wtorek, 9 czerwca, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Tylko u nas

Usłyszała „Mamo, kocham cię. Przepraszam”. Dlaczego dzieci uciekają od życia?

Dzieci potrafią cierpieć w sposób absolutnie niezauważalny dla otoczenia. Ukrywają swoje rany za fasadą dobrych ocen, wzorowego zachowania i uśmiechu, podczas gdy najtrudniejsza walka toczy się w ciszy ich własnych pokoi oraz w ekranach smartfonów.

Agnieszka Koziak Agnieszka Koziak
2026-06-09
w Najważniejsze, Tylko u nas
Próby samobójcze wśród dzieci i młodzieży

"„Mamo, kocham cię. Przepraszam” – usłyszała w słuchawce. Chwilę później wbiegła do mieszkania..." Fot. Freepik

REKLAMA

 

Jak blisko tragedii trzeba się znaleźć, by zauważyć, że „idealne dziecko” znika? – Już wcześniej coś się działo. Zawsze była wesoła, żywa, nie zamykała jej się buzia. Pełnia szczęścia. A potem nagle przestała się uśmiechać – opowiada Marta, mama Julki.

– Próbowałam ją rozśmieszać, opowiadałam dowcipy, ale nie reagowała. Myślałam, że to dojrzewanie. Miała chłopaka, ale związek nagle się zakończył i bardzo to przeżyła. Posmutniała jeszcze bardziej. Załatwiliśmy jej psychologa, ale wtedy wybuchł covid. Zamknięto nas w domach, wizytę odwołano. Gdy obostrzenia minęły, Julka stwierdziła, że już nie potrzebuje pomocy. A smutna była dalej. Zaczęła ciąć się żyletką po rękach…

„Mamo, kocham cię. Przepraszam”

Marta była wtedy w pracy, niedaleko domu. Ten telefon pamięta do dziś, a wspomnienia wracają często. Do tej pory, gdy widzi zasłonięte rolety, zaczyna się trząść.

– Usłyszałam: „Mamo, kocham cię. Przepraszam” – opowiada łamiącym się głosem. – Od razu zadzwoniłam do męża, żeby natychmiast jechał do domu. Przyjechaliśmy niemal równocześnie. Rolety były opuszczone.

– Weszliśmy do środka. Na podłodze leżał gruz. Julka siedziała na narożniku z pustym, nieobecnym wzrokiem. Obejrzałam jej ręce, bo myślałam, że znowu się pocięła. Mąż uświadomił mnie, co się stało naprawdę. Julka próbowała się powiesić. Lampa była naderwana, obok leżał pasek. Obiecałam jej wtedy, że nigdy już nie zostanie sama – mówi Marta.

„Uczy się na sto procent, krzywdzi się na sto procent”

Marta wzięła trzymiesięczną opiekę nad Julką. Udało się też umówić wizytę u psychologa już na następny dzień.

– Specjalistka kazała nam jechać do szpitala po leki, ale zdecydowaliśmy, że Julka nie zostanie na oddziale w Opolu – wspomina. – Wizyty u psycholog pomogły. Chodzi na nie do dziś.

Dlaczego 11-letnia dziewczynka nie chciała żyć? Rodzice nigdy nie poznali jednoznacznej odpowiedzi.

– Nałożyło się wiele rzeczy, pewnie też dojrzewanie – mówi pani Marta. – Miałam wrażenie, że Julka nagle wydoroślała. Psychologowie pytali o hejt, ale zawsze zaprzeczała. Ja sama miałam dwie próby samobójcze jako dziecko, moja mama do dziś o tym nie wie. Nie miałam łatwo, ale Julka miała wszystko: kochających rodziców, czysty dom, ugotowany obiad, wszędzie ją podwoziliśmy.

– Mamy swoje podejrzenia, choć córka nigdy tego nie potwierdziła – dodaje Michał, tata Julki. – Jestem przekonany, że główną przyczyną był zawód miłosny. To, co robiła później – cięcie rąk – było próbą zwrócenia na siebie uwagi. Ona jest perfekcyjna. Uczy się na sto procent, krzywdzi się też na sto procent.

Druga próba i kolejna diagnoza: „Perfekcyjnie się ukrywała”

Dramat nie skończył się na 11. roku życia. Mając 17 lat, Julka przedawkowała leki, które przyjmowała na stałe. Trafiła do szpitala. Niedługo potem pojawił się kolejny problem – anoreksja.

– Po przedawkowaniu zaczęła się odchudzać – mówi ojciec Julki. – Też perfekcyjnie – aż trafiła na oddział. Nie zauważyliśmy tego. Doskonale ukrywała, że nic nie je. Skąd to się wzięło? Wpływ influencerek, presja otoczenia, wyidealizowane postaci z internetu.

Na oddziale w 2024 roku Julka przeżyła szok. – Napatrzyła się na inne przypadki anoreksji. Sama stwierdziła, że przesadziła. Dla nas to była najlepsza darmowa terapia, bo naprawdę się przestraszyła – stwierdza Michał.

Próby samobójcze dzieci i młodzieży. Samotność rodzica w walce o dziecko

W powszechnej opinii system wspiera rodziny w kryzysie. Rzeczywistość wygląda inaczej. Rodzice Julki podkreślają, że przez większość procesu leczenia nie wiedzieli, jak postępować.

– Żaden psycholog nie powie rodzicowi, jak się zachowywać, co mówić – zaznacza pan Michał. – Trudno złapać granicę: kiedy powiedzieć dziecku, że coś jest nie w porządku, a kiedy odpuścić. To musi być decyzja rodzica, ale to nie są proste decyzje. Nikt mi nie powiedział, co jest normalne, a co przesadą. Nie byliśmy zaopiekowani. Ona chodziła do psychologa dwa razy w tygodniu, a my działaliśmy po omacku.

– Często coś jej mówiłam, a Julka podważała moje słowa, bo psycholog mówiła inaczej – dodaje pani Marta. – Czułam, że wszystko robię źle. Nie mogłam uczestniczyć w terapii, nie wiedziałam, jakie dostaje rady. Dziś przynajmniej przychodzi do nas z problemami. Wcześniej była jak żywa zagadka. Zawsze grzeczna, posłuszna, nie umiała trzasnąć drzwiami. Na terapii nauczyła się wyrażać emocje.

Rodzice znaleźli w jej pokoju papierosy.

– Zakazać? Czy lepiej niech pali, bo w porównaniu z tym, co przeszliśmy, to nic? Nie powiedziałam jej, że je znalazłam – opowiada mama Julki. – Uznaliśmy z mężem: niech pali. Czy to dobre? Nie wiem. Papierosy to przecież nic przy próbie odebrania sobie życia. Po ośmiu latach odstawiła leki pod nadzorem psychiatry. Teraz znów czuję, że nie jest najlepiej. Znowu „słabo wychodzi z domu”.

Próby samobójcze dzieci i młodzieży. Drugie oblicze i trzecie życie w telefonie

Historia Julki, choć dramatyczna, zakończyła się walką o powrót do codzienności. Inne rodziny nie miały tyle szczęścia.

„Odeszła moja córka Lena, mając tylko 15 lat. Była moim zwariowanym, kolorowym ptakiem o cudownym zapachu i uśmiechu. Każdy jej przytulas sprawiał, że nic innego nie miało znaczenia” – napisał jej ojciec w mediach społecznościowych.

Wspominał o bezwzględnym przeciwniku:

„Wzięła ją w swoje ramiona i już jej nie wypuściła. Walczyła, my walczyliśmy. Wygraliśmy niejedną bitwę. Byłem przekonany, że lecimy w dobrym kierunku. I uderzyła… najmocniej jak mogła. Depresja. Nie pytajcie jak – to nie ma znaczenia. Depresja zabiera na różne sposoby. Dzieci z depresją przegrywają walkę ze swoimi myślami, do których nikogo nie chcą dopuścić”.

Śmierć 15-letniej Leny wstrząsnęła nie tylko rodziną, ale i społecznością Szkoły Podstawowej nr 1 w Nysie. Dla dyrekcji był to bolesny dowód na to, jak niewiele system wie o wewnętrznym świecie uczniów.

Bożena Węglarz, dyrektorka szkoły, mówiła, że to już drugi przypadek, w którym pedagodzy nie mieli świadomości, jak długo trwała choroba ucznia, ani że dziecko było leczone.

– Dla mnie to porażka – nie ukrywa. – To albo brak zaufania, albo wstyd. Zatajanie ważnych informacji o dziecku. W szkole nasze dzieci potrafią mieć drugie oblicze: są radosne, współpracują. A poza szkołą toczy się drugie życie, o którym się nie mówi. A trzecie – w telefonach.

Próby samobójcze dzieci i młodzieży. Pomoc specjalistyczna staje się towarem luksusowym

A dyrektorzy placówek oświatowych coraz częściej stają pod ścianą. Bożena Węglarz, szukając wsparcia dla nauczycieli, słyszała o terminach odległych nawet o dwa lata.

Gdy w niedzielę, 26 kwietnia 2026 roku, do dyrekcji dotarła informacja o śmierci Leny, natychmiast uruchomiono procedury. Najpierw tragedię potwierdzono na policji, a następnie w bolesnej rozmowie z matką dziewczynki. Szkoła musiała szybko powołać sztab kryzysowy. Zadanie było wyjątkowo trudne: z jednej strony należało przekazać rówieśnikom tragiczną wiadomość, z drugiej – zapobiec tzw. efektowi Wertera, czyli fali naśladownictwa wśród uczniów znajdujących się w kryzysie psychicznym.

W poniedziałek rano, podczas pierwszej lekcji, dyrekcja wraz z psychologiem i wychowawcą weszła do klasy 8B – klasy Leny. Informację przekazano krótko, empatycznie, bez drastycznych szczegółów. Specjaliści prosili uczniów przede wszystkim o to, by nie obarczali się winą za to, co się stało. Szkoła nawiązała kontakt z suicydologami z Fundacji „Życie warte jest rozmowy”. Przeprowadzono dwugodzinne konsultacje dla kadry kierowniczej oraz zorganizowano wsparcie psychologiczne dla nauczycieli, uczniów i ich rodziców.

Zgodnie z zaleceniami ekspertów zdecydowano, by nie ogłaszać w szkole oficjalnej żałoby, ani nie wystawiać pocztu sztandarowego podczas pogrzebu. Chodziło o to, by uczniowie w głębokim kryzysie nie poczuli destrukcyjnej potrzeby „zaistnienia” w podobny sposób. Mimo wdrożonych działań i programów profilaktycznych kryzys nie ustąpił od razu.

Niedługo po tragedii doszło do kolejnego niepokojącego incydentu z udziałem innej uczennicy, wymagającego interwencji medycznej. Dziewczynka do końca roku szkolnego objęta została nauczaniem indywidualnym.

Próby samobójcze wśród dzieci i młodzieży. Złe myśli pojawiają się już wcześniej

Odpowiedniej opieki nie doczekał na czas Rafał, który już w wieku 8 lat miał spakowane plecaki do ucieczki.

– Raz w życiu poprosiłem mamę, żeby poszła ze mną do psychologa – opowiada. – Zapytała mnie, czy mi czegoś w życiu brakuje. Spotkałem się ze ścianą. Może, gdybym wtedy otrzymał pomoc, inaczej potoczyłoby się moje życie.

– Mama słyszała, ale nie słuchała mnie – dodaje. – Później nasze relacje się zepsuły. Miałem 15 lat, kiedy zaczęło się na dobre. Uciekałem z domu, ze szkoły, nie miałem z kim porozmawiać o swoich problemach. W końcu wplątałem się w złe towarzystwo, uzależniłem się od narkotyków. Przerobiłem przez kilka miesięcy 40 terapeutów, nikt nie był w stanie mi pomóc. Nikt nie zapytał mnie, co mnie boli. W końcu stałem z żyletką przed lustrem. Byłem zakrwawiony, jednocześnie śmiałem się i płakałem. Odejście od ciała, to tak samo jak odejście od domu. Wyszedłem z tego, ale to nie musiało się zdarzyć.

Gabinet psychologa na pierwszej linii frontu

To, co dyrektorzy i zaniepokojeni rodzice widzą z zewnątrz, każdego dnia trafia do szkolnych gabinetów psychologicznych. Statystyki Komendy Głównej Policji oraz raporty organizacji takich jak Fundacja GrowSPACE pokazują drastyczny wzrost zachowań samobójczych wśród dzieci i młodzieży. Z perspektywy praktyka nie są to jednak liczby, lecz dramaty konkretnych osób.

– Niestety, te statystyki bardzo wyraźnie przekładają się na codzienną pracę psychologa szkolnego. W ostatnich latach obserwujemy coraz więcej uczniów z obniżonym nastrojem, silnym lękiem, przeciążeniem emocjonalnym, samookaleczeniami czy myślami samobójczymi – mówi Natalia Rogozik, psycholog szkolny.

– Co szczególnie niepokojące, granica wieku dramatycznie się obniża. Po pomoc zgłaszają się coraz młodsze dzieci. Znacząco wzrosła też liczba sytuacji wymagających natychmiastowej interwencji kryzysowej, pilnego kontaktu z rodzicami czy kierowania do poradni zdrowia psychicznego lub na oddziały psychiatryczne – opisuje.

Do gabinetu trafia pełne spektrum problemów. Część z nich to typowe trudności okresu dorastania: konflikty z nauczycielami, gorsze oceny, pierwsze nieporozumienia z rówieśnikami. Coraz częściej jednak dzieci dźwigają ciężar, który przerósłby wielu dorosłych:

  • bolesne rozwody rodziców,
  • przemoc,
  • hejt,
  • chorobę lub śmierć bliskiej osoby,
  • wszechobecne poczucie odrzucenia.

Pułapka cyfrowego świata i niewidzialne sygnały

Współczesna młodzież znalazła się w potrzasku. Z jednej strony paraliżuje ją presja osiągnięć i toksyczny perfekcjonizm, który zniszczył m.in. Julkę. Z drugiej – jej życie społeczne przeniosło się do sieci.

– Uczniowie rzadko mówią wprost o negatywnym wpływie mediów społecznościowych, bo internet jest dla nich naturalnym środowiskiem. To rodzice i nauczyciele częściej dostrzegają problem – tłumaczy Natalia Rogozik.

– Media społecznościowe wzmacniają presję, porównywanie się, obniżają samoocenę i nasilają lęk przed odrzuceniem. Młodzi są właściwie stale „podłączeni” do opinii innych. Presja rówieśnicza nie kończy się po lekcjach – trwa całą dobę. Wielu uczniów uzależnia poczucie własnej wartości od reakcji w sieci. Czują, że muszą być „wystarczająco dobrzy” w każdej sferze: w nauce, wyglądzie i aktywności online – opisuje pani psycholog.

Młodzież rzadko mówi wprost: „Chcę odebrać sobie życie”

Jak w codziennym pośpiechu zauważyć, że dziecko planuje ostateczny krok? Psycholog podkreśla: nie istnieje jeden test, który pozwoli to przewidzieć. Kluczowa jest uważność na nagłe zmiany zachowania.

– Sygnały ostrzegawcze pojawiają się często dużo wcześniej, ale bywają bagatelizowane jako „trudny okres dojrzewania”. Szczególną czujność powinny wzbudzić: wycofanie z relacji, izolacja, utrata zainteresowań, obniżony nastrój, problemy ze snem, spadek motywacji, pogorszenie wyników w nauce czy częste nieobecności – wylicza Natalia Rogozik.

– Alarmujące są także wypowiedzi o bezsensie życia, poczuciu bycia ciężarem czy braku nadziei. Młodzi rzadko mówią wprost o zamiarze odebrania sobie życia. Częściej wysyłają sygnały pośrednie: w rozmowach, zachowaniu, postach w mediach społecznościowych. Dlatego dorośli nie mogą bać się reagować. Szczera rozmowa, a nawet bezpośrednie pytanie o myśli samobójcze nie „podsuwa” dziecku takich pomysłów. Przeciwnie – może być początkiem realnej pomocy i przerwać mur samotności. Zanim, jak w przypadku Leny, będzie za późno.

Próby samobójcze dzieci i młodzieży. Policja ostatnim bezpiecznikiem

Zgłoszenia dotyczące dzieci i młodzieży w skrajnym kryzysie emocjonalnym trafiają do służb ratunkowych każdego dnia. Ogromną rolę odgrywają wyspecjalizowane jednostki. Dzięki działaniom funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości tylko w 2025 roku udało się dotrzeć do blisko 1500 osób poniżej 18. roku życia, które pilnie potrzebowały pomocy. Aż 838 z nich wymagało natychmiastowej hospitalizacji, a 662 przekazano pod opiekę rodzin. Problem narasta.

Tylko w maju 2026 roku policjanci uratowali blisko 80 nieletnich. 45 trafiło do szpitala, 34 pod opiekę rodziny. Dane te pokazują, że policyjne interwencje stały się ostatnim bezpiecznikiem w systemie, który coraz częściej zawodzi.

W 2025 r. odnotowano 1925 prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży, z czego 161 zakończyło się śmiercią – wynika z danych Komendy Głównej Policji na dzień 20 stycznia 2026 r.

Czytaj też: Zbigniew Michałek: Dla mnie liczył się tylko PGR

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „Opolska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: Ministerstwo Edukacji NarodowejNysaopolska rodzinapolicjaPoradnia Psychologiczno-Pedagogiczna Opolepsychiatria dziecięcawypadekzdrowie Opole
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Policyjny pościg w Opolu

    Policyjny pościg w Opolu. 57-latek długo uciekał przez miasto

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Opolskie świętuje z przytupem. Moc wydarzeń w Mosznej

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Jest ruina, mają być mieszkania. Szykuje się metamorfoza zamku

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Elon Musk nie był zainteresowany tym zamkiem. Pojawił się nowy chętny

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowa hala sportowa zamieni się w wielki bazar odzieży

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025