Opolski historyk zaprezentował część liczącego kilkadziesiąt pozycji dorobku książkowego profesora Andrzeja Chwalby. Najnowsza pozycja – „Maj 1926. Zamach, którego miało nie być” – jest częścią trylogii o dziejach Polski w XX-leciu międzywojennym. Należą do niej także „1919. Pierwszy rok wolności” (wydana w roku 2019) oraz „Przegrane zwycięstwo. Wojna polsko-bolszewicka 1918–1920” (2020). Wszystkie trzy pozycje ukazały się w Wydawnictwie Czarne.
Premiera książki „Maj 1926. Zamach, którego miało nie być” – Który most ważniejszy?
Rozmowę o zamachu majowym prof. Białokur rozpoczął od pytania o zdjęcie umieszczone na okładce. Znajduje się na nim most. Ale nie Most Poniatowskiego, na którym doszło do historycznego spotkania Józefa Piłsudskiego z prezydentem Wojciechowskim 12 maja 1926 roku, ale Most Kierbedzia.
– Most Poniatowskiego jest podręcznikowy – przyznał prof. Chwalba. – Ale tam naprawdę nic takiego się nie wydarzyło. Rozmowa obu panów trwała zaledwie trzy minuty. Nie bardzo wiemy, o czym panowie rozmawiali, bo znamy tylko relację prezydenta Wojciechowskiego. Pomysł z Mostem Kierbedzia na okładce pochodzi od wydawnictwa. Ono pokazuje moment przed rozpoczęciem działań zbrojnych. Stoją na nim żołnierze strony rządowej, ale nie wiedzą, co się będzie dalej działo. Za godzinę, dwie rozpoczną się tutaj działania wojenne.
A potem już potoczyła się opowieść. O ludziach znanych z życia politycznego, jak Stanisław Wojciechowski (bliski przyjaciel i współpracownik Piłsudskiego, który po zamachu już nigdy się z Marszałkiem nie spotkał), czy premier Wincenty Witos (Marszałek stanowczo domagał się ustąpienia jego rządu, co ostatecznie doprowadziło do przewrotu). I o postaciach mniej znanych, a w książce przywróconych do pamięci, jak generał Gustaw Orlicz-Dreszer czy podpułkownik Kazimierz Stamirowski.
Profesor relacjonował także przebieg zamachu, w tym udział cywilów popierających Piłsudskiego. Podkreślał, że zamach majowy – nie był planowany i przygotowywany w latach dwudziestych. Jak się często pisze. Decyzję o – jak planował – demonstracji w wojskowej asystencji – Piłsudski podjął w nocy z 11 na 12 maja. Co spowodowało, że przewrót był nieprzygotowany.
Poparli Marszałka z miłości
Po półtorej godzinie rozpoczęła się seria pytań publiczności do autora książki „Maj 1926. Zamach, którego miało nie być”. Pierwsze dotyczyło udziału wojska w walkach. O wiele liczniejszego po stronie Piłsudskiego niż po stronie rządu.
– To da się wytłumaczyć miłością – mówił profesor. – Żołnierze tak wierzyli w gwiazdę Piłsudskiego, że byli przekonani, że on zawsze ma rację. W tym wypadku też. Jeśli on wzywa do czynu, my idziemy za nim. Natomiast wśród żołnierzy wojsk rządowych nie było widać determinacji, może poza podchorążakami.
Na zakończenie profesor podpisywał książki. Ustawiła się do niego długa kolejka.
Wywiad z profesorem Andrzejem Chwalbą o zamachu majowym na stulecie tego wydarzenia w papierowym wydaniu Tygodnika „O!Polska”.
Czytaj także: Świat stanął w przerażeniu. 40 lat temu miała miejsce katastrofa w Czarnobylu
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

























