Staw Kościelny w Jemielnicy to jedna z atrakcji miejscowości. Zbiornik przy klasztorze istnieje od lat, a kto odwiedzał tę okolicę, ten mógł się przespacerować wokół niego.
Problem w tym, że w ostatnim czasie staw wysychał. Poziom lustra wody z każdym dniem był coraz niższy. Także dlatego, że zbiornik stracił dopływ wody.

Ostatnie upały tylko pogorszyły sprawę. W zbiorniku dało się zauważyć śnięte ryby. Rozpoczęto akcję napowietrzania wody by ratować okazy, którym udało się przetrwać. Ale to pozwoliło tylko nieznacznie zyskać na czasie. Bo wody nadal ubywało.
Staw Kościelny w Jemielnicy bez wody. Chodzenie po dnie może się skończyć tragedią
Zapadła zaskakująca decyzja: by spuścić wodę ze stawu. Po to, by przy jej minimalnym stanie wyłowić ryby i przenieść je do innego zbiornika. Inaczej by się podusiły z braku tlenu w wodzie, postępującego zamulenia, a finalnie braku wody. Wiele ryb, w tym dużych okazów, udało się uratować.
Suchy Staw Kościelny w Jemielnicy to przygnębiający widok. To coś, czego okoliczni mieszkańcy chyba jeszcze nie widzieli. I dlatego na miejscu pojawia się sporo osób, by to zobaczyć.

Tu ważna przestroga od władz gminy: jeśli chcecie oglądać dno, to tylko z poziomu alejek okalających zbiornik. Wejście na „dno” może skończyć się tragedią.
Przez lata spłynęło tam sporo mułu, który po osuszeniu stawu zamienił się w sięgające miejscami dwóch metrów bagno. Nawet tam, gdzie wydaje się, że dno jest suche i twarde, to po spodem może być mokra, luźna warstwa, która nie utrzyma ciężaru człowieka.
I to może się skończyć różnie: zapadnięciem po kolana, po pas, po szyję. Albo zniknięciem pod powierzchnią błota, praktycznie bez szans, by się uwolnić i wydostać na powierzchnię.
Czytaj także: „Kaczy patrol” w akcji. Mundurowi pomogli pisklętom na obwodnicy
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania









