W Pakosławicach uprawnionych do głosowania było 2754 osób, a głos oddało:
- w sprawie odwołania wójta 630 osób tj. 22,88 proc. uprawnionych do głosowania: liczba głosów za odwołaniem organu wyniosła 592;
- w sprawie odwołania Rady Gminy 633 osób tj. 22,98 proc. uprawnionych do głosowania: liczba głosów za odwołaniem organu wyniosła: 593.
W Brzegu w sprawie odwołania burmistrza Brzegu Violetty Jaskólskiej – Palus przed upływem kadencji uprawnionych do głosowania było 25072 osób, a głos oddało:
- w sprawie odwołania burmistrza 5320 osób tj. 21,22 proc. uprawnionych do głosowania – liczba głosów za odwołaniem organu wyniosła 5144.
Aby referendum było ważne, do lokali wyborczych powinno się udać nie mniej niż 3/5 liczby osób, które wzięły udział w wyborze odwoływanego organu:
- w dniu 7 kwietnia 2024 r. Rada Gminy Pakosławice (3/5 z liczby 1680) – 1008 osób;
- w dniu 21 kwietnia 2024 r. w wyborze Wójta Gminy Pakosławice (3/5 z liczby 1407) – 845 osób;
- w dniu 21 kwietnia 2024 r. w wyborze Burmistrza Brzegu (3/5 z liczby 11123) – 6674 osób.
Z powodu zbyt niskiej frekwencji referenda są nieważne – informuje Dagmara Korzanowska, starszy specjalista Krajowego Biura Wyborczego Delegatura w Opolu.
Referendum w Brzegu, jak i w Pakosławicach nie okazało się skuteczne, a burmistrz Violetta Jaskólska-Palus zostanie przy władzy. – Z nieczystą grą trudno wygrać – powiedział „O!Polskiej” Tadeusz Nowosielski, pełnomocnik komitetu referendalnego w Brzegu.
Referendum w Brzegu – Violetta Jaskólska-Palus zostaje. „Zmieniła barwy polityczne”
– Dojście do co najmniej czterech lokali wyborczych było tak źle oświetlone, że w godzinach wieczornych ludzie odchodzili spod nich, sądząc, że głosowania już nie ma. Mam na to dowody. A poza tym? Jest demokracja. Przegrałem bitwę, ale nie wojnę. Dalej będę tej pani patrzył na ręce. Będę też zachęcał ludzi, by coś zrobili, aby tę panią od rządzenia miastem odtrącić. Ciężko będzie jej bez radnych cokolwiek zrobić. A 17 radnych ma przeciwko sobie – dodaje Nowosielski.
Tadeusz Nowosielski przypomina zarzuty komitetu referendalnego wobec pani burmistrz. – Zmieniła barwy polityczne. Startowała jako bezpartyjna, wstąpiła do Platformy niedługo po wyborach. Kolejny zarzut to podniesienie opłat cmentarnych. Miasto dostało znaczone 12 mln na sprawy powodziowe, ponad 8 wydano na inne cele, wreszcie próba zlikwidowania przedszkola nr 8. Tych zarzutów jest dużo więcej – mówi.
Wiceburmistrz Brzegu o referendum. „To żółta kartka”
Z kolei Piotr Tarapata, wiceburmistrz Brzegu, mówi, że jego komentarz jest tożsamy z głosem burmistrz.
– Dlatego, że to jej dotyczyło referendum o odwołanie przed końcem kadencji – podkreśla Tarapata. – Dziękuję wszystkim, którzy udali się na referendum i oddali głos za lub przeciw. Ale szanuję też decyzję o głosowaniu nogami, czyli o niepójściu na referendum. To była decyzja reprezentacyjna dla większej liczby wyborców z gminy Brzeg. Szkoda tylko, że kampania referendalna i zawiązanie komitetu referendalnego było naznaczone grzechem pierworodnym kłamstwa i manipulacji.
W jego opinii, nie wszystko, co prezentowano w tej kampanii było zgodne z prawdą. – Niemniej jest to sygnał, żeby wziąć się bardziej do roboty i dla wspólnoty mieszkańców pracować – dodaje Piotr Tarapata.
– Samą inicjatywę trzeba traktować jako żółtą kartkę, mówiąc językiem piłkarskim. Jako ostrzeżenie, że nie wszystkie sprawy w Brzegu są prowadzone tak, jak oczekują mieszkańcy. Słowa o 17 radnych, których pani burmistrz ma przeciw sobie, to efekt arytmetyki, jaka się ujawniła w czasie sesji absolutoryjnej i głosowania nad wotum zaufania. Pytanie, czy będzie ona miała zastosowanie we wszystkich sprawach. Także tych, które związane są z bytem mieszkańców i poprawą jakości ich życia? Myślę, że nie. Że odpowiedzialni radni będą się kierować interesem mieszkańców, a nie sympatiami osobistymi i politycznymi.
Deklaruje budowanie poparcia dla poszczególnych projektów uchwał. Choć, jak zaznacza, będzie to trudny proces. Ale możliwy.
– I na koniec. Referenda na terenie kraju porównywano do Krakowa. W kampanii w Brzegu też o efekcie Krakowa mówiono. Powiem, że mamy z Krakowem tyle wspólnego, że piękny Zamek Piastów Śląskich w Brzegu nazywany jest śląskim Wawelem. Plan na drugi Kraków, gdy chodzi o zmianę władzy, się nie powiódł – stwierdza wiceburmistrz Piotr Tarapata.
Violetta Jaskólska-Palus zabrała głos po referendum w Brzegu
„Pozostaję zdeterminowana, by dalej pracować na rzecz mieszkańców i piękna naszego miasta. Z odpowiedzialnością, zaangażowaniem i przekonaniem, że najlepsze, co możemy zrobić, to każdego dnia działać dla dobra naszej lokalnej wspólnoty” – napisała na FB Violetta Jaskólska-Palus.
Czytaj też: O co chodzi w referendum w Brzegu? „Każdy chce coś ugrać”
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie




