Usiłowanie zabójstwa w Opolu miało miejsce w lipcu 2025 roku. Nikola K. ugodziła nożem kuchennym 53-letniego Andrzeja H. w okolicę nadobojczykową. Mężczyzna trafił do szpitala i przeszedł operację ratującą życie.
Wbiła nóż w obojczyk. „Nie chciałam zabić”
Oskarżona 25-latka już na samym początku przyznała przed sędzią, że nie miała zamiaru pozbawić życia 53-letniego Andrzeja H. Podczas rozprawy oskarżona opisywała wielomiesięczne napięcia w domu. Twierdziła, że Andrzej H. miał grozić jej oraz jej matce, a wcześniejsze interwencje policji nie przyniosły skutku. Córka Nikoli K. miała wówczas niespełna 4 miesiące.

– Byłam bita, szarpana za włosy. Nie miałam już siły. Biorąc za nóż chyba chciałam, żeby się opamiętał – zeznała Nikola K. Podkreślała, że nie myślała o skutkach swojego działania.
Jak mówiła, feralnego dnia wróciła do domu około godz. 17. i usłyszała kłótnię matki z jej partnerem. W pokoju Andrzej H. miał siedzieć na kanapie i pić alkohol.
– Zwracał się do mnie z obelgami. Poszłam do kuchni po nóż i ugodziłam go w okolicę obojczyka. On ten nóż sam wyciągnął, a ja wybiegłam na podwórko – relacjonowała.
Na pytania obrońcy Nikola K. przyznała, że była pod lekkim wpływem alkoholu. Mówiła też o traumie związanej z gwałtem, którego miała doświadczyć dwa miesiące wcześniej. Sprawcą miał być inny partner jej matki.
Poszkodowany: „Nie było między nami sprzeczek, wybaczyłem jej od razu”
Inny obraz na całą sytuację nadały zeznania poszkodowanego Andrzeja H. 53-latek zeznał, że nigdy nie używał wobec córki swojej partnerki obelg, zaprzeczył też, by miał stosować jakąkolwiek przemoc.
– Robiłem komputer, kiedy weszła do pokoju i wbiła mi nóż. Myślałem na początku, że chce usiąść obok. Powiedziała tylko: „Ty wiesz za co” – zeznał.

Mężczyzna podkreślał, że atak był dla niego całkowitym zaskoczeniem. Sam wyjął nóż z rany, a krwawienie zatamowała matka oskarżonej. Pogotowie zabrało go do szpitala, gdzie spędził trzy dni.
– Nie odniosłem wrażenia, że chciała mnie pozbawić życia. Przebaczyłem jej już następnego dnia – mówił przed sądem. Dodał, że nie ma do oskarżonej żalu i chętnie zamieszkałby z nią ponownie, jeśli wyjdzie na wolność.
Jednocześnie potwierdził, że w przeszłości w domu była prowadzona procedura niebieskiej karty. Jak zeznał, po jednej z awantur trafił na izbę wytrzeźwień, a karta obowiązywała go przez dziewięć miesięcy, po czym została anulowana.
Za zarzucany czyn sąd skazał oskarżoną na 2,5 roku więzienia.
Czytaj też: Rozbój w sklepie w Brzegu. Złodziej groził ekspedientce nożem
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania


