Jak co roku, trudno wyobrazić sobie Festiwal Książki bez jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy, jakim jest Remigiusz Mróz, autor serii bestsellerowych kryminałów. Dość przypomnieć, że rok temu pisarz odebrał od prezydenta tytuł Honorowego Obywatela Miasta Opola.
Tym razem spotkanie z nim poprowadziła Ewa Woydyłło-Osiatyńska, uznana doktorka psychologii i terapeutka uzależnień, która również wróciła na festiwal po ubiegłorocznej wizycie. Na wstępie mistrz kryminałów usłyszał pytanie o rodzinne Opole.
Festiwal Książki 2026 – Remigiusz Mróz: Opole niesamowicie się zmieniło
– W Opolu jest zawsze niesamowicie, choć bardzo rzadko tu bywam. W zasadzie tylko na targach książki lub gdy jadę do fryzjera – żartował Remigiusz Mróz.
– Mam swoje trasy, „tunele” którymi poruszam się po Opolu. Gdy wracam na stare ścieżki, budzą się wspomnienia młodości, wracają znajome zapachy – mówił.
Nie zabrakło też lokalnych akcentów kulinarnych. Mróz podkreślił, że naleśniki w Grabówce i pierogi w Pierożku to dla niego obowiązkowe punkty wizyty w mieście. Dopytywał prowadzącą, czy zdążyła je już odwiedzić.
– Z drugiej strony widzę, jak Opole niesamowicie się zmieniło. To zawsze ciekawa eksploracja miasta. Każda taka wycieczka jest niezwykle inspirująca. I zawsze jak opuszczam Opole, czuję się napełniony optymizmem. Może to wynika z tego, że to miasto rozwija się w świetnym kierunku? – pytał.
Swoje refleksje na temat stolicy regionu zdradziła także prowadząca. – Za każdym, a bywam tu co roku od kilku lat, odkrywam coś nowego. Opole stało się wizytówką urbanistycznej współczesności. Z miasta, które było jakąś daleką stolicą pewnej ważnej prowincji. A teraz to się zrobiło miasto, gdzie można podziwiać piękne ujęcia rzeki – stwierdziła Woydyłło-Osiatyńska przywołując też grafiki nad Odrą.
Remigiusz Mróz został zapytany, czy jego pisarstwo „narodziło się z Opola, czy mimo Opola”?
– Na pewno z Opola – zapewnił mistrz kryminałów. – Ono było ważnym momentem formacyjnym, jako samo miasto, ale to również przeszłość, która szła za moją rodziną ze Wschodu. To zawsze było obecne przy wigilijnym stole czy opowieściach, które mama snuła mi przed snem – dodał.
Remigiusz Mróz o Ziemiach Odzyskanych: Opole miało swój koloryt społeczny
Nawiązał do tzw. „Ziem Odzyskanych„. – Opole miało swój koloryt społeczny. Dostrzegłem to dopiero, gdy wyjechałem do Warszawy. Wychowując się tu w latach 90., wtedy o tym jako dzieci nie myśleliśmy – mówił Mróz.
Dodał, że jedyne co odbiegało od normy – w stosunku do innych miast – to były zmasowane wycieczki „starych Niemców”.
– Ci Niemcy snuli się Krakowską, po placu Wolności… – wspominał. – A coś było mówione w obcym języku. Dopiero jak wyjechałem z Opola, to zobaczyłem jaki tu był tygiel kulturowy. To miejsce, cała migracja społeczna w wielkim stopniu wpływa na moje pisanie, wytworzyło we mnie fundament amalgamatu kultur.
Czytaj też: Święto metalu w Byczynie. To nie jest impreza dla fanów mainstreamu
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „Opolska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

































