sobota, 7 listopada, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Najważniejsze

Mglista obietnica za polską krew. Tak zaczęła się nasza niepodległość

Ogłoszony 110 lat temu Akt 5 listopada nie tworzył polskiego rządu, ani nie wyznaczał granic obiecywanego przez władców Niemiec i Austrii Królestwa Polskiego. Mimo to był dokumentem ważnym. Zapowiadał po 120 latach niewoli powstanie państwa polskiego. Przypominał też, że jego utworzenie jest jednym z celów Wielkiej Wojny.

Krzysztof Ogiolda Krzysztof Ogiolda
2026-11-07
w Najważniejsze
Akt 5 listopada Piłsudski

To zdjęcie marszałka na Dworcu Wiedeńskim z grudnia 1916 przez dziesięciolecia „udawało” fotografię z jego przyjazdu w listopadzie 1918. Fot. IPN

REKLAMA

 

Akt ogłoszony w Warszawie 5 listopada 1916 roku z najwyższego rozkazu Jego Cesarskiej Mości Cesarza Niemieckiego podpisał Jenerał-Gubernator Hans Hartwig von Beseler, zaś w Lublinie – jako reprezentant Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości, Cesarza Austrii i Apostolskiego Króla Węgier – Jenerał-Gubernator Karl Kuk. Miejsca nie były przypadkowe. Warszawa i Lublin były stolicami Generalnych Gubernatorstw.

Akt 5 listopada. „Będzie Królestwo Polskie”

„Przejęci niezłomną ufnością w ostateczne zwycięstwo ich broni i życzeniem powodowani, by ziemie polskie, przez waleczne ich wojska ciężkimi ofiarami panowaniu rosyjskiemu wydarte, do szczęśliwej wywieść przyszłości, Jego Cesarska i Królewska Mość, Cesarz Austrii i Apostolski Król Węgier, oraz Jego Cesarska Mość, Cesarz Niemiecki postanowili, by z ziem tych utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem. Dokładniejsze oznaczenie granic zastrzega się.

Nowe Królestwo znajdzie w łączności z obu sprzymierzonymi mocarstwami rękojmie, potrzebne do swobodnego sił swych rozwoju. We własnej armii nadal żyć będą pełne sławy tradycje wojsk polskich dawniejszych czasów i pamięć walecznych polskich towarzyszy broni w wielkiej obecnej wojnie. Jej organizacja, wykształcenie i kierownictwo uregulowane będą we wspólnym porozumieniu.

Sprzymierzeni monarchowie, biorąc należyty wzgląd na ogólne warunki polityczne Europy, jako też na dobro i bezpieczeństwo własnych krajów i ludów, żywią niepłonną nadzieję, że obecnie spełnią się życzenia państwowego i narodowego rozwoju Królestwa Polskiego.

Wielkie zaś, od zachodu z Królestwem Polskim sąsiadujące, mocarstwa z radością ujrzą u swych granic wschodnich wskrzeszenie i rozkwit wolnego, szczęśliwego i własnym narodowym życiem cieszącego się państwa” – napisali obaj monarchowie.

Ta napisana nieco patetycznym językiem proklamacja zapowiadała powstanie samodzielnego państwa polskiego. Choć historycy podkreślają, że w dokumencie nie pojawia się słowo niepodległość.

Treść aktu była bezpośrednim następstwem ustaleń podjętych w październiku 1916 w kwaterze cesarza Wilhelma w Pszczynie, gdzie gościli przedstawiciele obydwu zaborczych mocarstw.

Kostiuchnówka jak Monte Cassino

Do jego powstania przyczyniło się też bardzo bohaterstwo polskich legionistów, którzy wykazali się nim w walkach pod Kostiuchnówką w dolinie rzeki Styr na Wołyniu.

Pod Kostiuchnówką na początku lipca 1916 roku – mimo panicznej ucieczki wojsk węgierskich na prawym skrzydle – Polacy nie dopuścili do przerwania frontu. Wytrzymali kilkakrotnie ponawiany atak 100. rosyjskiej Dywizji Piechoty. Pozbawione wsparcia artylerii i łączności brygady legionowe liczyły łącznie tylko 5500 żołnierzy, mimo to zdołali stawić opór 13000 Rosjan.

akt 5 listopada 2
Niemiecka pocztówka upamiętniająca Akt 5 listopada.

Opolski historyk, prof. Marek Białokur porównuje symboliczne znaczenie Kostiuchnówki jako polskiej karty przetargowej do bitwy o Monte Cassino.

„Polak to dobry żołnierz – przyznawał po tych wydarzeniach – jeden z ważnych strategów w niemieckim sztabie generał Erich Ludendorff – gdy Austria zawodzi, my musimy starać się o nowe siły. Trzeba stworzyć Wielkie Księstwo Polskie z Warszawą i Lublinem, a następnie armię polską pod niemieckim dowództwem”.

Argumentem dla strony niemieckiej była nie tylko dzielność polskich żołnierzy. Ale także ich liczba. Niemcy spodziewali się pozyskać do walki nawet milion żołnierzy. Efektem tych kalkulacji było utworzenie Polskiej Siły Zbrojnej (po niemiecku Polnische Wehrmacht), która miała walczyć u boku Państw Centralnych pod niemieckim dowództwem.

Państwa te zresztą już wcześniej podjęły kroki mające na celu pozyskanie Polaków do przyszłej wspólnej polityki, jak i do udziału w wojnie po swojej stronie. Warszawę i większość terytorium dawnego Królestwa Polskiego (powołanego do życia w 1815 na Kongresie Wiedeńskim) zajęły jesienią 1915 roku bez walki.

W listopadzie tegoż 1915 miała miejsce inauguracja nowego roku akademickiego na Uniwersytecie Warszawskim. Działalność wznowiła także – pod niemieckimi auspicjami – Politechnika Warszawska.

Sto dwudziestą piątą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja uczczono w 1916 wielką patriotyczną manifestacją. Latem pod murami Cytadeli odsłonięto krzyż i upamiętnienie Romualda Traugutta i członków Rządu Narodowego.

Zmieniano pochodzące z okresu zaboru rosyjskiego nazwy warszawskich ulic i burzono „niesłuszne” pomniki. Odwilż objęła też życie kulturalne, zwłaszcza teatralne. W Teatrze Polskim (otwartym przed wojną w 1913 r. pod dyrekcją Arnolda Szyfmana) w 1916 roku wystawiono takie sztuki jak „Kiliński” Michała Bałuckiego czy operę „Wesele” Karola Rostworowskiego. Warszawska publiczność mogła oglądać nawet zakazaną za czasów rosyjskiej władzy „Noc listopadową” Stanisława Wyspiańskiego. Przeżycie musiało być wielkie, skoro kolejne spektakle były poprzedzane śpiewem pieśni „Boże coś Polskę”. Ale w wojennym czasie szukano też lżejszej, dającej zapomnienie rozrywki. Zapełniały się widzami Teatr Letni i Teatr Nowości.

Ogłoszeniu Aktu 5 listopada towarzyszyło tzw. wyodrębnienie Galicji, która otrzymała jeszcze szerszy zakres autonomii. Wszystko po to, by nie oderwała się od Austro-Węgier. Cesarskie plany wykluczały też przyłączenie do nowego Królestwa Polskiego ziem, które znalazły się w zaborze pruskim. Jego bazą terytorialną miały pozostać wyłącznie ziemie Imperium Rosyjskiego okupowane przez wojska Państw Centralnych. Być może był to jeden z powodów dość chłodnego przyjęcia nowego bytu państwowego i towarzyszących temu obchodów przez zwykłą ludność.

Legiony wchodzą do Warszawy

Właśnie tak, czyli chłodno, Warszawiacy przywitali wkraczające do miasta w piątek, 1 grudnia 1916 roku Legiony Polskie. Choć była to pierwsza defilada polskich żołnierzy w stolicy od czasów powstania listopadowego.

Legionowe odziały pod dowództwem Stanisława Szeptyckiego przeszły przez ustawioną na Nowym Świecie bramę tryumfalną. Witał je reprezentujący niemieckie władze komendant warszawskiego garnizonu generał Ulrich von Etzdorf.

Na trasie przemarszu wzdłuż Alei Jerozolimskich, Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia stały ogromne tłumy, ale – jak notowali obserwatorzy, ludzi na ulicach było więcej niż entuzjazmu okazywanego legionistom.

„My, żołnierze, mający jedynie zadanie wywalczenia Polsce wolności i niepodległości, wyczuliśmy rychło brak entuzjazmu w tłumach publiczności, pomiędzy którą przechodziły nasze dziarskie oddziały – pisał w pamiętnikach Józef Haller, dowódca
II Brygady Legionów.

Bo też ta publiczność widziała w legionistach raczej żołnierzy na pruskim żołdzie i bardziej nową armię okupacyjną niż ludzi gotowych się bić o niepodległość Polski. Z tłumu padały nieprzychylne pod adresem żołnierzy słowa: że to wojsko na żołdzie Prusaków i bić się będzie za niemiecką sprawę.

Józef Piłsudski przyjechał do Warszawy 12 grudnia 1916 roku.

– Z tym jest związana pewna anegdota – przypomina prof. Białokur. – Marszałkowi zrobiono na Dworcu Wiedeńskim zdjęcie w tłumie ludzi. Przez dziesiątki lat w podręcznikach i w propagandzie używano tego zdjęcia jako ilustracji z listopada 1918. W rzeczywistości powstało prawie 2 lata wcześniej.

Jednym z istotnych skutków Aktu 5 listopada były reakcje międzynarodowe. Sprawa polskiej niepodległości stała się sprawą europejską.

Państwa Ententy naciskały na Rosję, aby i ona złożyła Polsce pozostającej pod zaborem jakąś konkurencyjną ofertę. W efekcie car Mikołaj II w grudniu 1916 roku wydał rozkaz, w którym do celów wojny zaliczył odbudowę „Polski wolnej złożonej ze wszystkich trzech części dotąd rozdzielonych”. Polska miała po zakończeniu wojny samodzielnie urządzać swoje życie kulturalne, i gospodarcze (ale w unii z Imperium Rosyjskim).

Rosyjskie oświadczenie poparły 16 listopada Wielka Brytania i Francja, a dzień później także Włochy.

Po rewolucji lutowej i upadku caratu rosyjski Rząd Tymczasowy w marcu 1917 roku zadeklarował, iż naród rosyjski, który sam zrzucił jarzmo, przyznaje także polskiemu bratniemu narodowi pełne prawo do stanowienia o swoim losie. Według własnej woli. Zaś Rząd Tymczasowy dopomoże do utworzenia niezawisłego państwa polskiego ze wszystkich terytoriów, w których Polacy tworzą większość, jako rękojmię trwałego pokoju w przyszłej, nowo zorganizowanej Europie.

Przyszłe państwo polskie miało być związane z Rosją „wolną unią militarną”, mającą stanowić wspólny wał obronny przeciwko naciskowi Państw Centralnych (Niemiec i Austro-Węgier) na narody słowiańskie.

Powstanie przyszłej niepodległej Polski poparł także prezydent Stanów Zjednoczonych.

– Akt 5 listopada siłą rzeczy zmusił Rosję i aliantów, choć nie od razu, do grania kartą polską – mówił w wywiadzie dla Ośrodka Myśli Politycznej prof. Andrzej Chwalba. – W tym momencie Dmowski decyduje się wyjechać na Zachód, razem z majętnym przyjacielem – Maurycym Zamoyskim – by wśród aliantów prowadzić kampanię propolską. Już wtedy, w 1916 roku, w otoczeniu Dmowskiego zaczyna się mówić nie tylko o Polsce zjednoczonej, ale i niepodległej. Co znajdzie odzwierciedlenie w wystąpieniu prezydenta USA, Thomasa Woodrowa Wilsona, ze stycznia 1917 r. do Senatu, w którym mówi o celach wojny. Zapowiada powstanie niezawisłego, samodzielnego państwa polskiego. Była to bardzo ogólnikowa zapowiedź. Tym niemniej, po raz pierwszy jeden z najważniejszych przywódców świata ogłosił, że ma powstać Polska. Konsulat USA w Warszawie został zasypany tysiącem depesz, napisanych przez Polaków, gratulujących Amerykanom odwagi.

Polnische Wehrmacht

Trzeba przypomnieć, że wkrótce po Akcie 5 listopada opublikowano – podpisaną przez tych samych generałów Beselera i Kuka – odezwę „Do ludności Jeneralnych Gubernatorstw warszawskiego i lubelskiego”.

„Chętnie chcemy dać Wam z własną pomocą Waszą już teraz stopniowo te urządzenia państwowe, które mają poręczyć trwałe ugruntowanie, ukształtowanie i bezpieczeństwo państwa Waszego. Przedewszystkiem zaś (pisownia oryginalna – przyp. red.) chcemy dać Wam Wojsko Polskie” – napisano w dokumencie.

„Jeszcze trwa walka z Rosyą, dotąd nie zakończona, w walce tej pragniecie wziąć udział. Stańcie więc przy nas jako ochotnicy i pomóżcie nam uwieńczyć zwycięstwo nasze nad Waszym prześladowcą. Mężnie i z wielką chlubą bracia Wasi z legionu polskiego walczyli obok nas; wstępujcie w ich szeregi w nowych oddziałach wojskowych” – zachęcali w imieniu cesarzy ich generałowie.

Odzew był słaby. Tak wśród polityków, jak i pośród obywateli.

– O ile by Królestwo miało reprezentację polityczną uznaną przez oba państwa okupacyjne, sprawa byłaby zupełnie rozstrzygnięta – mówił Józef Piłsudski. – Z chwilą uformowania czegoś, co jest polską władzą rządową, natychmiast zwrócę się do niej ze swymi powolnymi służbami.

Takiego planu jednak nie było. Nowo powołana armia polska miała być włączona do wojska niemieckiego i jego dowództwu podporządkowana.

– Nie pójdziecie do armii dowodzonej przez pana Beselera, który chciałby ją wysłać na front zachodni, by pokazać światu, że Polacy są przeciw Francji i Anglii, co jest nieprawdą. W naszym interesie leży, by alianci pobili Niemców” – dodawał marszałek.

Kiedy gubernator Beseler wiosną 1917 roku zaczął organizować Polnische Wehrmacht, postanowił w jego skład włączyć legiony. Tym samym legioniści zostali zobowiązani do przysięgi wierności cesarzowi Niemiec. Piłsudski polecił, by tego nie robili. Większość żołnierzy I i III Brygady Legionów go posłuchała i 9 lipca odmówiła przysięgi. Złożyli ją tylko podkomendni generała Józefa Hallera z II Brygady. Weszli w skład Polskiego Korpusu Posiłkowego. Kryzys przysięgowy i nieprzychylne Niemcom wypowiedzi marszałka doprowadziły w nocy z 21 na 22 lipca do jego aresztowania.

– Piłsudski wykorzystał sytuację – uważa Marek Białokur. – Uniknął przelewania polskiej krwi, a z siebie zdjął odium kogoś, kto współpracuje z Austrią i Niemcami, skoro został przez nich aresztowany. Przeciwnikiem Aktu 5 listopada był także Roman Dmowski. Narodowcy jako przeciwnicy Niemiec nie mieli wątpliwości, iż jest on przede wszystkim próbą przelania polskiej krwi.

Pozytywnymi konsekwencjami Aktu 5 listopada było z pewnością powołanie Tymczasowej Rady Stanu w styczniu 1917 i Rady Regencyjnej (zastępującej króla i regenta) 10 miesięcy później. Tymczasowa Rada Stanu podjęła bardzo istotnej decyzje. Stworzyła Wydział Wykonawczy, odpowiednik rządu i powołała polską administrację. Rada Regencyjna utrzymała władzę do końca wojny i przekazała ją Piłsudskiemu. 11 listopada wojskową, co stało się symbolicznym początkiem niepodległości (i datą święta), a trzy dni później cywilną.

– Akt 5 listopada był dokumentem, który pojawił się w środku Wielkiej Wojny – podsumowuje prof. Marek Białokur z Instytutu Historii UO. – Państwo niemieckie odczuwające skutki prowadzonej wojny musiało szukać wzmocnienia w postaci rekruta zasilającego armię niemiecką stacjonującą na froncie zachodnim, gdzie toczyły się zażarte walki. Ale też na froncie wschodnim, gdzie musiała wspierać słabych sojuszników, czyli Austro-Węgry. To był dokument, który rozpoczął licytację państwa z prawdziwego zdarzenia w sprawie Polski.

– Niemiecka propozycja była mgławicowa. Część Polaków patrzyła na nią z nadzieją, część miała poczucie, że jest to próba pozyskania Polaków bez daleko idących deklaracji. Ale tych raz uchylonych drzwi tak do końca już nie udało się zamknąć. Tym bardziej, że rok 1917 powoduje, że Rosja wypada z kręgu państw Ententy. Takie kraje jak Francja, Włochy i Wielka Brytania zaczynają Polsce obiecywać niepodległość. Proces ten rozpoczął właśnie Akt 5 listopada – stwierdza historyk.

Czytaj także: Zoolog i laureat Oscara upamiętniony. Stworzył Narodowy Park Serengeti

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: HistoriaUniwerystet Opolski
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Atak na dom w Prószkowie

    Atak na dom w Prószkowie. Ciężkim narzędziem wybili szybę w pokoju 10-latki

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Ludzie kultury, sportu, biznesu i wiary – tych Opolan pożegnaliśmy

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowy punkt IKEA w Opolu. Studio w Karolince otwarte

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Doula żałobna: „Nie uczę umierania. Uczę nie bać się śmierci”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Będzie remont obwodnicy Opola. Potrwa kilka tygodni

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025