sobota, 18 kwietnia, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Tylko u nas

Kały, Wódka, Sucha Psina – to nie memy, to nazwy opolskich wsi. Skąd się wzięły?

Nazwy miejscowości bywają bardzo różne, czasem tak nietypowe, że wywołują śmiech, choć ich etymologia wcale nie jest zabawna. Na Opolszczyźnie znajdziemy m.in. Węgry, Kały, Suchą Psinę czy Zimną Wódkę. W Polsce natomiast można spotkać Piekło, Niebo, Złe Mięso, Biały Kał, Swornegacie czy Stolec. Mieszkańcy tych wsi od lat mierzą się z żartami, stereotypami i… znikającymi tablicami drogowymi.

Jolanta Jasińska-Mrukot Jolanta Jasińska-Mrukot
2026-04-18
w Najważniejsze
nazwy opolskich wsi
REKLAMA

 

– Kiedy chodziłem do szkoły w Opolu, wstyd było się przyznać, że pochodzi się z Kup, bo zawsze ktoś się zaśmiał – wspomina pan Damian. – Nawet mojej dziewczynie, dziś żonie, długo nie mówiłem, skąd jestem. Podawałem, że z Dobrzenia. Przez jakiś czas zastanawialiśmy się nawet, czy nie skrzyknąć ludzi, żeby zmienić nazwę wsi. Dziś nie ma to już dla mnie znaczenia.

Rozalia Prohaska z Kup uważa, że młodzi zawsze chcą coś zmieniać. – Potem im to mija i siedzą cicho – stwierdza pani Rozalia. – A z tą naszą nazwą to wszystko przez to, że ludzie mówią „w Kupach”, choć przecież nazwa się nie odmienia. Ale tak się przyzwyczaili i tak mówią. Do Kup przeprowadziłam się w 1957 roku z pobliskiej wsi, cztery kilometry stąd. Nie pamiętam, żeby komuś ta nazwa przeszkadzała. Są przecież miejscowości o znacznie gorszych nazwach. Choćby Kały.

Pani Lidia mówi „O!Polskiej”, że złą sławę Kup zawdzięcza się nie tylko nazwie, ale też temu, że kiedyś działał tu szpital gruźliczy, do którego trafiali pacjenci także spoza województwa. Dziś gruźlica to już odległa historia.

– W naszych Kupach pachnie lasem – śmieje się pani Lidia, która, jak sama przyznaje, błędnie odmienia nazwę i nie zamierza tego zmieniać. – A szpital w Kupach stoi w lesie, jest tam też pulmonologia i przyjeżdżają do nas ludzie z różnych stron. Bywało, że po leczeniu chcieli kupować u nas działki, bo tak im się spodobało. No i przyjeżdżają tu na grzyby.

Dawna nazwa Kuppe, jak podaje Nadleśnictwo, oznacza po niemiecku wzniesienie, kopułę i odnosi się do położenia miejscowości na piaszczystym pagórku.

Nietypowe nazwy opolskich wsi. „Gorsza nazwa Kały”

– „Stare Budkowice się zes…y i tak powstały Kały” – tak wyzywano kiedyś dzieci z Kałów, które chodziły do szkoły w Starych Budkowicach – wspomina Katarzyna Reguła, mieszkanka Kałów.

– Dorośli wcale nie są lepsi. Potrafią obgadywać ludzi tylko dlatego, że są z Kałów – dodaje inna mieszkanka Starych Budkowic.

Dlaczego nazwa miejscowości sprawia, że jej mieszkańcom „przykleja się łatkę”?

– Czy w Zimnej Wódce wszyscy piją zimną wódkę? – pyta retorycznie Michał Golenia, wójt gminy Murów, gdzie znajdują się Kały. – Mamy wiele miejscowości o naprawdę różnych nazwach, a na to trzeba patrzeć raczej jak na promocyjny bonus. Nazwa nie musi odzwierciedlać genezy powstania miejscowości. Choćby nasze Kęszyce: na starych mapach pojawia się nazwa oznaczająca młododrzew. Gdyby miejscowość nazywała się Młodnik, byłoby to logiczne, ale Kęszyce nie mają z tym związku.

