Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy w Stobrawie – pracownicy dostali wypowiedzenia
W tym przypadku problem polega na tym, że odebrano samodzielność samorządom, konkretnie starostwom, i przekazano ich kompetencje komisji w Ministerstwie Sprawiedliwości. Choć system działał dobrze, ktoś tam uznał, że dzieci do ośrodków wychowawczych nie będą kierować powiaty, ale rząd.
– Teraz ta ministerialna komisja nie wyrabia się z pracą dla całej Polski – komentują pracownicy Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych (MOW).
I tak do stobrawskiego MOW, prowadzonego przez organizację pozarządową, Towarzystwo „Razem w przyszłość”, na przełomie kilku miesięcy skierowano zaledwie kilka nastolatek. Natomiast wcześniej, przed ministerialną „dobrą zmianą”, w ciągu miesiąca trafiało tam 9-10 dziewcząt.
W konsekwencji pracownicy MOW w Stobrawie dostali 28 września wypowiedzenia. Dlatego, że nie ma wychowanków, więc nie ma pracy. A więc jest utrata płynności finansowej.
Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy w Stobrawie – takie dzieci nie znikną
Do stobrawskiego MOW trafiają nastolatki w wieku 14-18 lat na mocy postanowień sądów. W tym ośrodku o swoich wychowankach personel mówi ciepło „dziewczynki, dziewczęta”. A są to trudne nastolatki ze skomplikowanymi często już życiorysami, z dysfunkcyjnych rodzin, wchodzące w konflikt z prawem.
W niektórych przypadkach nastąpiła demoralizacja. Wychowawcy widzą to tak, że wcześniej ich podopieczne nie dostały dobrego przekazu od dorosłych. Dlatego sąd kierował je do miejsca, które zapewni im naukę i wychowanie.
Pracownicy tego ośrodka to pasjonaci.
– Jeśli ktoś trafia tu z przypadku, to długo nie zabawi – mówi Patrycja Paralusz, wychowawca z MOW w Stobrawie. – Po zamknięciu ośrodka rozejdziemy się do różnych zajęć. Choć dla mnie to praca marzeń. A sądy przecież nie przestaną postanawiać o umieszczeniu dzieci w takim ośrodku jak nasz…
Z samorządem było im prosto. Ponieważ w ciągu doby potrafiono załatwić formalności.
– Z powiatem kontaktowaliśmy się bez problemu. Natomiast z Warszawą kontaktu właściwie nie ma – przyznaje Patrycja Paralusz. – Nie odbierają telefonów albo mówią, że to czas urlopów, kiedy tutaj nie można zawiesić działalności. Zdarza się, że dowożone są do nas dzieci tylko z aktem urodzenia. Bez opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej, bez badań biegłych sądowych, bez opinii kuratora, bez wywiadu kuratora. Taka dziewczynka wchodzi do grupy naszego ośrodka, a my nie wiemy, czy jest po próbie samobójczej i na co choruje. Od dwóch tygodni mamy taką dziewczynkę bez dokumentacji… Wcześniej, jak trzeba było, to powiat błyskawicznie dokumentację gromadził.
Od kwietnia br. komisja przy Ministerstwie Sprawiedliwości, złożona w większości z pracowników resortu sprawiedliwości i resortu oświaty, mając postanowienia sądów, kwalifikuje i kieruje nastolatki do ośrodków wychowawczych w całej Polsce.
– Kompetencja została odebrana starostwom mimo, że wcześniej działało to bez zakłóceń – podkreśla Anna Mikołaszewska z wydziału oświaty i spraw społecznych starostwa w Opolu.
– Teraz wydłużyła się ta droga do ośrodków. Natomiast komisja w Warszawie nie wyrabia z obowiązkami. Lokalnie było łatwiej i szybciej zebrać stos dokumentów dotyczących dziecka.
Na podstawie dokumentów wybiera się odpowiedni ośrodek. Dlatego, że dzieci są w różnych stanach emocjonalnych i fizycznych. A tych „trudnych” przybywa z każdym rokiem.
To nie na telefon
W Ośrodku Rozwoju i Edukacji przy Ministerstwie Edukacji i Nauki po raz pierwszy słyszą, że ten opolski ośrodek ma być likwidowany. Nie wiedzą też, że do MOW w Stobrawie nie są kierowane nastolatki.
– Zmieniły się przepisy. Natomiast zanim wszyscy nauczymy się w tej nowej rzeczywistości funkcjonować, to wymaga czasu – tłumaczy Marta Paluch, kierownik Wydziału Resocjalizacji i Socjoterapii, przy Ministerstwie Edukacji i Nauki. – Nie było przepisów przejściowych, więc mogło się zdarzyć, że coś szło nie tak, jak powinno…
W Polsce jest 89 Młodzieżowych Ośrodków Edukacji.
– Do kwietnia my wyznaczaliśmy placówkę, a starostwa wystawiały skierowanie – mówi Marta Paluch. – Następnie minister sprawiedliwości zarządzeniem powołał siedmioosobową komisję, która na swoich posiedzeniach wydaje skierowania na podstawie dokumentów.
