Te dwa słowa definiują stan chaosu i intelektualnej bezradności wobec tego, co widzimy. Czyli nikt nic nie wie. Jak ulał pasuje to do wyprawy Karola Nawrockiego do Budapesztu. Nawet politycy PiS i najbliżsi doradcy prezydenta RP nie potrafią odpowiedzieć, dlaczego angażuje się on w węgierską kampanię wyborczą. Której to finałem, jak wszystko wskazuje, będzie przegrana Victora Orbana.
No, więc milczą albo mętnie i tak karkołomnie usiłują to tłumaczyć, że śmiech lub żenada. Kiedy to piszę, Tobiasz Bocheński szarżuje w jednej ze stacji radiowych, iż orbanowskie Węgry prowadzą prozachodnią politykę i… zgodną z interesami Polski!
Karol Nawrocki i Viktor Orban. Czy polityka Węgier naprawdę leży w polskim interesie?
Ręce opadają ze świstem. To w polskim interesie jest przegrana Ukrainy? To dla naszego dobra Budapeszt blokuje wypłatę Polsce kilku miliardów euro z Unii za dostawy broni Ukrainie? Jakby tego było mało, Péter Szijjártó, szef węgierskiego MSZ okazał się de facto rosyjskim szpiegiem. I tylko głupi może wierzyć, iż Orban nie wiedział, że jego czołowy minister informuje Kreml o kulisach zamkniętych spotkań unijnych przywódców.
Nie da się mówić, że Putin jest zły i jednocześnie spotykać z kimś, kto realizuje politykę tego zbrodniarza. Pod względem zblatowania z Putinem obecnego premiera Węgier można dziś stawiać na równi z Łukaszenką. Czy Karol Nawrocki również z nim by się serdecznie ściskał?
Rozumiem, że Viktor Orban teraz brzytwy się chwyta i potrzebne mu zdjęcie, na którym jest Karol Nawrocki. Ale po co to Nawrockiemu? Już nawet nie pytam, co zyska na tym Polska, ale jaką z tego – choćby egoistyczną – korzyść ma prezydenta RP?
Nacjonalistyczna retoryka i antyunijna polityka
Wiem, że Karolowi Nawrockiemu podoba się orbanowski model rządów, jego nacjonalistyczna retoryka i antyunijna polityka. Zapewne i ta prorosyjska, ale jeśli tak jest, temu prezydent nie powinien dawać wyrazu. Bo jego wizyta w Budapeszcie spotkała się nie tylko z falą krytyki obecnej koalicji rządzącej oraz jej wyborców.
Zaskoczenie i niezadowolenie widać wśród dużej części antyrosyjsko nastawionych wyborców PiS oraz tzw. intelektualnej prawicy. Dla tej ostatniej orbanizm to ideologiczna ślepa uliczka, której należy unikać.
Tak więc logicznie trudno zrozumieć decyzję prezydenta. To się zwyczajnie nie broni, nic się tu kupy nie trzyma. Czeski film po prostu…
Nikt nic nie wie, a w takiej sytuacji wielu może przyjść do głowy inne powiedzenie: jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. No, ale ponieważ brak na to jakichkolwiek dowodów, nie będę snuł dalszych rozważań. Wystarczy inny pewnik – Karol Nawrocki strzelił sobie w stopę.
Czytaj też: Czy USA poradzą sobie w Iranie bez Europy? Trump się myli
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania




