Mecze o trzecie miejsce, podobnie jak finał, tym różnią się od pozostałych rund play off, iż walka trwa do trzech wygranych. Okazji na zmianę statusu rywalizacji zatem jeszcze sporo, ale prowadzenie 2:0 ma swoją moc.
W drugim starciu, już w hali rywalek, podopieczne Bartłomieja Dąbrowskiego nie dały miejscowym zbyt wielkich szans. Partię nr 1 i 3 były ich popisem, wszak rozbijały wówczas przeciwniczki odpowiednio do 13 i 16. Jedynie w drugiej odsłonie miały nieco problemów, ale finalnie i tak miały sześć piłek przewagi. Więcej o tym meczu TUTAJ.
Kolejny pojedynek odbędzie się już we wtorek 21 kwietnia, ponownie w Opolu (godz. 17.30). Gdyby trzeba było czwartego meczu to w sobotę 25 kwietnia (godz. 12.30) oba zespoły wrócą na Podbeskidzie. Jeżeli po nim w tej rywalizacji będzie 2:2, to decydujące starcie zaplanowano na 28 kwietnia (godz. 17.30) w Stolicy Polskiej Piosenki.
Mecze o trzecie miejsce nie takie zacięte?
Przypomnijmy, iż Wilczyce mają prawo do większej liczby spotkań u siebie, albowiem fazę zasadniczą zakończyły na trzecim miejscu. Uzbierały wszak 49 punktów i na 22 mecze wygrały 16, to Bielszczanki zdobyły osiem „oczek” mniej, a proporcję triumfów do porażek to 14-8 (pełna tabela TUTAJ).
Na kolejnych etapach Opolanki najpierw poradziły sobie ze Stalą Mielec (2:1) i nie sprostały Budowlanymi Łódź (0:2). Ich obecne rywalki z kolei w dwóch grach dość szybko odprawiły w ćwierćfinale ŁKS Łódź, a w półfinale postawiły się wielkiemu faworytowi całej ligi DevelopResowi Rzeszów. Obrończynie tytułu potrzebowały bowiem trzech spotkań by się z nimi uporać.
Czytaj także: Grupa spadkowa dopiero zaczyna, a Gwardia Opole już pewna swego. Zna też terminarz
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania



