czwartek, 11 czerwca, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Najważniejsze

Setne urodziny weterana z Opola. Wojna nadal mu się śni po nocach

Edward Królicki, prezes opolskiego oddziału Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii, ukończył w środę sto lat. - W naszym domu były żywe tradycje patriotyczne. Zgłosiłem się na ochotnika, by walczyć za Polskę - wspomina.

Krzysztof Ogiolda Krzysztof Ogiolda
2026-06-10
w Najważniejsze, Opole
Edward Królicki

Edwarda Królickiego łączy z Ireną Chamielec nie tylko przynależność do Związku Kombatantów, ale także wspólnota losów. Fot. KOG

REKLAMA

 

Rodzice pana Edwarda wyjechali z Polski do Francji w poszukiwaniu lepszej pracy i losu w latach 20. XX wieku. Ojciec, Władysław, pracował jako górnik. Edward Królicki urodził się 10 czerwca 1926 roku w Carvin-Libercourt we francuskim departamencie Pas-de Calais. Kiedy miał trzy lata, ojca za działalność polityczną wydalono z Francji. Rodzina przenosi się do Belgii.

W 1944 roku 18-letni Edward zgłasza się na ochotnika do Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii. Dostaje przydział do 2. kompanii 1. Pułku Piechoty.

Edward Królicki na wojnę poszedł na ochotnika

– Zgłosiliśmy się razem z ojcem – wspomina. – On z powodu wieku nie został przyjęty. Ja poszedłem na wojnę na ochotnika, bo nasza rodzina była bardzo patriotyczna. Brat ojca, Stanisław, zginął w 1939 roku w bitwie nad Bzurą. W 1943 roku wstąpiliśmy razem do ruchu oporu. Zostałem zaprzysiężony w Polskiej Organizacji Walki i przydzielony do drużyny zwiadu. Brałem czynny udział w wysadzaniu pociągu ze sprzętem wojskowym jadącym z belgijskiego Maastricht do niemieckiego Essen.

Edward Królicki z rodzicami i młodszym bratem. Fot. Archiwum prywatne

Jako żołnierz został przeszkolony w Szkocji. W lutym 1945 jego kompanię przeniesiono do Niemiec. Wojnę zachowuje nie tylko w pamięci, ale i w snach. O rówieśniku z sąsiedniego górniczego osiedla, który postrzelony w brzuch zmarł na jego rękach. I o zaskakującym zdarzeniu przeżytym w jednym z niemieckich miast.

Wojenne wspomnienie

– Nasz pluton idzie przez to niemieckie miasteczko – wspomina Edward Królicki. – Pierwsza drużyna po lewej stronie, druga po prawej, trzecia ubezpiecza z tyłu. Nagle ze strychu jednego z budynków pada strzał. Kula rani jednego z naszych kolegów. Z jeszcze jednym żołnierzem wbiegam na ten strych. Przed drzwiami chwila wahania, bo nie wiemy, ilu nieprzyjaciół jest w środku. Ostatecznie wchodzimy do pomieszczenia. Pod oknem, z którego do nas strzelano, leży jeden żołnierz.

– Znałem trochę niemiecki, więc kazałem mu wstać, podnieść ręce i rzucić broń – kontynuuje opowieść pan Edward. – W końcu każę mu się odwrócić. I wtedy okazuje się, że ów niemiecki żołnierz w rzeczywistości jest młodziutką dziewczyną w mundurze Hitlerjugend. Wzięliśmy ją do niewoli i przekazaliśmy do dowództwa. Nigdy więcej już jej nie widziałem.

Koniec wojny zastał pana Edwarda w miejscowości Niesau. W 1946 roku jego kompania została przetransportowana do Szkocji. Rok później mógł wrócić do rodziców w Belgii. Stamtąd przyjeżdża do kraju. Kontakty z młodszym bratem, który został w Belgii, utrzymuje do dziś. Kiedyś odwiedzali się regularnie. Teraz, gdy już nie mogą sobie pozwolić na podróż, regularnie telefonują.

Edward Królicki: Trzeba akceptować życie

Reporterowi „O!Polskiej” odwiedzającemu weterana i jubilata w Domu Seniora Pogodna Jesień dwa dni przed setnymi urodzinami towarzyszy Irena Chamielec. Łączy ich nie tylko przynależność do Związku Kombatantów, ale i wspólnota losów.

Pani Irena też urodziła się – choć sporo później – we Francji. Ojciec bił się pod dowództwem generała Sikorskiego. Niestety, po powrocie do kraju został zastrzelony przez żołnierza Armii Czerwonej.

Pytamy pana Edwarda o jego tajemnicę dobrego zdrowia i pogodnego optymistycznego nastawienia do życia.

– Trzeba życie przyjmować takim, jakie ono jest, akceptować to, co nas spotyka – mówi z uśmiechem.

Czytaj także: Nie dla wszystkich wojna skończyła się w 1945 roku. Projekcja filmu i spotkanie ze świadkami

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: HistoriaII wojna światowawojna
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Opolski Bazarek Odzieży

    Nowa hala sportowa zamieni się w wielki bazar odzieży

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Policyjny pościg w Opolu. 57-latek długo uciekał przez miasto

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Opolskie świętuje z przytupem. Moc wydarzeń w Mosznej

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Przytulone szkielety z Opola to nie kochankowie! Badania DNA przyniosły zaskakujące odkrycie

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Tragiczny wypadek w Bardzie. Mieszkańcy Nysy, ojciec i syn, zginęli na miejscu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025