niedziela, 15 lutego, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Tylko u nas

Morsowanie ekstremalne: Z zimnem nie powinno się walczyć, a zaprzyjaźnić

Gdy temperatura wody na dworze coraz bardziej zbliża się do zera, na akwenach pojawiają się amatorzy morsowania. Klasyczna jego odmiana jednak już nie wszystkim wystarcza, bo zima za krótka i woda za ciepła. Tak jak w przypadku Michała Kucińskiego z Tułowic, który morsował już w temperaturze minus 62 stopnie. Uprawia swoją pasję także w domu.

Łukasz Baliński Łukasz Baliński
2023-11-18
w Ekologia, Najważniejsze, Opole, Region, Tylko u nas
Morsowanie ekstremalne

Michał Kuciński

REKLAMA
REKLAMA

Morsowanie ekstremalne – zamrażarka alternatywą

W związku z tym przerobił energooszczędną zamrażarkę przemysłową Elcold, model E61 o pojemności 600 litrów. Na co dzień ten typ ma zastosowanie w placówkach handlowych oraz gastronomicznych. I uzyskuje zakres temperatur od -18 do -25 stopni Celsjusza.

– Przystosowanie do zimnowania polega na uszczelnieniu każdego zakamarka silikonem mrozoodpornym i zalaniem jej wodą z dodatkiem wody utlenionej. Specjalnie nie dodaję soli, aby wytwarzała się warstwa lodu, ale to już bardziej dla celów estetycznych – wyjaśnia Michał.

Nie kryje przy tym, iż korzysta z niej przeważnie wtedy kiedy, kiedy morsowanie ekstremalne nie jest możliwe na dworze. Bo najwięcej przyjemności sprawia mu schładzanie się w naturalnych akwenach, szczególnie w potokach górskich.

– Choć jak mówi mój nauczyciel Dawid Dobropolski ,,w wodzie nie wieje i nie pada’’, to zamrażarka stanowi doskonałą alternatywę dla panujących warunków zewnętrznych, w tym temperatury wody. Jej właściwości zdrowotne dla organizmu zamykają się w granicy do 15 stopni C. Dlatego też jestem wyposażony w termometr, którym to monitoruję – tłumaczy.

Morsowanie ekstremalne
Morsowanie ekstremalne jest możliwe nawet wtedy, gdy na dworze nie ma ku temu warunków. Na przykład w przerobionej zamrażarce przemysłowej.

Sam jednak zdaje sobie sprawę, że w naturalnych akwenach nie jest w stanie korzystać z zimna w takim wymiarze temperaturowym. Co przemawia na korzyść zamrażarki. Kiedy planuje z niej skorzystać, włącza ją na kilka godzin wcześniej. Po to obniżyć temperaturę wody, która z reguły jest bliska zera. Wówczas udaje mu się zejść poniżej, co jeszcze bardziej potęguje odczucie zimna. Tym sam zwiększa odpowiednie bodźce i „podkręca” wszystkie procesy zachodzące w organizmie.

– Na chwilę przed wejściem do środka odłączam ją z sieci. I wchodzę podobnie jak w przypadku każdego jednego rodzaju morsowania na mokro. Czas ekspozycji na zimno uzależniam od potrzeb oraz predyspozycji danego dnia – mówi.

Marzenia o zimnie

To, jak pan Michał poszukuje tego typu doznań, świadczy także fakt, iż jest pierwszym śmiałkiem z Opolszczyzny, który morsował przy odczuwalnej temperaturze zewnętrznej -62 st. C, a działo się to w komorze termoklimatycznej w Krakowie. Do takiej próby zainspirował go film ,,Zamrozić strach’’ opowiadający o wyprawie badawczej Valerjana Romanovskiego i Piotra Marczewskiego na Syberię, do miejscowości Ojmiakon, w okresie największego zimna (ponad -60 st. C).

– W jednej ze scen obaj panowie morsowali w rzece, w iście bajkowej scenerii. To wszystko sprawiło, że zacząłem rozmyślać o takiej wyprawie i wejściu do wody w najzimniejszym rejonie półkuli północnej. Na razie jednak względy finansowe nakazują to pozostawić w sferze marzeń – zdradza. – By jednak poczuć na własnej skórze chłód, jaki panuje w tym rejonie ziemi i móc wejść do wody w takich warunkach, postanowiłem wziąć udział w warsztatach w laboratorium. Ponadto chciałem pokonać kolejną z granic ludzkiego organizmu, gdyż wejście z grodzi, w której panuje -20 st. C, do komory, gdzie temperatura odczuwalna wynosi -60 st. C w samych szortach nie jest zarezerwowane dla zwykłego „zjadacza chleba” – mówi.

Nie kryje, iż to akurat nie przynosi żadnych korzyści zdrowotnych. – Po tak wyczerpującej sesji organizm jest osłabiony, a i jego tarcza obronna jest sfatygowana. Do tego stopnia, iż podatny jest przez jakiś czas na infekcje – zauważa.

Niemniej z marzeń o wejściu do rzeki na Syberii w Ojmiakonie wciąż nie rezygnuje. Choć bardziej osiągalny na ten moment wydaje się „punkt 2 na liście”: morsowanie na północy Norwegii. Bliski jest natomiast udziału w mistrzostwach Polski w morsowaniu. Chce także ruszyć z działalnością edukacyjną budującą świadome eksponowanie się na zimno. A zna się na tym jak mało kto…

Świadomie…

Przygodę z morsowaniem zaczął w 2011 roku, czyli zanim stało się ono modne. W tym samym roku bowiem rozpoczął też treningi brazylijskiego jiu jitsu i w szatni klubu zauważył potężny kubeł wypełniony zimną wodą. Wytłumaczono mu, że pomaga to w przyspieszeniu regeneracji powysiłkowej.

Zimą tamtego roku koledzy z klubu zaproponowali wejście do przerębla na Silesii. – Pamiętam jak dziś pokrywę lodu sięgającą okołu 30 cm i szok jaki przeżyłem wskakując do tej lodowatej wody. No i pierwsze myśli typu „co ja tutaj robię i za jakie grzechy” – śmieje się. – Od razu też jednak zauważyłem, że kiedy organizm wyregulował oddech i się już uspokoił, zaczęło się coś, co sprawiło, że to pokochałem. Potężna dawka energii, euforia i niewytłumaczalne wówczas zadowolenie, które utrzymywało się jeszcze długi czas po wyjściu z wody.

Morsowanie ekstremalne
Morsowanie ekstremalne potrafi być przyjemne

– Z każdym kolejnym wejściem do wody ten szok był mniejszy, a ciało lepiej znosiło kontakt z lodowatą wodą – przyznaje.

Choć od razu dodaje, że „ekspozycje na zimno” nie trwały zbyt długo, bo po 5-10 minut z różną częstotliwością.

– I na tamte czasy ograniczała ją jedynie temperatura panująca na zewnątrz. Czyli zaczynało robić się ciepło to kończył się ,,sezon na morsowanie’’. Adaptacja, czyli przyzwyczajenie i oswojenie z zimnem sprawiała, że ten czas przebywania w wodzie stawał się niewystarczający. Porównałbym to do funkcjonowania osoby uzależnionej, która aby poczuć efekt przyjmowanego środka musi z czasem zwiększać jego dawkę. Ja tak miałem z czasem siedzenia w wodzie – obrazuje.

…i ekstremalnie

Przeglądając zasoby internetu, natknął się na postać Zbigniewa „Ice Lorda” Falkowskiego, pierwszego Polaka, który zasłynął długotrwałym przebywaniem w lodzie. Zaczął zgłębiać jego historię i świadomie morsować, wyzbywając się izolatorów w postaci neoprenów, rękawic i czapki, dążąc do przesuwania granic czasowych. Choć robił to, jak sam przyznaje, na czuja.

Pierwszy dłuższy pobyt w lodowatej wodzie zaliczył w lutym 2017 roku wspólnie z kolegą. Panowie postanowili sprawdzić kto dłużej wytrzyma. Wynik? 27 minut!

– Z perspektywy czasu uważam, iż było to trochę lekkomyślne, ponieważ nie miałem żadnej wiedzy na temat hipotermii i sposobów przywracania utraconej temperatury. Moja walka o odzyskanie utraconego ciepła trwała kilka godzin – nie kryje.

To sprawiło, że zaczął przeszukiwać internet w poszukiwaniu kolejnych odpowiedzi. Natrafił na ikonę polskiej i światowej sceny zimnowania. Valerjan Romanovski instruował, jak świadomie korzystać z dobrodziejstw zimna. To właśnie popularny Coldman kilka lat temu dokonał klasyfikacji rodzajów morsowań z uwagi na czas i miejsce ekspozycji na zimno na: dynamiczne, klasyczne, sportowe, wyczynowe i suche.

Rodzaje morsowania

Oto, czym one się charakteryzują:

  • dynamiczne – obciąża organizm w małym stopniu, trwa krótko, bo 3-5 minut, jednak generuje maksymalny bodziec. Poprzedzone jest ono oblaniem siebie kilkoma wiadrami wody i zakończone kilkoma zanurzeniami.
  • klasyczne, tzw. asekuracyjne – trwa od 5-15 min. Poprzedzone jest z reguły rozgrzewką. Charakteryzuje się zanurzeniem w wodzie do określonego bezpiecznego poziomu. Trzymaniem rąk nad głową, wyposażeniem w izolatory w postaci butów neoprenowych, rękawic i czapki. Pobudzenie i mobilizacja organizmu następuje w mniejszym stopniu i jest rozłożona w czasie.
  • sportowe – porównywalne do jednostki treningowej i ma na celu uzyskanie określonego wyniku. Czas przebywania w wodzie uzależniony jest od celu jaki chcemy osiągnąć. Przeznaczone dla osób z większym doświadczeniem,
  • wyczynowe – do stanu hipotermii, w temp. zewnętrznych poniżej -50 stopni C. Dynamiczne zwielokrotnione, w ujemnych temp. płynów(do -20’C). To łączenie morsowania suchego z mokrym, ustanawianie własnych rekordów. Dla osób z dużym doświadczeniem i będących po kursach z zakresu hipotermii. Morsuje się w asyście ratowników medycznych.
  • suche – wędrówki przy ujemnych temperaturach zewnętrznych w spodenkach, czapce i rękawiczkach, tudzież u kobiet w bieliźnie sportowej. Mogą je uprawiać osoby z dużym doświadczeniem i będące po kursach z zakresu hipotermii. Zaleca się asystę.

– Dodałbym jeszcze kontrastowe. Ten rodzaj niejako sam stworzyłem na swoje potrzeby, a polega na połączeniu dwóch metod: dynamicznego i sportowego – wspomina.

Morsowanie ekstremalne. Po co to wszystko?

Plusem wszystkich wspomnianych metod jest z pewnością szereg korzyści fizjologicznych związanych z poprawą naszego zdrowia. I mentalnych związanych z poprawą samopoczucia oraz możliwość pokonywania własnych ograniczeń. Dlatego dla zobrazowania przywołuje trzy zalety ekspozycji na zimno, jakże ważnych w dobie rozwoju chorób cywilizacyjnych. Mianowicie: ćwiczenie układu krążenia, walka z depresją i otyłością.

Morsowanie ekstremalne
Morsowanie ekstremalne w beczce

– W pierwszym przypadku chodzi o wzmocnienie mięśni tego układu. Gdyż ich słabość jest skutkiem ubocznym funkcjonowania w środowisku o niewielkich wahaniach temperatur – tłumaczy.

– Druga kwestia to fakt, iż u osób z depresją często występuje niedobór noradrenaliny. Hormonu odpowiedzialnego za skupienie, pobudzenie, długowieczność, przyswajanie wiedzy. Podczas morsowania w organizmie uwalniają się ponadto inne hormony odpowiedzialne za poprawę samopoczucia: serotonina, dopamina, oksytocyna i adrenalina – podkreśla.

– Z kolei zrzucenie „oponki” na brzuchu jest trudne, ponieważ ciało zostało zaprogramowane na gromadzenie energii. Nawet w trakcie intensywnych ćwiczeń czerpiemy ją najpierw z mięśni, a dopiero potem z białego tłuszczu. Co innego tłuszcz brunatny. Tworzy się lub aktywuje u ludzi, którzy przebywają na zimnie – proces ten nazywa się ,,beżowieniem’’. Wówczas ciało wykrywa trudne warunki zewnętrzne i zaczyna gromadzić mitochondria. Kiedy brunatny tłuszcz zabiera się do pracy, mitochondria zaczynają wchłaniać biały tłuszcz czyli ,,oponkę’’ przez krwiobieg i metabolizować go w celu wytworzenia ciepła – obrazuje.

I dodaje, iż morsowanie opóźnia także m. in. procesy starzenia poprzez likwidację wolnych rodników oraz działa ujędrniająco na skórę.

Morsowanie ekstremalne i zgłębianie ludzkiego umysłu

Do minusów Michał Kuciński zalicza duże wychłodzenie organizmu prowadzące do hipotermii. Z tym bez odpowiedniej wiedzy, człowiek nie jest w stanie sobie poradzić oraz swoistego rodzaju uzależnienie, związane z potrzebą uzupełniania naturalnych narkotyków – serotoniny, dopaminy i oksytocyny. Należy także być zawsze czujnym, bo ta sama woda, te same warunki zewnętrzne, tego samego dnia, mogą zadziałać odmiennie na każdego z nas.

Pan Michał podkreśla, iż obcowanie z zimnem zwłaszcza ekstremalnym demonstruje jak niezgłębiony jest ludzki umysł.

– Pokazuje, że to głowa panuje nad ciałem i jeżeli pracuje bardzo mocno, to ciało może pokonać wiele przeciwności. Zwłaszcza w walce z naturą i z trudnościami, jakie spotykamy w życiu. Uważam podobnie jak Valerjan Romanovski, że z zimnem nie powinno się walczyć, a jedynie zaprzyjaźnić – obrazuje. – Korzystając z okazji chciałbym też serdecznie podziękować mojej rodzinie za nieziemską cierpliwość oraz ludziom, od których czerpałem wiedzę i inspirację, a w tym gronie są Maciej Szyszka, Zbigniew Falkowski, Valerjan Romanovski, Dawid Dobropolski, Martin Petrus, a przede wszystkim
osobom, które wspierają mnie z każdym krokiem w kierunku przekraczania granic zimna. Dzięki nim kupiłem zamrażarkę i przetrwałem lato – dodaje.

Czytaj także: Morsowanie na sucho. Opolanka pokazuje, jak biegać i nie marznąć

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.

Tags: Morsy Opolezdrowie Opole
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • IKEA w Opolu

    Koniec snu o sklepie IKEA. Nowa inwestycja na granicy miasta

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowy rezerwat w województwie opolskim. „Unikat w skali kraju”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Przedsiębiorcy pod lupą „skarbówki”. Nawet krzesła nikt już z firmy nie wyniesie

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Pływalnia Wodna Nuta będzie zamknięta. Przejdzie gruntowny remont

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Chiński biznes rusza z polimerami w Opolu. To pierwsza fabryka koncernu w Polsce

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025