Rząd został wysadzony z siodła kryzysem mieszkaniowym. Obywatele Hiszpanii wyszli na ulice i zorganizowali protesty w obronie lokatorów i praw do własnego M. W Madrycie protestowało 70 tysięcy ludzi, w Barcelonie doszło do starć z policją. Niewiele zabrakło do ogłoszenia strajku generalnego.
Protesty w Hiszpanii
Kimś w rodzaju Anny Walentynowicz, w obronie której stanęły w 1980 roku Stocznia Gdańska i liczne zakłady pracy w Polsce, jest w hiszpańskim proteście 87-letnia Maricarmen Abascal. Scenę wynoszenia jej na łóżku z domu, w którym mieszkała 70 lat, oglądali masowo nie tylko jej rodacy, ale cała Europa.
Pani Maricarmen przez większość życia miała w luksusowej dzielnicy Madrytu o wiele lepsze warunki mieszkaniowe niż znacząca większość – zwłaszcza młodych – Hiszpanów. Ale kiedy jej dom kupił fundusz inwestycyjny i podniósł czynsz najpierw pięciokrotnie, a po obniżce więcej niż trzykrotnie, społeczne współczucie dla staruszki, której emerytura nie wystarczyła na podstawowe opłaty, wzięło górę nad zazdrością.
Dla wielu osób w Polsce polityczny kryzys wywołany w Hiszpanii kryzysem mieszkaniowym może być o tyle zaskoczeniem, że wcale niemało zamożnych Polaków kupuje w tym kraju nieruchomości po korzystnych cenach. To prawda, ale mocno niecała. Dotyczy prowincji. W Madrycie cena metra kwadratowego wynosi obecnie 6300 euro (średnia pensja w Hiszpanii 2400). Ale nie tylko dlatego w stolicy i w kilku innych miastach, w których koncentruje się życie gospodarcze i akademickie, trudno własne lokum kupić.
Rocznie w Hiszpanii buduje się zaledwie około 100 tysięcy mieszkań. A konkurencją dla Hiszpanów chcących mieszkać w wynajętym lokalu, są miliony turystów przyjeżdżających z całego świata. Właścicielowi zwyczajnie bardziej się opłaca krótkotrwały wynajem dla przybyszów niż oddawanie mieszkania w ręce rodziny z dziećmi, samochodem i psem.
Rynek mieszkaniowy w Polsce a w Hiszpanii
Na pierwszy rzut oka Polacy mają podobne problemy co Hiszpanie. Pustostany straszą na wsiach i w małych ośrodkach (także w naszym regionie). W największych miastach – szczególnie dla młodych – mieszkania są trudno lub niedostępne. Ale różnic jest więcej niż podobieństw. Od 2019 do 2025 w naszym kraju – jak podaje GUS – buduje się rocznie co najmniej 200 tysięcy mieszkań. W klasyfikacji przyrostu mieszkań Polska znajduje się na trzecim miejscu wśród 20 rozwiniętych gospodarek.
Nawet jeśli sytuacja mieszkaniowa w Polsce nie jest łatwa, to konsekwentnie się poprawia. Według Eurostatu w 2025 roku 30 procent osób mieszkało w przeludnionych mieszkaniach. W 2006 roku wskaźnik ten wynosił 54 procent. W dekadzie 2015 – 2025 ceny mieszkań wzrosły u nas (patrz Eurostat) o 120 procent, wynajmu o 80 proc. Dużo. Ale średnia pensja jest wyższa o 128 procent. Średnio w Unii prawie 8 procent gospodarstw jest zmuszonych do wydawania ponad 40 procent dochodu na mieszkanie. W Polsce takie rodziny stanowią 4,1 procent. Więc nie tęsknię do słonecznej Hiszpanii.
Czytaj też: Pogrzeb profesora Franciszka Marka. Tłum żegnał byłego rektora UO
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie




