piątek, 6 listopada, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Tylko u nas

Depresja i zaburzenia psychiczne w pracy. Rosną kolejki do terapeutów

Depresja i różne zaburzenia psychiczne coraz częściej są przyczyną zwolnień L4 w pracy. Ten trend narasta od lat i nie można za to winić tylko pandemii.

Anna Konopka Anna Konopka
2024-05-14
w Biznes, Najważniejsze, Opole, Region, Tylko u nas
Depresja i zaburzenia psychiczne w pracy

Polacy coraz częściej korzystają z L4 dbając o swój dobrostan psychiczny. Fot. Freepik

REKLAMA

W zestawieniu przyczyn zwolnień lekarskich dolegliwości psychiczne znajdują się na piątym miejscu. Depresja i zaburzenia psychiczne w pracy to problem nie tylko u nas. Z danych Unii Europejskiej wynika, że ponad 40 proc. populacji krajów członkowskich zmaga się z symptomami negatywnego samopoczucia i pogorszonego zdrowia psychicznego.

– Depresja oraz inne zaburzenia i choroby związane ze sferą psychiki są coraz częstszą przyczyną absencji chorobowych – potwierdza Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, a także członek Rady Nadzorczej ZUS. – Mają one również konkretny wymiar ekonomiczny oraz wpływ na rynek pracy. Pandemia Covid-19 mogła być jednym z czynników, który przyczynił się do tej sytuacji.

Natomiast dr hab. Dorota Żołnierczyk-Zreda z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego zaznacza, że zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania utrzymują się w czołówce problemów ze zdrowiem Polaków od kilku już lat.

– Świadomość społeczna wśród naszych rodaków oraz większa otwartość na ten rodzaj zaburzeń pozwalają na łatwiejsze komunikowanie ich podczas wizyt lekarskich – mówi Dorota Żołnierczyk-Zreda. – Pandemia jednak znacząco podwyższyła wskaźniki zachorowań na ten rodzaj zaburzeń.

Jak dodaje, zwiększona absencja chorobowa z tego powodu, często nazywana także nieuzasadnioną, może wynikać z tzw. biernego oporu pracowników przeciwko niewłaściwym warunkom pracy.

Depresja i zaburzenia psychiczne w pracy. Statystyki pokazują trend

W 2023 roku lekarze wystawili w regionie blisko 25 tys. zaświadczeń z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania.

– W tej kategorii mieści się prawie sto różnych jednostek chorobowych – wyjaśnia Sebastian Szczurek, rzecznik prasowy opolskiego ZUS. – Od co najmniej pięciu lat liczba takich zwolnień w regionie rośnie. W 2020 roku na Opolszczyźnie lekarze wystawili takowych 23,2 tysiąca, a w 2019 roku około 19,5 tysiąca.

Od kilku lat w województwie opolskim coraz więcej osób przebywa na L4 z powodu depresji, schizofrenii, nerwicy, zaburzenia nerwicowego, zaburzenia osobowości czy reakcji na ciężki stres. Innymi częstymi przyczynami orzeczeń o czasowej niezdolności do pracy są choroby psychiczne i zaburzenia spowodowane przez alkohol, inne używki oraz środki psychoaktywne.

Dane opolskiego ZUS mówią także, że w 2023 roku z tytułu zaburzeń psychicznych mieszkańcy Opolszczyzny przebywali na chorobowym w sumie aż 442 tys. dni, podczas gdy w 2020 r. było to 424 tys. dni, a 2019 r. tylko 335 tys. dni. W minionym roku w regionie najwięcej L4 z tego powodu lekarze wystawili w październiku, marcu i listopadzie – odpowiednio 2300, 2252 i 2243. Najmniej w lutym, bo 1778. Co istotne, w 2023 r. aż w dziewięciu miesiącach liczba zaświadczeń lekarskich w tej kategorii przekroczyła 2 tys. Dla porównania, w 2020 r. tylko w trzech miesiącach (marzec, kwiecień i czerwiec) liczba orzeczeń o czasowej niezdolności do pracy na bazie zaburzeń psychicznych i osobowości była wyższa niż 2 tys.

