Post, w którym opolanka napisała, że poszukuje taty, od razu wzbudził duże zrozumienie i zainteresowanie. Posypały się udostępnienia, a wielu internautów zachęcało Annę, by nie rezygnowała z poszukiwań. Podpowiadali, że znaczek jednostki pancernej na mundurze i odznaka „Honorowy dawca krwi” to wskazówki zawężające pole poszukiwań.
Na pierwszy rzut oka, można mówić o uderzającym podobieństwie Anny do mężczyzny ze zdjęcia. Te same uwydatnione kości policzkowe, zarys nosa i takie same oczy…
Z danych szacunkowych podanych przez prof. Rafała Płoskiego wynika, że w Polsce 8 proc. ojców, czyli co dwunasty, wychowuje nie swoje dziecko. A 25 proc. dzieci wychowuje się bez ojca, co ma ogromne konsekwencje społeczne. Ile osób nie zna biologicznego ojca? To dane nie do uchwycenia, znane Panu Bogu.
– Od trzydziestu lat mieszkam w Neapolu, mam wspaniałą rodzinę, dobrego męża – mówi dobiegająca pięćdziesiątki Anna Czerwonka.

W okresie dzieciństwa mieszkała w Opolu. Językiem włoskim włada doskonale, mówi, że spontanicznie i lepiej jej się rozmawia niż polskim.
– Ale ciągle towarzyszy mi uczucie rozsypanego życia, tak jakby mi czegoś brakowało. Jakiegoś puzzla, bez którego ciężko poskładać życie – dodaje.
To powód dla którego szuka biologicznego ojca, który o jej istnieniu może nie mieć pojęcia. Anna przyszła na świat w 1974 roku w Opolu, a jej biologiczny tato miał już prawdopodobnie rodzinę.
Więc po co go szuka?
– Po to, żeby spojrzeć mu głęboko w oczy, żeby wiedzieć, że to jest mój tato, niczego więcej nie chcę. Wszystko inne mam. Nie chcę jak złodziej wkradać się w cudze życie. I nie chcę nikomu rujnować życia – stwierdza Anna.
A jak trudno się żyje bez znajomości biologicznego taty, ciągle dowodzą Amerykanie. Gdzie odsetek osób, które nie znają biologicznych ojców jest bardzo wysoki. To częściej bezrobotni, popadający w uzależnienia, z problemami w nauce, więc niski odsetek studiujących.
Opolanka poszukuje taty. Migawki wspomnień z Opola
Anna o tym, że mężczyzna, do którego mówi „tato”, nie jest jej biologicznym ojcem, dowiedziała się w wieku jedenastu lat. Usłyszała wtedy, że ten mężczyzna jest biologicznym ojcem, ale jej młodszej siostry.
– O tym wszystkim powiedziała mi babcia, bo mama zawsze milczała. Potem, kiedy pytałam ją o mojego ojca, bardzo się złościła, nie chciała o nim opowiadać – mówi.
Wie tyle, że matka opuściła Zamojszczyznę, by pojechać w lepsze rejony, „na zachód”. Tak mówiono długo o nowych, odzyskanych ziemiach Polski, więc i Opolszczyźnie, gdzie panowały lepsze warunki życia.
– Zdarzało się jej opowiadać o tych pierwszych latach w Opolu – wspomina Anna. – Pracowała, gdzieś w sklepie spożywczym, tak poznała mojego biologicznego ojca. Przychodził z kolegą, z którym grali we trójkę w karty. Ale ten kolega to już nie był wojskowy.
Dalej opowiadany przez matkę Anny scenariusz się urywa.
– Potem na świat przychodzi moja siostra, córka mojego ojczyma. Pamiętam tyle, że mieszkaliśmy na ulicy Ściegiennego w Opolu. Potem przeprowadziliśmy się do Zakrzowa, tam chodziłam do szkoły – kontynuuje Anna.
Babcia chciała, aby mama Anny usunęła ciążę
Kiedy dowiedziała się, że nie jest biologicznym dzieckiem ojczyma, wszystko się już posypało.
– Między ojczymem i mamą nie było dobrze, kłócili się, przy tym był alkohol, a ja byłam zamknięta i wycofana. W końcu wróciłyśmy z mamą na wschód, na Zamojszczyznę, do babci – wspomina.
Anna stale nalegała, żeby matka opowiedziała jej coś o ojcu.
– Ale ona wtedy strasznie się złościła – opowiada. – Czasem tylko, przy lepszym nastroju jakieś zdanie padło, że to była tylko przygoda, więc lepiej nie zaprzątać sobie tym głowy.
Anna trochę konfabulowała na ten temat, że może mama była z nim na balu. Może była zakochana…
– Babcia kazała ciążę usunąć, ale mama chciała mnie urodzić. Więc za dar życia jestem mamie wdzięczna – mówi w emocjach.
A potem babcia nawet prywatną szkołę krawiecką Annie finansowała.
– Chciałam być stylistką mody, ale nie było warunków, ani pieniędzy… – mówi Anna.
Opolanka poszukuje taty. Zdjęcie z internetu znika
I tak, jak pół wieku jej matka ruszyła na „zachód”, tak Anna ruszyła dalej, na zachód do Europy. O swoim życiu w Neapolu mówi, że jest dobre i poukładane, są mąż i dzieci, z których jest bardzo dumna.
– Ale chyba nie było dnia w moim życiu, żebym nie myślała o ojcu. Tym biologicznym – przyznaje.
Długo zastanawiała się, zanim opublikowała na Facebooku zdjęcie mężczyzny w mundurze Ludowego Wojska Polskiego, które znalazła w babcinych szpargałach. Kiedy zapytała, kto na nim jest, matka odpowiedziała: „Tyle tam zdjęć, a ty zapytałaś właśnie o to, bo to twój biologiczny ojciec”.
Jednak po kilku dniach zdjęcie trzydziestoparoletniego mężczyzny w mundurze zniknęło z fejsbukowego profilu Anny. Jak sama przyznaje, poprosiły ją o to kuzynki. Zadzwoniły i powiedziały, żeby lepiej usunęła fotografię, bo może ją zobaczyć jej wiekowa już matka i bardzo się zdenerwuje, co może zaszkodzić jej zdrowiu.
Anna zachowała jednak w emocjach wpisy internautów, żeby nie rezygnowała i szukała biologicznego taty. Ale nie wie, jak to zrobić.
Opolanka poszukuje taty. Każdy ma prawo znać rodziców, ale…
Co może zrobić dorosły człowiek, chcąc poznać swoje korzenie? Takie instytucje jak Itaka, poszukująca zaginionych, czy Polski Czerwony Krzyż mają określone pole poszukiwań i nieznanymi biologicznymi ojcami się nie zajmują.
– A ustalenie korzeni to jedno z praw człowieka, każdy ma prawo poznać swoje pochodzenie – podkreśla mecenas Tomasz Orgacki z Opola. – Nawet w sytuacji zrzeczenia się praw do dziecka, to nie ogranicza praw dorosłego już dziecka do poszukiwania swojej matki czy ojca. Więź biologiczna pozostaje na zawsze, ona jest niezbywalna. I nie można domagać się, żeby ktoś nie szukał swoich korzeni.
Jednak mecenas zwraca uwagę, że nie można publikować wizerunku bez zgody danej osoby.
– Chyba, że wizerunek został już opublikowany wcześniej, więc to byłoby powieleniem zgody wcześniej udzielonej – dodaje mecenas Orgacki i wskazując gdzie można byłoby w tym konkretnym przypadku prowadzić poszukiwania.
– Po każdym żołnierzu Ludowego Wojska Polskiego, każdym funkcjonariuszu Milicji Obywatelskiej, czy osobie, która wstąpiła do ORMO, jest trwały ślad w Instytucie Pamięci Narodowej – podpowiada mecenas. – A znajomość samego imienia, stopnia wojskowego, to wiedza, dzięki której można stworzyć listę osób o takim imieniu i stopniu wojskowym. W latach siedemdziesiątych sierżantów sztabowych nie było wielu, a w IPN są dane jawne.
Natomiast w Wojewódzkim Sztabie Wojskowym już nikt nie udzieliłby takiej informacji.
Nieznany ojciec to nie osoba zaginiona
Poszukiwania biologicznych ojców jest ograniczone kryteriami Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca.
– My poszukujemy osób, które zaginęły w wyniku wojen, konfliktów wojennych, katastrof naturalnych i migracji – wyjaśnia Katarzyna Kubicius, szefowa Krajowego Biura Informacji i Poszukiwań Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie. – Więc jeżeli na przykład człowiek był adoptowany w 1974 roku i poszukuje biologicznych rodziców, to my nie możemy tej sprawy przyjąć. Jeśli adopcja nastąpiła w okresie drugiej wojny, to tak, przyjmując, że sytuację wymusiła wojna.
W PCK w konkretnej sprawie Anny radzą, że jeśli w 1974 roku jednostka wojskowa była w Opolu, warto poszukać w archiwum Wojska Polskiego w Rembertowie. Sprawdzić, kto dysponuje dokumentami z tego okresu.
– Istnieje RODO, ochrona danych osobowych, ale to prawo jest podrzędne do żywotnego interesu człowieka, który ma prawo wiedzieć o swojej rodzinie – podkreśla Katarzyna Kubicius. – I ochrona danych osobowych nie odnosi się do osób zmarłych.
Fundacja Itaka Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych szuka tych, których zaginięcie zostało zgłoszone z imienia i nazwiska na policji. Więc poszukiwania nieznanego biologicznego ojca już odpada.
Warto tu jednak zaznaczyć, że osoby poszukiwane nie zawsze chcą być odnalezione. Konflikt w Ukrainie pokazuje, że zaginione osoby nie zawsze pragną kontaktu z bliskimi, a wola tych osób dla PCK jest nadrzędna.
Opolanka poszukuje taty. „Chcę tylko na niego spojrzeć”
Jak zareaguje mężczyzna, kiedy usłyszy, ten pan, ta pani to „pana dziecko”, o istnieniu którego przez pół wieku nie zdawał sobie sprawy? Jak zareagują jego żona, dzieci i wnuki na niespodziewanie ujawniony „błąd młodości” męża, taty i dziadka? Z drugiej strony, nie można odmawiać nikomu prawa do poznania swoich korzeni.
To potrzebne także dlatego, by odważnie kroczyć przez życie. Anna marząc o tym, by zostać stylistką mody, we Włoszech nawet się bliskim nie przyznawała, że potrafi szyć najwymyślniejsze kreacje. Bała się, że mogą się jej umiejętnościami rozczarować. Kiedyś uszyła komunijną suknię, potem na szkolną uroczystość oraz nietuzinkową ślubną, wzbudzając zachwyt otoczenia. Ale nawet to jej nie przełamało, nie dało wiary w siebie, życiowej przebojowości. Anna uważa, że to przez brak ojca.
Nie jest wyjątkiem. Wielu opolskich nauczycieli, z długim stażem, mówi, że dziecko bez ojca zawsze rozpoznają w każdej klasie. One błądzą, nawet te utalentowane, jak bez kompasu po lesie.
Anna ma nadzieję, że jej ojciec żyje. Jeśli tak, musi mieć ponad 80 lat.
– Chcę mu tylko spojrzeć w oczy – marzy Anna.
Czytaj także: Jeniec zakochany – czyli o miłości, która druty obozów przekraczała
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.





