środa, 14 stycznia, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Najważniejsze

Tragedia w Paczkowie. Dramatyczna relacja ocalałego mężczyzny

Waldemar S. do Paczkowa feralnego dnia przyjechał na dożynki. Wcale nie planował zwiedzania zabytkowych murów miasta. Na wspomnienie wypadku z 2 września 2018 roku dostaje drgawek. On przeżył. Jego żona nie.

Agnieszka Koziak Agnieszka Koziak
2025-03-04
w Najważniejsze, Region
tragedia paczków

7 lat po tragedii w Paczkowie usłyszeliśmy dramatyczną relację poszkodowanego

REKLAMA

Deszczowe popołudnie. Szary wrzesień w Paczkowie. Na dożynkach ludzie śmieją się, rozmawiają, dziękują ziemi za plony. Zapach kawy miesza się z aromatem świeżego chleba i palonego drewna – tak powinny wyglądać wspomnienia 47-letniego dziś Waldemara S. z tego, jak odwiedził Paczków siedem lat temu, gdyby nie wydarzyła się tam tragedia.

Tragedia w gminie Paczków. Stracił żonę, sam walczył o życie

2 września 2018 miała miejsce tragedia, która wstrząsnęła nie tylko gminą Paczków. Zawalił się taras widokowy na zabytkowych murach miasta. W Sądzie Okręgowym w Opolu trwa proces w tej sprawie.

– Działaliśmy w naszych stronach społecznie. Z całą grupą ze wsi jechaliśmy na dożynki w Paczkowie. Żona miała tam koleżankę, panią Barbarę P. Chciała się z nią spotkać, wypić kawę i przy okazji uczestniczyć w święcie – opowiadał Waldemar S. przed sądem.

– Po oficjalnej ceremonii umówiliśmy się w rynku w kawiarni. Padał delikatny deszcz, a kawiarenka była oddalona od tego tarasu jakieś 20, może 30 metrów. Pani Barbara zachęciła nas do wizyty na murach obronnych, opowiadała o nich. Weszliśmy na górę, szliśmy powoli drewnianymi schodami. Kiedy mieliśmy wychodzić z baszty na taras wewnętrzny, naprzeciwko nas stanął mężczyzna z dzieckiem. Minęliśmy się przy baszcie. Szedłem między Barbara i żoną. Nie wiem czy byliśmy tam kilka czy kilkanaście sekund. Nie pamiętam czy doszliśmy do barierki. Nagle moje nogi straciły oparcie i tyle pamiętam z przebywania na tym tarasie – relacjonował.

Dodał, że świadkowie mówili, że tuż przed wypadkiem na tarasie znajdowała się większa grupa turystów, około 30 osób. Gdy Waldemar S. i jego towarzyszki weszli na drewnianą konstrukcję, nie było żadnych oznak zagrożenia. Nie słyszeli trzasków, nie odczuli drgań.

Na miejscu szybko pojawiły się służby ratunkowe. Strażacy OSP reanimowali żonę Waldemara S., jednak bezskutecznie. Barbara P. również odniosła poważne obrażenia.

Zaangażował pełną karetkę, by pożegnać żonę

– Leżąc na kamieniach wśród połamanych desek i drewna sięgnąłem do kieszeni po telefon. Wybrałem pierwszy numer, po prostu nacisnąłem kilka razy zieloną słuchawkę. Zatelefonowałem do teściowej, by powiedzieć jej, że mieliśmy wypadek, a jej córka prawdopodobnie nie żyje – opisywał Waldemar S.

Mężczyzna potem stracił przytomność i dopiero w szpitalu dowiedział się, że doznał urazu mózgowo-czaszkowego. Miał złamania, odmy płucne i przeszedł operację. Ale najbardziej tragiczna była dla niego wiadomość, że jego żona nie przeżyła.

Po 13 dniach Waldemar S. opuścił szpital na wózku inwalidzkim. Nie miał pewności, czy kiedykolwiek odzyska pełną sprawność. W wyniku wypadku mężczyzna doznał wyrwania korzeni splotu barkowego z rdzenia kręgowego, co spowodowało trwały niedowład lewej ręki. Lata intensywnej rehabilitacji pozwoliły mu stanąć na nogi i wrócić do pracy.

Poszkodowany tłumaczył przed sądem, że lekarze nie zgadzali się na jego udział w pogrzebie. Jego stan cały czas był ciężki.

– To był czas, kiedy każdy chciał pomóc. Ponieważ jestem ratownikiem medycznym udało mi się zorganizować karetkę z pełnym wyposażeniem, z obsadą lekarską. Wypisałem się ze szpitala na własne żądanie i mogłem w kaplicy położyć kwiaty na trumnę – mówił.

Tragedia w gminie Paczków. Proces jeszcze potrwa

W marcu 2018 r., na pół roku przed tym, gdy miała miejsce tragedia, gmina Paczków zleciła inspekcję stanu technicznego ścieżki widokowej na murach miasta. Swoją ofertę w zapytaniu złożyło wówczas osiem firm. Wygrała firma Grzegorza W., którego oferta była nawet pięć razy tańsza od konkurentów.

Śledczy ustalili, że Grzegorz W. podejmując się zadania nie tylko nie miał stosownych ku temu uprawnień, ale także – w efekcie pobieżnej lustracji elementów konstrukcyjnych ścieżki – potwierdził jej właściwy stan techniczny i dopuścił do użytkowania do 2019 r.

Podczas rozprawy, która odbyła się 4 marca 2025 r. w Sądzie Okręgowym w Opolu, rozpoczęło się przesłuchanie dowodowe. Wciąż kilku świadków nie złożyło zeznań przed sądem. Mają być przesłuchani w innym terminie.

Wśród oskarżonych jest projektant, wykonawca tarasu, inspektor nadzoru inwestorskiego oraz osoba, która na zlecenie gminy Paczków wykonywała ocenę stanu technicznego konstrukcji, chociaż nie miała do tego uprawnień. Dwóch z oskarżonych od początku procesu nie pojawia się w sądzie. Kolejni przysłuchują się zeznaniom stron.

Czytaj też: Tragedia w Paczkowie. Oskarżony zmienił front

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: Prokuratura OpoleSąd Opolewypadek
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • parkowanie CUP w Opolu

    Koniec darmowego parkowania przy urzędzie w Opolu. Włączyli drogę do strefy

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Dwa kluby fitness, jeden lokal. W sieci burza, klienci zdezorientowani

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nie żyje Joanna Górecka. Odeszła ceniona nauczycielka i instruktorka

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Zmiany w kierownictwie MOPR w Opolu. Jest nowa dyrektorka

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Zgrzyt o herb Odry Opole. Kibice kontra prezes klubu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025