– I nie słyszałem, żeby ktoś wstydził się tej nazwy – dodaje wójt. – Z tego, co wiem, w Kałach mają podobne podejście. Nikt nie zamierzał zmieniać nazwy miejscowości.

Choć w samych Kałach pojawiały się kiedyś pomysły zmiany nazwy. Pewnego razu zjawił się deweloper, który namawiał mieszkańców do powrotu do przedwojennej nazwy Podwilcze.

– Tylko że nasi mieszkańcy nie byli tym zainteresowani – opowiada Wioleta Nowakowska z Koła Gospodyń Wiejskich Kały. – A dawna niemiecka nazwa Podwilcze wzięła się stąd, że podobno wilki plądrowały okoliczne wsie.

Zmiany najbardziej nie chcą ci, którzy mieszkają tu od pokoleń i są z nazwą mocno związani.

Jak podkreśla wójt Golenia, to właśnie Kały najbardziej się rozbudowują.

– Nie bez znaczenia jest położenie komunikacyjne: blisko droga krajowa 45, przez Kały przebiega linia kolejowa, jest też komunikacja autobusowa – wylicza. – A do tego jesteśmy w samym sercu Stobrawskiego Parku Krajobrazowego, co ma ogromne znaczenie.

Dlatego zupełnie bezpodstawne są kpiące opinie, że Kały leżą „w ciemnej dziurze”. A bywa, że mówią jeszcze gorzej.

Kały to wielkie bagno

– Jest takie powiedzonko: „Przez Kały na Kup”. Młodzież czasem ma z tym problem, bo bywa, że inni wyśmiewają mieszkańców Kałów – mówi Wioleta Nowakowska. – Zresztą, sama na pierwszym roku studiów w Opolu, gdy wykładowca zapytał, skąd jestem, odpowiedziałam, że z okolic Starych Budkowic. A on na to: „Wiem dokładnie, to obok Kałów, gdzie jeżdżę na grzyby”. Od tamtej pory przestałam ukrywać, że pochodzę z Kałów. Teraz bawi mnie reakcja ludzi. Najwyżej mówię, że jestem z miejscowości o humorystycznej nazwie.

Katarzyna Reguła należy do mieszkańców napływowych, w Kałach osiedliła się z rodziną 26 lat temu.

– Kiedy mąż powiedział, że kupujemy dom w Kałach, zamurowało mnie – przyznaje. – Ale jako polonistka od razu zwróciłam uwagę na etymologię. Nazwa pochodzi ze staropolszczyzny i oznacza bagna. Teren rzeczywiście jest podmokły.

– Pytałam też panią sołtys, czy mieszkańcy nie chcieli kiedyś zmienić nazwy, bo pojawia się również określenie „Podkraje” – dodaje. – Ale ludzie nie widzą potrzeby takich zmian.

Zauważa, że dla młodych nazwa miejscowości nadal bywa kłopotliwa. Jej dzieci, dojeżdżając do szkoły w Opolu, niechętnie mówiły, skąd pochodzą.

– Były szufladkowane jako dzieci ze wsi, i to jeszcze z Kałów – tłumaczy pani Katarzyna. – A przecież nasza miejscowość bardzo się zmieniła i stała się sypialnią Opola.

Nietypowe nazwy opolskich wsi. Rzeczywiście lubią zimną wódkę?

Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu i mieszkaniec Zimnej Wódki, mówi, że wiele osób w Polsce myśli, iż taka miejscowość istnieje tylko w memach. Tymczasem naprawdę figuruje na mapie. Skąd wzięła się jej nazwa?

– Moja ołma urodziła się w 1936 roku jeszcze w Kaltwasser, czyli Zimnej Wodzie – opowiada burmistrz. – Tak nazywała się Zimna Wódka, zanim wkroczyli czerwonoarmiści. Ołma wspominała, że przy zmianie nazw z niemieckich na polskie nie wrócono do dawnej, historycznej Zimnej Wody. Dzisiejsza nazwa nie ma więc uzasadnienia historycznego.

Dziwne i nietypowe nazwy opolskich wsi - Zimna Wódka
Dziwne i nietypowe nazwy opolskich wsi – tablica „Zimna Wódka” to jeden z najczęściej kradzionych znaków.

