Wniosek o to, by odwołać zarząd powiatu prudnickiego, złożyła grupa sześciu radnych. To pięć osób wybranych do rady powiatu z list PiS, a także Jarosław Szóstka, wybrany z listy komitetu Porozumienie Samorządowe (a wcześniej zastępca burmistrza Prudnika, człowiek kojarzony w Marcinem Ociepą). Podstawowy powód, dla którego wnioskodawcy chcą odwołać zarząd powiatu, to afera wokół szpitala w Prudniku.
Chodzi o zatrzymanie lekarki, która pełniła obowiązki ordynatora oddziału wewnętrznego w PCM, a także jednej z tamtejszych pielęgniarek. Obie usłyszały zarzuty korupcyjne, a lekarce śledczy zarzucają także złe traktowanie pracowników. Po akcji policji i prokuratury na jaw zaczęły wychodzić kolejne fakty. Okazało się, że w szpitalu miał miejsce poważny konflikt personalny, zarówno na oddziale kierowanym przez zatrzymaną lekarkę, jak i pomiędzy prezesem spółki Pawłem Rybińskim a byłą już radą nadzorczą.
Katarzyna Benroth-Kurpiel, była przewodnicząca rady – a także radca prawny Starostwa Powiatowego w Prudniku – została z niej odwołana w maju, choć od dłuższego czasu zwracała uwagę na sygnalizowane problemy personalne na oddziale wewnętrznym. Podczas nadzwyczajnej sesji rady powiatu doszło do spięć pomiędzy nią a Januszem Siano, wicestarostą prudnickim odpowiedzialnym za ochronę zdrowia.
Sesja ujawniła podziały w zarządzie powiatu. Starosta Radosław Roszkowski podkreślał, że stał po stronie odwołanej rady nadzorczej. Wicestarosta Janusz Siano bronił prezesa PCM, obaj zaznaczali przy tym, że nie mieli wiedzy na temat działań noszących znamiona korupcji, jaką śledczy zarzucili pani ordynator.
Podczas sesji ze strony opozycji padły apele do zarządu o podanie się do dymisji.
– Wyraźnie widać, że zabrakło należytego nadzoru nad PCM. A to państwa odpowiedzialność – mówił Jarosław Szóstka.
Afera wokół PCM. Opozycja chce odwołać zarząd powiatu prudnickiego
Zarząd nie podał się do dymisji, toteż opozycja złożyła wniosek o jego odwołanie. Wpłynął do starostwa w środę 29 lipca, zaś oficjalna prezentacja pisma odbyła się w poniedziałek 3 sierpnia.
– Szpital prowadzi teraz pokaźne inwestycje. To projekty warte łącznie dziesiątki miliony złotych. Wyraźny rozdźwięk w zarządzie powiatu w sprawie sytuacji w PCM stawia pod znakiem zapytania to, jak sprawy będą wyglądać w przyszłości. A to placówka zbyt ważna, by narazić jej funkcjonowanie na problemy w związku z napięciami w zarządzie – argumentuje Jarosław Szóstka.
Radny zaznacza, że afera wokół szpitala w Prudniku przelała czarę goryczy. Władzom powiatu wytyka też m.in. problemy z realizacją lodowiska, znaki zapytania wokół delegacji starosty oraz wątpliwości wokół działania spółdzielni energetycznej.
– Obecna forma koalicji w powiecie prudnickim już się wyczerpała – uważa.
Radosław Roszkowski odpowiada, że opozycja ma prawo wnioskować o odwołanie zarządu powiatu. – Byłoby dobrze, gdyby to było jeszcze solidnie uargumentowane. A nie jest. Co więcej, brak jest konstruktywnych propozycji personalnych – uważa starosta, będący zarazem liderem Koalicji Obywatelskiej w powiecie prudnickim.
Jego zdaniem wniosek o odwołanie zarządu to stosowanie „odpowiedzialności zbiorowej”. Radosław Roszkowski uważa również, że za wnioskiem stoi przede wszystkim Jarosław Szóstka, który „od początku tej kadencji stara się rozbić koalicję”.
– Prawda nas wyzwoli. A w temacie szpitala pan radny będzie jeszcze musiał chować głowę w piasek – przekonuje starosta prudnicki.
Kiedy głosowanie w sprawie zarządu?
Projekt w sprawie odwołania zarządu powiatu najpierw musi trafić do komisji rewizyjnej, a dopiero potem na posiedzenie rady powiatu. Jarosław Szóstka uważa, że mało prawdopodobne jest, aby projekt trafił pod głosowanie w sierpniu. Jego zdaniem będzie to albo sesja pod koniec września, albo sesja nadzwyczajna w połowie miesiąca.
– Aby projekt przegłosować potrzebujemy 11 głosów poparcia w 17-osobowej radzie. Mam świadomość, że tej sytuacji musimy przekonać do inicjatywy część radnych obecnej koalicji. Uważam jednak, że ostatnie wydarzenia co najmniej części z nich otworzyły oczy na sytuację w powiecie – mówi radny.
– Wiem też, że ewentualne powodzenie głosowania to początek drogi. Potem mamy jeszcze trzy miesiące na wypracowanie czegoś nowego. A jeśli nam się nie uda, to będą nowe wybory – opisuje Jarosław Szóstka.
Radosław Roszkowski nie kryje, że ostatnie głosowanie nad wotum zaufania dla zarządu powiatu prudnickiego nie przebiegło tak, jak by się spodziewał. Za było 9 radnych, przeciw 4, 2 się wstrzymało, a 2 było nieobecnych.
– Mimo tego nie obawiam się odwołania – twierdzi.
Czytaj także: Zatrzymanie znanej lekarki to pokazówka? „Chodziło o dowody”
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania



