Przez cały okres powodziowy opolska Barka była pilnowana przez harcerzy. Jak zgodnie przyznają, to była kolejna, trudna walka by statek pozostał w korycie kanału i nie zatonął. Od ponad miesiąca holownik czeka na transport do stoczni.
Opolska Barka tonie. Harcerze mieli bardzo trudne zadanie
Po ostatniej powodzi, która nawiedziła Opole, sytuacja Barki na Kanale Ulgi wydaje się opanowana. Anna Markuszewska, córka „druhny Marysi” związana z projektem, podzieliła się najnowszymi informacjami o stanie jednostki i dalszych planach.
Jednym z najważniejszych momentów podczas powodzi była konieczność odpowiedniego zabezpieczenia Barki. – Kluczowe było to, aby statek na wysokiej wodzie mógł bezpiecznie stać. Niezbędne było w odpowiednich momentach luzowanie kotwic, aby Barka nie odpłynęła z prądem. Pilnowaliśmy tego procesu bardzo dokładnie, zarówno gdy woda zaczęła przybierać, jak i później, kiedy zaczęła opadać. Ważne było, aby Barka pozostała w korycie rzeki – mówi.
Anna Markuszewska wspomniała również o trudnych momentach, gdy nurt niósł ze sobą duże gałęzie i drzewa.
– Musieliśmy je ściągać z kotwic, aby nie stanowiły zagrożenia dla Barki. To była całodobowa praca pełnoletnich osób pod nadzorem służb – wspomina.
Statek jest gotowy do transportu. Potrzeba tylko „zielonego światła”
Opolska Barka na Kanale Ulgi zniosła niejedno wezbranie wody. 41. Harcerska Drużyna Żeglarska im. Władysława Wagnera poinformowała jeszcze w lipcu, że statek popłynie do stoczni w pierwszej połowie sierpnia. Ten transport to jednak od początku nie taka łatwa sprawa.
– Technicznie to nic trudnego. Ale nie do końca uregulowany status Barki jako statku – bo Barka formalnie nie jest statkiem tylko właśnie nie wiadomo czym, to jakaś zaszłość z przed parudziesięciu lat – jak i to w jakim jest stanie sprawia, że odpowiedzialni za rzekę i żeglugę ludzie od nas dużo wymagają. W zasadzie słusznie – mówi pan Aleksander, harcerz.
– Opolska Barka ma się dobrze. Stoi w korycie – zapewnia Anna Markuszewska. – Szlaki żeglowne są obecnie zamknięte. Służby intensywnie pracują nad czyszczeniem śluz, które zostały zamulone i zanieczyszczone podczas powodzi. Czekamy teraz na ich otwarcie.
Opolska Barka – na jej remont potrzeba ponad miliona złotych!
Stocznia w Koźlu zgodziła się, żeby statek do niej holować. Jednak szacunkowy koszt naprawy to około 1,2 miliona złotych. Tymczasem harcerze a do tej pory zgromadzili 10 proc. tej kwoty. Nadal zbierają pieniądze.
Mimo trudnej sytuacji, zespół osób związany z Barką patrzy z nadzieją w przyszłość. – Czekamy teraz na zielone światło. Na zrzutce zgromadziliśmy już prawie 100 tysięcy złotych, a mamy również dodatkowe 50 tys. zł. Planujemy złożyć wnioski do konserwatora zabytków w Opolu, a wkrótce pojawi się także konkurs ministerialny, na który bardzo liczymy. Zbieramy dalej środki, jednak mamy nadzieję, że uda nam się uzyskać te granty – słyszymy.
Cegiełkę do ratowania barki można dołożyć na kilka sposobów. Można wpłacić bezpośrednio na zrzutkę założoną przez drużynę, albo skorzystać z innych możliwości, które podane są na Facebooku harcerzy z Opola.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.