W Polsce częściej tego rodzaju zwolnienia były wystawiane kobietom – 875 tys., a rzadziej mężczyznom – prawie 535 tys.

Depresja i zaburzenia psychiczne w pracy. Kolejki do terapeutów rosną

O tym, że odsetek osób zgłaszających się do specjalistów z powodu rozmaitych stanów depresyjnych i emocjonalnych rośnie mówi również dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz. Przedstawicielka Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS w Katowicach, psycholożka kliniczna oraz certyfikowana psychoterapeutka.

– Najczęściej zgłaszają różnego rodzaju kryzysy emocjonalne – tłumaczy. – Często są to zaburzenia adaptacyjne związane z doświadczeniem jakiegoś poważniejszego stresu, m.in. kłopoty z pracą, ale także zaburzenia nastroju, czyli zaburzenia depresyjne o różnym stopniu uciążliwości.

Wskazuje, że na ten wzrost wpływają szczególnie dwa czynniki środowiskowe.

– Od kilku lat społeczeństwo doświadcza wielu obciążeń – wyjaśnia dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz. – Chodzi o sytuacje kryzysowe natury globalnej. Ze względu na pandemię, pojawiły się duże transformacje w układach zawodowych, jak i interpersonalnych. Drugą sprawą jest stres „wolnopłynący”, tzn. choć wprost nas nie dotyka, to trudno powiedzieć, że nas nie obchodzi. Myślę o działaniach zbrojnych na Ukrainie czy napływie Ukraińców do Polski. Zmienia się układ w warstwach społecznych i pewne napięcia coraz wyraźniej się pojawiają. Nie bez znaczenia są zmiany polityczne, stopień polaryzacji społeczeństwa, zmiany ekonomiczne.

Depresja z odbicia

Czy nie tak odległe doświadczenia pandemiczne społeczeństwa właściwie dopiero zbierają żniwa?

– Można powiedzieć, że to taka depresja z odbicia – odpowiada. – Na nowo musimy się adaptować do warunków, kiedy pandemii już nie ma. Jeśli chodzi o pracę, pewne kwestie zaczynają się normalizować. To częściowy powrót do biur, ale też większa elastyczność ze względu na możliwość pracy zdalnej, na którą, pamiętajmy, każdy reagował inaczej.

Jak mówi, dla introwertyków to był sposób na wyciszenie, ukojenie. Dla nich to były nawet dobre warunki pozwalające im efektywniej pracować.

– Z drugiej strony byli ci, którzy zmagali się z nadmiarem obowiązków w trakcie pracy zdalnej ze względu na obecność dzieci, którym trzeba było umożliwić odbycie lekcji z domu i odpowiednio je przypilnować – podkreśla. – To były dodatkowe i niespodziewane stresory, z którymi musiano się mierzyć. Trudno jednak powiedzieć jednoznacznie, że dla całego społeczeństwa to był zły okres. Jedni w tym czasie odosobnienia wykorzystali swoje naturalne zasoby. A inni mierzyli się z izolacją i trudnościami w budowaniu kontaktów, potrzebnych im na co dzień.

Dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz akcentuje, że sukcesem naszych czasów jest niewątpliwie wzrost naszej samoświadomości w zakresie zaburzeń emocjonalnych i depresyjnych. Coraz więcej Polaków decyduje się na terapię czy pomoc specjalisty psychiatrii.

– Co bardzo ważne, coraz więcej pracodawców dba o dostęp do konsultacji psychologicznych dla pracowników – dodaje. – Duży krok w tym kierunku zrobiły m.in. korporacje. Ponadto lekarze pierwszego kontaktu częściej niż to bywało uwzględniają aspekt zdrowia psychicznego obok fizycznego. Lepiej rozumieją, że te dwa czynniki się przenikają. Szczególnie, gdy w stanie ogólnym nie widać podłoża biologicznego, a pacjent zgłasza różne objawy, dostrzegają, że to stres leży u podłoża zaburzeń somatycznych np. bólowych.

Za emocje już nie przepraszamy

Ekspertka zauważa również, że w społeczeństwie, w tym po stronie pracodawców, pojawia się większa otwartość na to, że ludzie mogą doświadczać trudności natury psychicznej.

– Depresja to dominujące zaburzenie w tym zakresie – stwierdza Zalewska-Łunkiewicz. – Tabu posiadania trudności tego typu delikatnie, ale jednak, chyli się w stronę większej jawności i akceptacji. Centra Zdrowia Psychicznego działają w oparciu o dotacje i fundusz NFZ, zatem świadczą usługi nieodpłatne. Zgodnie z założeniami Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, powstaje takich placówek coraz więcej. To są dobre wiadomości, bo każdy powinien mieć swobodny dostęp do specjalisty.

Psycholożka SWPS zauważa także, że korzystanie z leków regulujących nasze rozchwiane emocje przestaje się kojarzyć z czymś stygmatyzującym i sygnalizującym poważny problem danej osoby.

– Takie stereotypy utrwalały się przez lata – podkreśla. – Szczególnie w czasie, gdy opiekę można było głównie uzyskać w stacjonarnym oddziale psychiatrycznym. Dziś ten profil leczenia ulega silnej decentralizacji. Zmienia się model dostępności opieki psychiatrycznej. Podjęcie leczenia nie zawsze musi wymagać hospitalizacji i porzucenia ról zawodowych czy prywatnych. Warto więc do takiego wsparcia zachęcać. Postąpiły także prace nad zmniejszaniem skutków ubocznych psychofarmakoterapii. To już nie te czasy, by pacjent „na psychotropach” kojarzył się z „zombie”.

Depresja i zaburzenia psychiczne w pracy. Kiedy szukać pomocy?

Dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz podkreśla, że leki przeciwdepresyjne nie są uzależniające, jak wiele osób błędnie uważa. Ich zadaniem jest poprawa naszego nastroju, samopoczucia, dodanie energii do tego, by zacząć działać, otworzyć się na działania terapeutyczne.

– Leki, które mają potencjał uzależniający – i dlatego są stosowane tylko doraźnie lub w sposób bardzo kontrolowany przez lekarza – to leki uspokajające – tłumaczy. – Wśród głównych grup leków są: przeciwpsychotyczne, antydepresanty oraz leki przeciwlękowe. Podobnie leki nasenne powinny być podawane z dużą ostrożnością.

Kiedy objawy potencjalnej depresji czy innych zaburzeń związanych z emocjami są powinny skłonić do szukania pomocy? Jak wskazuje dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz, czerwona lampka powinna się nam zapalić po dłuższej obserwacji samych siebie.

– Jeśli przez tydzień czujemy się gorzej z powodu np. nadmiaru obowiązków i stresu z nimi związanego, to jeszcze nie musi być depresja – mówi. – Natomiast niepokoić powinno, gdy widzimy zmiany trwające nieco dłużej – jakieś dwa, trzy tygodnie: m.in. spadek energii, brak odczuwania przyjemności z rzeczy, które dotąd cieszyły, zobojętnienie lub drażliwość, myśli rezygnacyjne o braku sensu życia, zaniedbywanie podstawowych obowiązków. Depresja maskuje się nierzadko pod pozorem dolegliwości bólowych czy somatycznych. To będą wyraźne sygnały do interwencji w swoje zdrowie.

Czytaj także: Prof. Tomasz Grzyb: Żyjemy w „kulturze zap***dolu”. Choć praca nie jest najważniejsza

Tags: biznesbiznes opolezdrowie Opole
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Atak na dom w Prószkowie

    Atak na dom w Prószkowie. Ciężkim narzędziem wybili szybę w pokoju 10-latki

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Ludzie kultury, sportu, biznesu i wiary – tych Opolan pożegnaliśmy

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowy punkt IKEA w Opolu. Studio w Karolince otwarte

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Doula żałobna: „Nie uczę umierania. Uczę nie bać się śmierci”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Można nocą pływać po Odrze – Wody Polskie otworzyły nowy odcinek

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025