
Krzysztof Ogiolda: Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia w pierwszej połowie 2026 roku tylko niecałe 7 procent kobiet w naszym regionie skorzystało z badań mammograficznych. Jak pani na tę informację reaguje?
Beata Ryx: Wiem, że tak jest i reaguje na te dane bardzo źle. Bo większość z nas narzeka na służbę zdrowia. Wszyscy chcemy, żeby leczono nas jak najlepiej. A nie korzystamy z narzędzia, które jest bardzo proste i daje nam szansę na zdrowie i życie. Pierwszą przyczyną może być lęk. Wydaje się nam, że jak nie wiem, czy jestem chora, to się nie denerwuję.
Wolimy nie wiedzieć. Wciąż dobrze ma się stereotyp: „Szukała, szukała, no i znalazła”. Ponadto wiele pań zwyczajnie nie dba o zdrowie. Nie wyrobiły w sobie nawyku korzystania z profilaktyki. Jest jeszcze jeden element, o którym koniecznie trzeba powiedzieć.
Część kobiet, zwłaszcza młodszych, korzysta z prywatnej służby zdrowia. Jeśli boją się mammografii, korzystają z usg. Więc tych przebadanych kobiet może być w rzeczywistości o parę procent więcej niż wskazują te dane. Ale to nadal wygląda bardzo źle. Bo nie korzystamy z narzędzia, które wykrywa guzki już o średnicy 3-5 milimetrów. Na tym etapie kobieta ma 99 procent szans na wyleczenie.
Pani jest dowodem, że badania warto i należy robić. Mówi pani o sobie, że dzięki profilaktyce żyje razy dwa.
– Dwa razy chorowałam na raka, a teraz jestem zdrową osobą. Za pierwszym razem – miałam wtedy raka szyjki macicy – zostało to w miarę szybko zdiagnozowane, właśnie dlatego, że robiłam badania. To była cytologia i coroczne wizyty u ginekologa. Jestem fanką badań profilaktycznych. Mama mnie tego nauczyła. Od 30. roku życia robiłam wszystkie profilaktyczne badania. Lekarze mnie wyleczyli. A jeśli chodzi o raka piersi, pomogło to, co najprostsze – ich samobadanie.
Wierzę, że pani przykład wiele kobiet do badań zachęci…
– My możemy opowiadać swoje historie i namawiać panie żeby korzystały z badań profilaktycznych. Ale warto być może wprowadzić działania systemowe. Mamy obowiązkowe badania przesiewowe, profilaktyczne w pracy. Badamy wtedy np. krew i jakość naszego wzroku. Warto pomyśleć, by badania dla kobiet też do zestawu badań pracowniczych wprowadzić. Taki obowiązek dbania o siebie dużo by mógł zmienić.
A póki obowiązku nie ma, jakie zachowania związane z profilaktyką, a właściwie z jej brakiem, należy w sobie zmienić w pierwszej kolejności?
– Wyrobić w sobie nawyk, że w konkretnym czasie – na swoje urodziny albo na urlopie – idziemy do ginekologa i się badamy. A samobadanie piersi zajmuje pięć minut w miesiącu. Powiedzmy to wyraźnie: Pięć minut w miesiącu może nam uratować życie. Gdzie znajdziemy lepsze i fajniejsze badanie profilaktyczne? Pomyślmy, czy ktoś z nas wsiadłby do samochodu bez zrobionych badań technicznych? Nikt. A my sobie tych „badań technicznych” dotyczących naszego ciała i zdrowia nie robimy. Nasze zdrowie jest w naszych rękach. O tym trzeba paniom przypominać. Nie tylko w październiku. Przez cały rok.
Na co panie powinny przy samobadaniu zwrócić uwagę? Co powinno wywołać alarmowy dzwonek?
– Po pierwsze, patrzymy w lustro i oglądamy swoje piersi. Obserwujemy, jak wyglądają. Panie je znają. Są wyczulone na ich zmiany. Każda powinna nas zastanowić. Będzie zachętą, żeby pójść na mammografię lub usg. Na przykład, gdy zwyczajnie mamy podobne piersi, a nagle jedna staje się większa. Albo dotykamy piersi i wyczuwamy jakieś zgrubienia. Lub pojawia się wyciek z brodawki. Wtedy natychmiast idziemy do lekarza.

Sygnałem ostrzegawczym są też powiększone węzły chłonne. One nam mówią, że w naszym organizmie jest stan zapalny. Powtarzam, idźmy wtedy do lekarza. Pomyślmy. Kochamy nasze dzieci. Kiedy widzimy, że coś z nim jest nie tak, to się nie zastanawiamy, czy pójść z nim do lekarza, tylko który będzie najlepszy. Traktujmy siebie tak samo. Także po to, by nasze dzieci widziały, że troska o profilaktykę naprawdę ma sens.
Na początku rozmowy mówiliśmy, że niełatwo pokonać strach przed diagnozą. Przed słowami lekarza: Przykro mi, ale pani ma raka.
– Gdyby pan porozmawiał z kobietami, które są w Klubie Amazonka, czyli przeszły raka piersi, usłyszałby pan, że wiele z nich zostało zdiagnozowanych na przesiewowym badaniu. Pojawiło się coś niepokojącego, ale zaraz potem nastąpiło dalsze leczenie. I dzięki temu te panie są zdrowe i żyją. Często dwadzieścia lat po diagnozie. Mając do dyspozycji badania profilaktyczne mamy, naprawdę narzędzie do tego, żeby rak się śmiercią nie kończył. Coraz więcej kobiet choruje, ale wcale więcej nie umiera. One żyją dalej.
Ja jestem takim żywym dowodem, że profilaktyka działa. Moje przyjaciółki także. Ale – to też trzeba powiedzieć wyraźnie – jeśli diagnoza jest spóźniona i rak jest już przerzutowy, wtedy choroba często kończy się jednak śmiercią. Lekarze robią wszystko, by te osoby żyły jak najdłużej, ale komfort takiego życia bywa dość niski. Grypa nam przeszkadza i obniża samopoczucie. A co dopiero mówić o raku.
Pani stoi na czele opolskiego Klubu Amazonka. Kto może do niego wstąpić i dlaczego warto?
– Zapraszamy wszystkie panie, które miały doświadczenie choroby onkologicznej, mierzą się z diagnozą raka piersi albo mają mamę, siostrę, która taką chorobę przeszła i nie bardzo wiedzą, jak dać jej wsparcie. Członkiniami stowarzyszenia mogą być wszystkie kobiety, które chorowały lub chorują na raka piersi. Mówimy o sobie: Amazonki. Ale Amazonka to niekoniecznie jest kobieta po amputacji. Choć wielu paniom tak się wydaje.
Jakie inicjatywy klub podejmuje?
– Jest ich mnóstwo. Między innymi – właśnie w ramach profilaktyki – uczymy samobadania piersi. Opowiadamy też swoje historie. Prowadzimy prelekcje i warsztaty. Inna akcja to „Poduszki serca”. Ochotniczki z klubu chodzą na oddział onkologiczny. Przekazują podstawowe informacje, np. że gdy się choruje warto mieć orzeczenie o niepełnosprawności. Wyjaśniają, gdzie można znaleźć informacje o rehabilitacji itd. Słowem podpowiadamy, jak łatwiej ogarnąć życie z rakiem. Ochotniczki dają też paniom poduszkę w kształcie serca. Wkładamy ją pod pachę. Ona pomaga przetrwać najgorszy czas po operacji. Ale sam kształt serca jest empatyczny bardzo. Poprawia pacjentkom humor.
Beata Ryx radzi – nie bój się, badaj się
Rak piersi to najczęściej występujący nowotwór złośliwy u kobiet. W początkowym okresie nie daje żadnych objawów. Wcześnie wykryty jest niemal w 100 procentach wyleczalny.
W przypadku raka piersi trudno mówić o konkretnych przyczynach jego powstawania. Istnieją czynniki, które mogą przyczyniać się do wzrostu ryzyka zachorowania. Dlatego zadbaj o profilaktykę raka piersi, szczególnie gdy:
- jesteś kobietą (rak piersi może pojawić się również u mężczyzn);
- masz uwarunkowania genetyczne i w Twojej rodzinie ktoś chorował;
- miałaś wcześnie pierwszą miesiączkę lub późno menopauzę;
- masz ponad 50 lat;
- późno urodziłaś pierwsze dziecko.
Zgłoś się do lekarza, jeśli zauważysz:
- zmianę wielkości i kształtu w obrębie piersi;
- guzki lub zgrubienia wyczuwalne w piersi lub pod pachą;
- wciąganie skóry piersi, otoczki lub brodawki;
- zmiany skórne w obrębie piersi.
Kto może skorzystać z programu profilaktyki raka piersi
Program skierowany jest do kobiet w wieku od 45 do 74 lat, które spełniają jedno z poniższych kryteriów:
- przez ostatnie dwa lata nie miały wykonywanej mammografii
- zakończyły okres 5 lat od leczenia chirurgicznego raka piersi i pozostają w trakcie uzupełniającej hormonoterapii (HT)
- zakończyły leczenie raka piersi i 5-letni proces monitorowania po zakończonym leczeniu.
Do udziału w programie nie potrzebujesz skierowania.
Czytaj także: Leczenie uzdrowiskowe wspiera zdrowie. Kiedy i komu przysługuje sanatorium?
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania




