Prawie dwie godziny trwało wtorkowe spotkanie, w którym udział wzięli związkowcy na zaproszenie marszałka Szymona Ogłazy w temacie możliwej konsolidacji szpitali. Koncepcja ta miałaby obejmować trzy specjalistyczne placówki:
- Opolskie Centrum Onkologii (przy ul. Katowickiej),
- Kliniczne Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii (przy ul. Reymonta),
- Szpital Specjalistyczny im. Świętej Jadwigi (przy ul. Wodociągowej).
Miałyby one być włączone w strukturę Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (przy Alei Witosa).
List intencyjny w tej sprawie władze regionu podpisały 14 lipca z Uniwersytetem Opolskim (pod którego skrzydłami jest USK). Od tego czasu temat budzi szerokie emocje.
Możliwa konsolidacja szpitali w Opolu – Szymon Ogłaza i związkowcy na pierwszym spotkaniu
– Obecnie panuje chaos. Ogłoszenie tego pomysłu przyszło nagle. Nic nie wiemy, wiedzę czerpiemy z mediów – mówiła „O!Polskiej” Joanna Paluch z Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego „Konfederacja Pracy”, które działa przy OCO w Opolu. – Dziś nie da się powiedzieć czy konsolidacja nam zaszkodzi, czy pomoże. Czekamy na wszystkie argumenty.
Z kolei Kamila Brodowska, przewodnicząca zakładowej organizacji związkowej OPZZ Pielęgniarek i Położnych przy OCO dodała, że obaw jest sporo.
– Pan marszałek mówi, że nikt nie zostanie zwolniony, ale skoro dziś należymy do pana marszałka, to po konsolidacji będziemy szpitalem nadzorowanym przez USK. Dlatego wtedy to pan rektor zdecyduje o naszych wynagrodzeniach, o jakości opieki, o zwolnieniach lub ich braku – wyliczała Brodowska.
Wskazała, że obecnie w OCO panują wysokie normy zatrudnienia, jeśli chodzi o liczbę pielęgniarek na pacjenta.
– Obawiamy się, że po połączeniu naszymi zasobami ludzkimi zapełni się braki innych szpitali – mówiła Brodowska. – Z tego co wiemy nieoficjalnie – i nie wiemy, czy to prawda – to w USK brakuje od 40 do 60 pielęgniarek. Boimy się, że wpłynie to na jakość opieki nad pacjentami.
Na konkrety w temacie konsolidacji czekają także szpitalu przy ul. Wodociągowej.
– Nasze najważniejsze postulaty to: utrzymanie dotychczasowych miejsc pracy, decydowanie o sobie i chcemy wyjaśnienia tego, jak będzie wyglądała nasza podmiotowość prawna – mówiła pielęgniarka Aleksandra Skoczylas, która reprezentowała szpital.
OCO boi się utraty stopnia referencyjności
Jedną z bardziej palących kwestii poruszył Grzegorz Cieślik, kierownik zakładu fizyki medycznej w OCO (jedynym w województwie opolskim), który współpracuje z zakładem radioterapii w tym szpitalu.
– Jako OCO jesteśmy jedynym ośrodkiem o najwyższym stopniu referencyjności w województwie – przypominał.
Wspomniał, że takich ośrodków jest kilkanaście w Polsce.
– Szpitale o niższym stopniu referencyjności podlegają pod nasz szpital, jak szpital USK („Solo 1”). Dlatego USK konsultuje z nami procedury w zakresie onkologii, które wykonuje, to głównie operacje. Z kolei „Solo 2” to operacje i podawanie chemioterapii. A my jesteśmy „Solo 3”, gdyż mamy jeszcze radioterapię, jako jedynie w województwie. Boimy się, że ze zmianą naszej nazwy na USK, wygasną wszystkie zgody, w tym zgoda Państwowej Agencji Atomistyki na prowadzenie naszej działalności – tłumaczył.
Grzegorz Cieślik ocenił, że marszałek województwa robi wiele, by łagodzić sytuację. – Mimo wszystko wydaje się, że oni do końca nie wiedzą co robią. Głównie USK. Oni nie mają pojęcia o wieloprofilowej onkologii, a na pewno o radioterapii – uciął.
Szymon Ogłaza uspokajał: „Nie jesteśmy na wojnie”
Marszałek województwa opolskiego po zakończeniu spotkania przyznał, że jest usatysfakcjonowany z jego atmosfery.
– Było bardzo merytorycznie – podkreślił Szymon Ogłaza. – Mówiliśmy o rzeczach istotnych dla pacjentów z regionu. Myślę też, że przekonaliśmy związkowców, że nie robimy niczego za ich plecami. Notowaliśmy wszystkie uwagi, one teraz wybrzmią na kolejnych spotkaniach.
Stanowczo zdementował wątpliwości związane z zarzuceniem utworzenia Centrum Zdrowia Psychicznego.
– Zagrożenie tego projektu, to warunek nie do przekroczenia. To potężne przedsięwzięcie, o który mocno zabiegaliśmy. I byliśmy najlepsi w kraju. Dlatego, jeśli nie moglibyśmy wybudować tego Centrum w ramach USK, to na pewno odstąpimy od połączenia Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Jadwigi z USK – zastrzegł Ogłaza.
W swoim długim przemówieniu do związkowców marszałek wielokrotnie podkreślał, że konsolidacja szpitali w Opolu nie jest koniecznością.
– W żadnym z trzech szpitali nie ma sytuacji kryzysowej. USK w Opolu przedstawił nam pomysł, którego nigdy wcześniej nie rozpatrywaliśmy. Chcemy poznać jego szczegóły i rozwiązania – mówił prosząc o wystudzenie atmosfery wokół tematu.
– Dlatego chcę podkreślić, że jesteśmy po tej samej stronie. Nie jesteśmy na wojnie, a chcemy być w dialogu. Nie startujemy w jakiś wyścigu – mówił Ogłaza.
70 mln zł w grze. Marszałek: „Pod warunkiem, że wszyscy się zgodzą”
Wskazał, że konsolidacja w jego opinii ma sens pod kątem strukturalnym. – My dopiero zaczynamy proces konsultacyjny. Ten ma dać nam wiedzę, która dopiero za obopólną zgodą może doprowadzić do połączenia jednostek w jeden organizm.
Przypomniał, że premia konsolidacyjna, którą oferuje ministerstwo zdrowia, wynosi 70 mln zł. – To nie jest mała kwota. Ale też nie warta tego, by zrzucić kogoś z wozu po drodze. Możemy wziąć udział w tym konkursie. Mimo to wcześniej potrzebna jest pewność, że wszystkie strony tego chcą – tłumaczył Szymon Ogłaza.
Odniósł się m.in. do obaw związanych ze zmianą warunków pracy i ewentualnych zwolnień przez nowego pracodawcę, czyli USK. Marszałek mówił, że nikt nie może stracić pracy.
– Musielibyśmy wspólnie wynegocjować zapisy gwarantujące zachowanie warunków pracy w perspektywie trzech, a nawet pięciu lat. A my jako urząd chcielibyśmy mieć też zapewniony wpływ na decyzje USK – zapewnił.
Marszałek zapowiedział kolejne rozmowy – kolejno z każdym ze szpitali. Spotkanie z przedstawicielami Klinicznego Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii już w środę, 29 lipca.
Szef związków z „Solidarności” o konsolidacji: „Może być więcej problemów, niż korzyści”
Podsumowując spotkanie z marszałkiem, szef Regionalnej Sekcji Ochrony Zdrowia – Solidarność Opole ocenił, że spotkanie było owocne.
– Obie strony nieco się uspokoiły – powiedział Marcin Laskowski. – Przede wszystkim poprosiliśmy o zwołanie rad społecznych w tych szpitalach. Trzeba porozmawiać o sprawie bezpośrednio w wąskim gronie, każdy musi wypracować swoje stanowisko. Rady społeczne to organ kontrolno-doradczo-opiniodawczy w danych placówkach.
Odnosząc się do drażliwej kwestii utraty referencyjności przez OCO stwierdził, że argumenty związkowców były silne i dotarły do władz. – Mam wrażenie, że władze województwa nie do końca były zorientowane w kwestii przedstawienia oferty przez Uniwersytet Opolski. Sądzę, że dziś mają większe wyobrażenie o konsolidacji – w tym to, że może być z niej więcej problemów, niż korzyści.
Marcin Laskowski wskazał, że liczy na większą współpracę ze związkami zawodowymi. – Przede wszystkim oczekujemy informacji zwrotnych w kwestii kalendarza wydarzeń całego przedsięwzięcia – dodał.
Czytaj też: Sukces profesora z UO na okładce prestiżowego czasopisma w Wielkiej Brytanii
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania






