeństw, lecz także innych obszarów życia. Wierni mają poczucie bezpieczeństwa socjalnego i emocjonalnego, dlatego nie czują potrzeby potwierdzania wszystkiego dokumentem czy ceremonią. Rytuał zawarcia małżeństwa przestaje być konieczny. Z jednej strony rośnie poczucie bezpieczeństwa, z drugiej ludzie nie chcą wiązać się formalnie, aby w razie rozstania uniknąć procedur kościelnych i sądowych. Dziś wybiera się to, co łatwiejsze. Niechęć do małżeństw kościelnych jest porażką Kościoła, porażką katechetyczną. Skoro Kościół naucza, że małżeństwo jest istotne, a życie w związku bez ślubu jest grzechem, a mimo to jest to zjawisko powszechne, to znaczy, że nauczanie nie przyniosło oczekiwanych efektów.

Na koniec mam osobistą refleksję. Ludzie szybko się dziś nudzą. A ja ożeniłem się ponad dwadzieścia lat temu i każdy dzień może być przygodą. Wcale nam się ze sobą nie nudzi.

Ks. prof. dr hab. Dariusz Krok, kierownik Katedry Psychologii Zdrowia i Jakości Życia Uniwersytetu Opolskiego

– Zjawisko to głównie wiąże się z postępującą sekularyzacją i laicyzacją społeczeństwa, które dziś są procesami szeroko rozpowszechnionymi w Europie. To może tłumaczyć rezygnację ze ślubów kościelnych. Statystyki pokazują, że praktyki religijne maleją, w tym również liczba zawieranych małżeństw sakramentalnych. W pewnym stopniu może to być związane z poczuciem względnego bezpieczeństwa, bo – jak głosi powiedzenie – „gdy trwoga, to do Boga”. W sytuacjach konfliktów czy wojny obserwuje się wzrost religijności i uczestnictwa w praktykach religijnych. Poczucie bezpieczeństwa może więc wpływać na takie, a nie inne decyzje.

Jednak nie jest to zależność całkowicie jednoznaczna, gdyż np. w Stanach Zjednoczonych poczucie bezpieczeństwa jest wysokie, a mimo to ludzie nie odchodzą od religii.

Warto też zauważyć, że liczba zawieranych małżeństw ogółem spada — zarówno kościelnych, jak i cywilnych. Zmienia się rzeczywistość społeczna. Z psychologicznego punktu widzenia zawarcie małżeństwa daje małżonkom poczucie bezpieczeństwa i stabilności. A stabilność rodziców, poprzez procesy modelowania, wpływa na poczucie bezpieczeństwa dzieci. Wynika to z faktu, że prawne uregulowanie związku daje poczucie oparcia i trwałości w życiu.

Czytaj także: Andrzej Poczobut uhonorowany w Opolu. „Jest pan drogowskazem”
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania
Tags: DąbrowaKatarzyna Gołębiowska-JarekKomprachciceKościół Opolskie
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • morderstwo w Kędzierzynie-Koźlu

    Przełom w śledztwie. Policja ujęła podejrzewanego o morderstwo w Kędzierzynie-Koźlu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Zasłabła za kierownicą Audi i uderzyła w Skodę. Trzy osoby w szpitalu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Karolinka w Opolu do rozbudowy. Będzie 30 nowych lokali i parking podziemny

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Areszt dla podejrzanego o morderstwo w Kędzierzynie-Koźlu. „Ekspertyzy niejednoznaczne”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Karolinka rusza z rozbudową. Darmowy parking dopiero za kilka miesięcy

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025