W opinii mieszkańców czerwonoarmiści „zrobili na złość” miejscowym i wodę zamienili na wódkę. Ibrom ocenia jednak, że nazwa działa dziś promocyjnie – może kiedyś posłuży do organizacji festiwalu trunków…

Czy w Zimnej Wódce rzeczywiście lubią alkohol?

– A kto nie lubi zimnej wódki – odpowiada ze śmiechem sołtys Andrzej Sładek. – Ale prawda jest taka, że dziś pije się znacznie mniej. Czasy się zmieniły…

Nazwa miejscowości nikogo już nie dziwi.

– Żyjemy w epoce wszechobecnych mediów. W całej Polsce wiedzą, że Zimna Wódka istnieje na Opolszczyźnie – podkreśla sołtys. – Trudno, żeby nie wiedzieli, skoro tyle razy pokazywano nas w telewizji.

Miejscowość ma inny problem: stale giną drogowe tablice z nazwą wsi. Komu może się przydać tablica z napisem „Zimna Wódka”?

– Kiedyś nasi mieszkańcy zobaczyli tablicę z nazwą miejscowości w barze w Jastrzębiu-Zdroju – opowiada burmistrz Ibrom. – Właściciel tłumaczył, że kupił ją od złomiarza. Skradzione tablice kosztowały nas już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Znikały czternaście razy. Sprawa trafiła do prokuratury.

A gmina postanowiła objąć tablice monitoringiem. Dzięki kamerom udało się ująć sprawców kradzieży tablicy, do której doszło 4 stycznia br. Złodzieje byli z Zabrza.

Z Wódką nikt nie wygrał

Na Opolszczyźnie również znajduje się wieś Wódka, w powiecie głubczyckim.

– My też mamy problem znikających tablic – przyznaje Dawid Jeziorski, sołtys Wódki. – Zdarzało się, że już po trzech tygodniach tablica znikała. Starostwo fundowało kolejną. I zawsze ginęła ta przy drodze powiatowej, na wjeździe do wsi. Ta na końcu Wódki zostaje.

Mieszkańcy Wódki są dumni z nazwy swojej wsi. Na zawodach strażackich OSP żartują, że przecież „Z Wódką jeszcze nikt nie wygrał”.

– Czasem ktoś nie dowierza, że naprawdę pochodzę z Wódki – opowiada sołtys Jeziorski. – Raz zatrzymała mnie Straż Graniczna do rutynowej kontroli. Gdy powiedziałem, skąd jestem, byli przekonani, że żartuję, więc sprawdzili mnie dokładniej.

Sucha Psina – to dopiero nazwa

Sucha Psina, również w powiecie głubczyckim, brzmi jak żart.

– Jaki żart? Nas ta nazwa wcale nie dziwi – zaznacza Teresa Wołk, mieszkanka i radna gminy Baborów. – Potrafimy ją wykorzystać i promować miejscowość. Nieraz pokazywano nas w mediach, nawet ogólnopolskich, w zestawieniach „dziwnych nazw”.

Mieszkańcy zostali też zaproszeni na ogólnopolski zjazd miejscowości, których nazwa zaczyna się od „Sucha”. Przyjechali tam m.in. przedstawiciele Suchej Beskidzkiej, Suchej Podlaskiej, Suchej Szlacheckiej – i Suchej Psiny.

– Łącznie takich miejscowości jest w Polsce podobno trzydzieści sześć – mówi radna Wołk. – Potem my gościliśmy ich u siebie. To było naprawdę miłe.

W pobliżu wsi przepływa Psina, lewy dopływ Odry. Jedni mówią „Psina”, inni „Cyna”, która kiedyś wyschła – stąd „Sucha Psina”. Nieprzypadkowo patronem kościoła jest św. Jodok, opiekun wody.

– Nigdy nie chcieliśmy zmieniać nazwy, bo dla nas jest naturalna – podkreśla radna. – Przed wojną miejscowość nazywała się Drei Mühlen, bo rzeczywiście były tu młyny.

Nazwy opolskich wsi. Księże Pole – też nietypowe

W tej samej gminie znajduje się Księże Pole – nazwa, którą również można uznać za nietypową. Wskazuje na dawną własność księcia lub księdza.

– Są różne nazwy. Nasza może kogoś zdziwić, ale częściej kojarzą ją z „księżym polem” – przyznaje Zenon Fryzel z Księżego Pola. – Historycznie funkcjonowała tu zarówno nazwa czeska, jak i niemiecka. Tak to się toczyło.

Z lotu ptaka wieś ma kształt elipsy, rzadko spotykany w zabudowie obronnej.

Nazwy opolskich wsi. Bywa też światowo…

Paryż, Włochy i Węgry – to również wsie w województwie opolskim.

Węgry w gminie Turawa doczekały się nawet lokalnych żartów. Mówi się, że to tam mógł się ukryć przed wymiarem sprawiedliwości Marcin Romanowski, sekretarz w Ministerstwie Sprawiedliwości, oraz były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– I to dopiero byłaby międzynarodowa afera – śmieje się Dominik Pikos, wójt Turawy. – Ale w naszych Węgrach raczej ich nie ma.

– Prawdopodobnie nazwa wsi wywodzi się od węgierskich osadników – dodaje wójt. – Po raz pierwszy pojawiła się, w nieco innym brzmieniu, pod koniec XIII wieku w dokumentach biskupstwa wrocławskiego. Według Jerzego Farysa, historyka i regionalisty, jednoznacznej etymologii tej nazwy nie ma. W czasach niemieckich również funkcjonowała podobna forma.

Taka sama nazwa pojawia się też w czasach Karola Wielkiego w niemieckim Zagłębiu Ruhry – jako Wengner. Występuje tam również określenie Ugru. Być może chodzi o plemiona ugrofińskie, czyli Hunów, którzy w V wieku plądrowali Europę. Część z nich osiadła na terenach dzisiejszych Węgier, a może i w obecnych Niemczech oraz Polsce. Ale to już tylko snucie opowieści.

Do Paryża to kawał drogi

Mieszkańcy Paryża w gminie Pokój nie mają wątpliwości, skąd wzięła się nazwa ich miejscowości. W księgach parafialnych nagle, w XIX wieku, zaczynają pojawiać się francuskie nazwiska. Z czasem ich brzmienie nabierało bardziej lokalnego, śląskiego charakteru.

– Wystarczy pojechać gdzieś dalej i powiedzieć, że jest się z Paryża. Wszyscy od razu przekonani, że chodzi o Francję – śmieje się Barbara Czaja, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich. – Nieraz było z tego sporo śmiechu, bo ktoś się dziwił, że tak szybko dało się z Paryża dojechać.

Dziś jedni Paryż opuszczają, inni się tu sprowadzają, szukając ciszy i spokoju.

Historia opolskiego Paryża zaczyna się w 1812 roku, kiedy oddziały francuskie maszerowały na Moskwę, a potem wracały stamtąd niedobitki. Dowodził nimi Hieronim, brat Napoleona Bonaparte. Wojska przechodziły przez tereny dzisiejszej zachodniej Polski. Zima okazała się dla nich zgubna – wielu rannych i głodnych maruderów nie wróciło już do Francji. Zostali na tych ziemiach, pożenili z miejscowymi i wrośli. Stąd francuskie nazwiska w parafialnych zapisach z gminy Pokój.

Dziwne i nietypowe nazwy opolskich wsi - Paryż
Dziwne i nietypowe nazwy opolskich wsi – Paryż.

– Nasza miejscowa legenda mówi, że być może sam Hieronim, kiedy obudził się u gospodarza pod lasem, miał powiedzieć: „O, tak mi tu dobrze jak w Paryżu” – opowiadają w urzędzie gminy.

Opolski Paryż znany jest też ze schroniska dla psów prowadzonego przez Fundację Małych Braci – tą samą, która działa również w Opolu.

– Kiedy mówię, że schronisko jest w Paryżu, zawsze pojawia się konsternacja. Pytają: „Jak to, dodzwoniłem się do Paryża?” – śmieje się Katarzyna Szydłowska, dziś mieszkanka Paryża, wcześniej opolanka. – A kiedy mówię, że tu mieszkam, słyszę, że musiałam zrobić niezły kawał drogi samochodem.

W spokojnym, malowniczo położonym Paryżu znaleźli swoje miejsce.

– Psy są na wybiegu niemal całą dobę i nikomu to nie przeszkadza – dodaje pani Katarzyna.

Włochy, które nie są Włochami

W gminie Domaszowice znajdują się Włochy. Jedna z wersji mówi, że nazwa pochodzi od osadników z Wołoszczyzny, czyli terenów dzisiejszej Rumunii. Inna – że od przybyszy z obszarów dzisiejszej Belgii i Luksemburga. Pewności jednak nie ma.

– Nazwa zawsze budzi zdziwienie – mówi Joanna Kurek, sołtys Włochów. – Człowiek pojedzie na wczasy nad morze, a wszyscy od razu, że z tak daleka przyjechał – śmieje się.

Dziwne i nietypowe nazwy opolskich wsi - Włochy
Dziwne i nietypowe nazwy opolskich wsi – Włochy.

Często słyszy też komentarze, że skoro mieszka na „półwyspie Apenińskim”, to ma swoje, cieplejsze morze. Dlatego mieszkańcy chcieli kiedyś nadać ulicom nazwy włoskich miast: Mediolańska, Wenecka, Neapolitańska, Florencka.

– Ale na zebraniu sołeckim zagłosowano za innymi nazwami – mówi pani sołtys. Dziś są to swojsko brzmiące: Tartaczna, Folwarczna, Plebiscytowa, Górna.

Nazwy opolskich wsi. Usraniec to tylko lokalna nazwa

„Usraniec” – tak nazywano kolonię między Staniszczami Wielkimi a Staniszczami Małymi.

– To nasza śląska, lokalna nazwa, nie ma co robić z tego problemu. Tak się po prostu przyjęło – wyjaśnia Gerard Mańczyk, znawca lokalnej historii.

dziwne nazwy opolskich wsi 2
Dziwne i nietypowe nazwy opolskich wsi – Usraniec.

– Powinna funkcjonować inna nazwa: kolonia Sroll, od nazwiska zarządcy dóbr strzeleckich w XVIII wieku, za czasów rodziny Graf von Renardów. W 1824 roku wybudowali oni kilka domów między Fosowskiem a Staniszczami Wielkimi. To dzisiejsza ulica Sobieskiego – opisuje.

Skąd więc „Usraniec”?

– Kolonia była całkowicie poza wsią. A u nas gwarowo o takich miejscach mówi się właśnie „usraniec”. I to nie jest obraźliwe – przekonuje Mańczyk. – Zaraz po wojnie ksiądz Reińca próbował zmienić nazwę na „Zielone Miasteczko”. Pojawiała się sporadycznie w przewodnikach, ale ludzie jej nie przyjęli.

Joanna Smykała, sołtys Staniszcz Wielkich, przyznaje: – Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś mówił „Zielone Miasteczko”. Ludzie mówią po prostu Usraniec.

Piotr Musioł, sołtys Staniszcz Małych, dodaje: – Nazwa może dziwić, ale jest nasza i nie powinna nikogo zaskakiwać. Jedni mieszkańcy Usrańca są bardziej związani ze Staniszczami Małymi, inni z Wielkimi. Zależy, gdzie chodzą do kościoła, a dzieci do szkoły.

Może kiedyś nazwa stanie się oficjalna. Chyba, że młodsze pokolenie zbuntuje się i wybierze coś zupełnie innego. Ale młodzi lubią „odlotowe” nazwy.

Czytaj także: Jolanta Kwaśniewska zapowiada serial. „Mąż już jest przerażony”

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: Dobrzeń WielkiHistoriaHubert IbromUjazd
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Ozimska Point w Opolu

    Nowy budynek rośnie przy kompleksie Ozimska Park. Wiemy, co tam będzie

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Marianna Schreiber będzie walczyć w Nysie? Gala MMA może się odbyć mimo braku zgody

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Prezes Stali Nysa: To wstyd, zarówno dla mnie jak i dla wszystkich w klubie

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Śmierć na imprezie pracowników elektrowni. Oskarżony w sądzie: Ty diable

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Zwrot w sprawie zbiórki na Jacka Kasprzyka! Pieniądze wróciły, ale są problemy

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025