MOW w Stobrawie byłby pierwszym likwidowanym ośrodkiem. Czy takich przypadków w Polsce będzie więcej?
– Tak – przyznaje jednak Marta Paluch. – Ale takich informacji nie uzyska pani przez telefon. Po takie informacje proszę się zwrócić do Ministerstwa Sprawiedliwości albo do wydziału komunikacji MEN.
Przedstawicielka Komisji do Spraw Kierowania Nieletnich do MOW przy Ministerstwie Sprawiedliwości zarzeka się, że o żadnych problemach nie wiedzą. W związku z tym, dlaczego nastolatki nie są kierowane do takich ośrodków, jak ten w Stobrawie?
– Skąd ja niby miałabym posiadać taką wiedzę? – słyszymy od naszej rozmówczyni w Ministerstwie Sprawiedliwości. – A takich informacji nie udziela się telefonicznie. Nie ma możliwości kontynuowania rozmowy na temat działania komisji. Nie wiem, w jakim celu zostaną wykorzystane te informacje.
Wysłaliśmy więc pytania e-mailem. Jeśli otrzymamy odpowiedź, poinformujemy o niej czytelników.
Nastolatki lądują w próżni
W tym wszystkim jest pytanie, co dzieje się z dziećmi, które choć mają decyzję sądu, nie trafiają do MOW? W stobrawskim ośrodku mówią, że takie nastolatki wkraczają na równię pochyłą.
– Chodzą samopas – mówi wychowawca ze Stobrawy. – Tak, jak 14-letnia dziewczynka, która chciała okraść staruszków na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Gdy nastoletnie dziecko trafia do ośrodka, jego demoralizacja jest zahamowana. Komisja widać ma czas. Mimo to każdy tydzień w złym środowisku działa na szkodę nastolatka. W naszym ośrodku uczy się go, że można żyć inaczej. Kiedy dziecko ma przydział do konkretnego ośrodka, to policja dowozi je tam, kiedy zatrzyma takiego takiego nastolatka na jakimś dworcu. Ale jeśli jest postanowienie sądu, ale nie ma wskazanego ośrodka, to taki dzieciak błąka się po świecie. Dlatego pracujemy całą dobę, bo czasem przywożą kogoś nocą.
Ministerstwo nie interesuje się MOW-ami. Za to otworzyło okręgowe ośrodki wychowawcze, przy poprawczakach.
– Tam są kraty w oknach, czego u nas nie ma – podkreślają wychowawczynie z ośrodka w Stobrawie. – Tam mają trafiać dzieci za czyny karalne. W naszej opinii, taki ośrodek to ostateczność, jeśli ktoś nie chce z współpracować. Proszę wierzyć, tym dzieciom można pomóc. My to skutecznie robimy. Potem badamy losy naszych wychowanek do trzech lat po opuszczeniu ośrodka. W tym czasie mogą się się z nami skontaktować i szukać u nas pomocy. Stąd wiemy, że wiele z nich wychodzi na prostą.
Najlepiej przywrócić, to co było
Problemem ośrodków dla dziewczynek w Stobrawie i dla chłopców w Namysłowie (oba prowadzi Stowarzyszenie „Razem w przyszłość” – aut.) zainteresował się Witold Zembaczyński, opolski poseł KO, wiceprzewodniczący Nowoczesnej.
– To książkowy przykład wpływu centralizacji i odbierania kompetencji samorządom – mówi Witold Zembaczyński. – Na końcu tego wszystkiego znów stoi w tragicznej sytuacji młodzież, pozbawiona opieki psychiatrycznej, psychologicznej i wychowawczej. To przypomina działkę kurateli sądowej, która też została poddana „reformie” Suwerennej Polski.
Poseł dodaje, że w Sejmie jest zespół parlamentarny do spraw dzieci. Jego środowisko polityczne najprawdopodobniej będzie miało wpływ na legislację w zakresie Rzecznika Praw Dziecka oraz spraw związanych z MOW-ami i kuratelą sądową.
– Najlepszym sposobem byłoby przywrócenie tego, co było, rozpatrzymy to w nowej kadencji Sejmu – zapewnia Zembaczyński. – A głównym motywem działań centralizacyjnych ziobrystów była poprawa statystyk i krycie problemów. W tym trudnej młodzieży ze środowisk wykluczonych, które wcale od tego nie znikną. To jest dla nich charakterystyczne.
Dlatego, jak podkreśla, trzeba chronić dorobek Towarzystwa „Razem w przyszłość”. Po to, żeby nie powtórzył się przypadek opolskiego Stowarzyszenia Quisisana, które pomaga ofiarom przestępstw i uzależnień.
– Zniszczyli Quisisanę, działającą profesjonalnie, nie przyznając jej dotacji. Od Ministerstwa Sprawiedliwości dostała miliony fasadowa Ex Bono, będąca oscylatorem finansowym. I powstała pustka – mówi Witold Zembaczyński.
Czytaj też: Młodzi pod presją oczekiwań. Są samotni, a roszczeniowość to przykrywka
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.


