Wieść o tym, że w Prudniku pojawi się Robert Bąkiewicz, od kilku dni wzbudzała emocje wśród mieszkańców. POK miał bowiem odwiedzić człowiek z prokuratorskimi zarzutami oraz prawomocnie skazany za naruszenie nietykalności cielesnej kobiety. To również były działacz Obozu Narodowo-Radykalnego, znany ze skrajnie prawicowych poglądów. Stoi też na czele kontrowersyjnego Ruchu Obrony Granic.
Robert Bąkiewicz w willi Fränklów. „Jawna obraza i podarda”
Formalnie salę na spotkanie w POK wynajęła Fundacja „Pod Wierzbami”, reprezentowana przez Pawła Kryszczaka. Tyle, że prezesem fundacji jest Robert Bąkiewicz.
Dyrektorka ośrodka kultury w Prudniku zaznaczała, że ten spotkania, którego bohaterem jest Robert Bąkiewicz, nie organizuje. Tłumaczyła, że POK wynajął salę fundacji na zasadach komercyjnych i zgodnie z regulaminem.
– Jako instytucja nie mamy podstaw prawnych do oceniania charakteru spotkań – mówiła nam dr Sylwia Gawłowska-Müller, dyrektorka POK.
Wynajem sali na spotkanie z liderem Ruchu Obrony Granic skrytykował prudnicki radny Krzysztof Fejdych. Przypomniał, że obecna siedziba POK jest w willi żydowskiej rodziny Fränklów, której Prudnik przed laty zawdzięczał rozwój. Organizację spotkania Roberta Bąkiewicza w takim miejscu określił jako jawną obrazę i pogardę dla pamięci tej rodziny.
– Poza regulaminem powinno być też sito związane z treściami, jakie prezentować chce najemca – mówił Krzysztof Fejdych „O!Polskiej”. – W tym przypadku mamy do czynienia z promowaniem poglądów skrajnych i niezgodnych z Konstytucją RP. Robert Bąkiewicz swoimi wypowiedziami i zachowaniami wielokrotnie był w sprzeczności z jej zapisami – argumentował.
Lider Ruchu Obrony Granic nie był mile witany
Były osoby, które liczyły, że Robert Bąkiewicz jednak nie przyjedzie, bo jego spotkanie w Prudniku będzie odwołane pod presją tych, którzy się mu sprzeciwiają. Tak się jednak nie stało. Dlatego część mieszkańców postanowiła wybrać się na spacer w okolicę POK, by wyrazić swój sprzeciw.
Na miejscu pojawili się też politycy KO, w tym młodzi działacze z megafonami. Były transparenty i okrzyki. „Precz z faszyzmem!”, „Panie Bąkiewicz! Prudnik was tu nie chce!”, „Nie ma tolerancji na brak tolerancji!” – to tylko część ze skandowanych haseł. „Bączek! Won do Orbana” – głosił jeden z transparentów.
Wydarzenie zabezpieczała policja. Część protestujących próbowała zablokować samochód, którym Robert Bąkiewicz przyjechał na spotkanie w Prudniku. Doszło też do przepychanek pomiędzy jego przeciwnikami i zwolennikami.
Ci drudzy podkreślali, że próba zablokowania spotkania w POK jest sprzeczna z wolnością słowa. Sama sala była wypełniona tymi, którzy chcieli posłuchać tego, co Robert Bąkiewicz miał do powiedzenia w Prudniku. Jeden z uczestników spotkania powiedział Radiu Opole, że ci, co protestują, „to nie są prawdziwi Polacy”.
Czytaj także: Fundacja Skalika i Brauna w tarapatach. Polityka za pieniądze z datków?
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania


