niedziela, 6 września, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Tylko u nas

To chyba ostatni taki klub w Polsce. Ostroga galopuje już od 50 lat

LKJ Ostroga Opole obchodzi w tym roku 50-lecie działalności. Przez te pół wieku przewinęły się przez klub setki jeźdźców i koni, nie brakowało startów na międzynarodowych arenach, ani medali w kraju. Jednak największym powodem do dumy są ludzie, którzy go tworzyli i wciąż tworzą.

Łukasz Baliński Łukasz Baliński
2025-09-27
w Najważniejsze, Opole, Sport
LKJ Ostroga Opole

Mniejsze zdjęcie: Akademickie Mistrzostwa Polski 1978 i nasz klub (Kuba Marczak z prawej).

REKLAMA

 

– W latach 70. władze wojewódzkie i miejskie postawiły sobie za cel rozszerzenie oferty sportowej o jeździectwo. Dlatego zorganizowano spotkanie, na którym omawiano formułę nowego ośrodka. Wyznaczono już lokalizację, planowano zakup koni, a kadrę mieli stanowić studenci z Akademickiego Klubu Jeździeckiego – wspomina Andrzej Wróblewski, jeden z nielicznych żyjących założycieli klubu LKJ Ostroga Opole, późniejszy zawodnik i instruktor, a wówczas student AKJ Opole.

Jego reprezentanci w 1974 roku pojechali na pierwszy obóz do Stadniny Koni w Prudniku i trafili w „odpowiednie ręce”.

– Człowieka tego nazywał się Mieczysław Hordyjewicz, koniuszy, który w przeciwieństwie do innych wierzył, że z tych „starych” studentów coś jeszcze w tym sporcie wyrośnie. Uparł się, żeby nas zabrać i dzięki temu wielu uczestników tamtego turnusu na długo zostało przy koniach – śmieje się Wróblewski.

– Na całej Opolszczyźnie trudno znaleźć ośrodek czy stajnię, w której ktoś nie zaczynałby przygody z jeździectwem właśnie w Ostrodze – dodaje Kuba Marczak, trener, działacz i były prezes LKJ Ostroga.

LKJ Ostroga Opole. Zaczęło się od pegeeru

AKJ nie dysponował jednak ani sprzętem, ani końmi. W związku z tym podjęto decyzję o utworzeniu Ludowego Klubu Jeździeckiego na bazie Państwowego Gospodarstwa Rolnego nr 11. Zebranie założycielskie odbyło się 7 maja 1975 roku w siedzibie Wojewódzkiego Zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych w Opolu.

Nie bez znaczenia była postawa kilku osób, przede wszystkim dynamicznego prezesa WZ LZS Władysława Czaczki. Niezwykle istotną rolę odegrał również Bogdan Pieńczuk, student z Białegostoku przyjeżdżający na studia magisterskie do Opola.

Jako instruktor jazdy konnej, „znający właściwych ludzi”, prowadził zajęcia i organizował wyjazdy na ogólnopolskie obozy jeździeckie: najpierw do Strabli na Podlasiu (1975–1976), a później nad Jezioro Turawskie (1977–1980).

LKJ Ostroga Opole
Andrzej Wróblewski (z prawej) i Małgorzata Skok (z lewej) z LKJ Ostroga Opole na mistrzostwach świata Sztokholm 1990.

Przełomowym momentem było oddanie do użytku obiektów przy ulicy Wrocławskiej – siedziby LKJ Ostroga Opole, w której klub funkcjonuje do dziś. 6 listopada 1976 roku przetransportowano konie ze Sławic do Bierkowic, a do dyspozycji członków oddano nowoczesne stajnie i zaplecze.

Głównym atutem stała się kryta ujeżdżalnia o wymiarach 60 na 23 metry z trybunami — niezwykle rzadka w ówczesnej Polsce hala widowiskowa służąca także do przeglądów koni.

– Wcześniej to była raczej akademicka zabawa – wspomina Andrzej Wróblewski. – Przychodziło dużo osób, prowadziliśmy jazdy, szkółki i rekreacyjne zajęcia z elementami sportu. Dzięki nowej przestrzeni nasza działalność nabrała profesjonalnego wymiaru. Postanowiliśmy się rozwijać. Ja i Kuba [Jakub Marczak – red.] ukończyliśmy odpowiednie szkolenia i krok po kroku podnosiliśmy poziom sportowy, aż w końcu dotarliśmy do mistrzostw świata.

Sztafeta pokoleń

– Dla mnie najważniejsza w naszym klubie jest ta niesamowita sztafeta pokoleń – podkreśla Jolanta Walawgo-Marczak, która 1 września 1975 roku przyszła na pierwszą szkółkę jako uczestniczka. – Choć odwiedzamy go już rzadziej, nasi uczniowie – „nasze dzieci”, których uczyliśmy – przejęli organizację i razem ze swoimi pociechami, a nawet ich dziećmi, zajmują się wszystkim. Ola opiekuje się końmi, Lucek pełni funkcję prezesa, a Aga jest kierownikiem obiektu

Jej ojciec, wiceprezes klubu Mieczysław Walawgo, zabrał ją wtedy, aby zobaczyła, jak to wygląda. Pozostała tu do dziś i to właśnie tu poznała swojego męża, który również wpisał się w historię klubu. To ani nie pierwszy, ani nie jedyny związek, który narodził się w LKJ Ostroga – takich małżeństw jest co najmniej kilka.

Agnieszka Cieślak, wspomniana wyżej Aga, to doskonały przykład „klubowego dziecka”. Mieszkała nieopodal i już jako kilkulatka fascynowała się końmi. Choć przyjmowano na szkółkę od dwunastego roku życia, z determinacją pojawiała się tu mając dziewięć lat, aż ktoś w końcu dostrzegł jej zapał.

LKJ Ostroga Opole
Agnieszka Cieślak i jej następczynie w LKJ Ostroga Opole.

– Gdy mama nie wiedziała, gdzie jestem, wystarczyło spojrzeć, gdzie na hipodromie stoi najwięcej koni – wspomina Aga, dla której to miejsce było najpierw podwórkiem i placem zabaw, potem areną sukcesów, a dziś jest jej miejscem pracy.

LKJ Ostroga Opole. Na mistrzostwach jak „biały miś”

To właśnie Aga Cieślak razem z Agnieszką Cecugą zapisały się złotymi zgłoskami w historii klubu, reprezentując Polskę na mistrzostwach Europy i zajmując czołowe miejsca w młodzieżowym Pucharze Polski. W skokach przez przeszkody Lucjan Hilla, wspomniany jako Lucek i obecny prezes klubu, zdobył tytuł mistrza Polski Południowej Juniorów.

– Start z orzełkiem na piersi był niesamowitym przeżyciem. Wciąż przechodzą mnie ciarki, gdy o tym opowiadam. Będę to pamiętać do końca życia – wyznaje Agnieszka Cieślak.

Największym sukcesem klubu było jednak to, że dwójka jego reprezentantów jednocześnie wystartowała w mistrzostwach świata w długodystansowych rajdach konnych. Podczas imprezy „Sztokholm 1990” polską ekipę tworzyli Małgorzata Skok na Cyklopie oraz Andrzej Wróblewski na Cerysie – połowę drużyny stanowili opolanie. O kondycję zwierząt dbał natomiast opolski lekarz weterynarii Wojciech Starczewski.

– Jako przedstawiciele wtedy niedawnych demoludów byliśmy na tej imprezie jak biały miś. Wszystkiemu się dziwiliśmy, bo nie mieliśmy wcześniej kontaktu z jeźdźcami na tak wysokim poziomie. Żartowaliśmy nawet z długich linek lasso, które Amerykanie uwielbiali, udając kowbojów, a które na trudnym, skalistych trasach okazywały się niezastąpione, gdy trzeba było schodzić z konia – wspomina Andrzej Wróblewski.

– Wyniki nie były zadowalające, ale wyjechaliśmy tam po naukę od światowej czołówki i trzeba było zapłacić frycowe. Okazało się choćby, iż mieliśmy źle obute konie i już na pierwszym treningu podkowy nam poodpadały – przyznaje Andrzej Wróblewski.

– Całe szczęście, że trafiliśmy tam na Antoniego Chłapowskiego, który był takim kowalem na europejskim poziomie, z mobilną kuźnią i podkuł nam te konie tak jak trzeba. Choć i tak nie ukończyłem rajdu. Spadłem z konia i, jak się później okazało, złamałem kręgosłup. Adrenalina była jednak tak wysoka, że ujechałem jeszcze kilka kilometrów. Ostatecznie wycofaliśmy się ze względu na kulawiznę konia – opowiada.

LKJ Ostroga Opole
Agnieszka Cieślak na mistrzostwach Europy

LKJ Ostroga Opole. Sukces to klub

– Za nasz największy sukces uważam to, że trwamy tyle lat. Niewiele klubów potrafiło funkcjonować w zmieniającej się rzeczywistości, ustrojowej i politycznej. Przeszliśmy naprawdę wiele, ale udało się pokonać wszystkie zawirowania – podkreśla Jolanta Walawgo-Marczak.

Bywały nawet zakusy na przejęcie całego obiektu, zarówno ze strony dawnych „przyjaciół”, jak i zupełnie obcych osób. Zdarzało się też, że przedstawiciele władz wojewódzkich czy miejskich mieli różne, mniej lub bardziej „oryginalne” pomysły.

– Jakoś to przetrwaliśmy – wspomina z uśmiechem Andrzej Wróblewski. – Potrafiliśmy się również sami zabezpieczyć. Pisaliśmy nawet petycje do jednego z posłów i trzeba przyznać, że stanął na wysokości zadania. Obronił nas. Przetrwaliśmy wszystkie burze i wciąż jesteśmy Ludowym Klubem Jeździeckim. Chyba jednym z nielicznych tego typu w Polsce, jeśli nie ostatnim. No i mieliśmy szczęście do ludzi.

Nie tylko wewnątrz klubu, ale i na zewnątrz. Przykładem może być długoletni prezes Wojewódzkiego Zrzeszenia LZS, Władysław Czaczka, który był bardzo przychylnie nastawiony do naszej działalności.

– To był działacz z krwi i kości. Jeśli coś powiedział czy obiecał, można było być pewnym, że dotrzyma słowa. Do dziś korzystamy z ciągnika, który otrzymaliśmy w ramach talonu – a to oznacza, że pochodzi on z naprawdę dawnych czasów – śmieje się Kuba Marczak.

– W przeszłości mieliśmy różnych „opiekunów” partyjnych, ale to w sumie dotyczyło wszystkich. Teraz natomiast mamy świetne relacje zarówno z władzami miasta, jak i województwa. Dzięki temu dysponujemy jednym z najlepszych hipodromów w kraju – dodaje Andrzej Wróblewski.

Bez koni ani rusz

Ludzie związani z klubem jeździeckim i jego otoczeniem są, rzecz jasna, niezwykle ważni. Jednak cóż mogliby zdziałać bez odpowiednich koni? W historii Ostrogi zapisało się kilka wyjątkowo zasłużonych wierzchowców, jak choćby trio:

  • Dąbek,
  • Jontek,
  • Molar.

Na terenie obiektu znajduje się pamiątkowy kamień poświęcony ich pamięci, a imiona tych koni noszą poszczególne stajnie. Wiernie służyły klubowiczom, niosąc na grzbietach tysiące jeźdźców. Trudno też zapomnieć o Kalifie – jednym z najdłużej oficjalnie żyjących koni w Europie, a być może i na świecie. Dożył imponującego wieku 34 lat.

Obecnie w trzech stajniach przebywa 50 koni, z czego 18 należy do klubu. Pozostałe mają prywatnych właścicieli, którzy wynajmują boksy. Zwierzęta objęte są tu pełną opieką, a ich właściciele mogą korzystać z całej infrastruktury LKJ Ostroga Opole.

– Jeździectwo staje się dziś coraz bardziej dostępne – zauważa Agnieszka Cieślak. – Nie trzeba mieć własnego konia, by jeździć. Wiele osób decyduje się na dzierżawę u nas. Istnieją też stajnie przydomowe, które stawiają na taką formę rekreacji, i to wszystko pięknie się rozwija. To sport, który można zacząć w każdym wieku. Wystarczy do nas zadzwonić i umówić się. Dysponujemy szeroką kadrą instruktorów oraz końmi różnej wielkości, w tym kucykami. Dzięki temu nawet dwuletnie dzieci mogą uczestniczyć w tzw. oprowadzankach, młodzież – w szkółkach sportowych, a dorośli również znajdują tu coś dla siebie. Nie zawsze chodzi o wysoki poziom sportowy. Cisza, spokój i chwila odprężenia są równie ważne – podkreśla.

Wystarczy więc chcieć. Konie nie są powodem do obaw – zawsze dobierane są odpowiednio do jeźdźca. I odwrotnie: nikt nie posadzi dorosłego mężczyzny na małego konia. Jedni łapią jeździeckiego bakcyla od razu, inni wcale. Jedni uczą się błyskawicznie, inni potrzebują na to znacznie więcej czasu.

LKJ Ostroga Opole – konie są dla każdego

– Było wiele przypadków, gdy rodzice przyprowadzali do nas dzieci. Te przez jakiś czas jeździły konno, po czym szybko zapominały, odpuszczały… A wtedy tata lub mama wracali do nas sami i zostawali na dłużej. Przychodzi do nas pan Jan Słomiany, który w okolicach swojej „czterdziestki” przyprowadził syna i został. Teraz ma 80 lat i wciąż jeździ – śmieje się Jakub Marczak.

Co ciekawe, choć dziś jeździectwo kojarzy się głównie ze sportem lub rozrywką dla osób majętnych, kiedyś wystarczały chęci i talent. Było znacznie bardziej powszechne, a w początkach działalności wielu klubów – nawet darmowe. Nikt nie musiał mieć własnego konia, a najczęściej go nie miał. Nie trzeba było też posiadać własnego sprzętu, bo klub zapewniał niemal wszystko.

– Za naszych czasów każdy chciał spróbować jazdy konnej – wspomina Jolanta Walawgo-Marczak. – Pokusiłabym się o stwierdzenie, że trudno byłoby wtedy znaleźć rodzinę w Opolu, która choć raz nie zawitała do Ostrogi. Dzieciaki z okolicznych wiosek również.

„Mieliśmy tylko konie”

Nie ukrywa jednak, że wśród osób spoza klubu zdarzały się opinie, iż jego członkowie trochę „snobują”.

– Nie było łatwo zostać naszym członkiem, ale dlatego, że trzeba było na to zasłużyć. Należało przyjść na szkółkę, ukończyć ją, czyli opanować podstawy jazdy, zdać egzamin, a także po prostu popracować z nami – wyjaśnia.

Dodaje, że sama przeszła wszystkie szczeble „wtajemniczenia”. – Teraz to nie do pomyślenia, ale przed stajnią mieliśmy grządki z różami, więc trzeba było je pielić. Albo pójść na klubową łąkę i pograbić, a gdy przywożono owies, słomę czy siano – rozładować. Po jeździe należało konie nakarmić oraz posprzątać w stajni i przed nią – wylicza.

Siedzący obok mąż z przymrużeniem oka przypomina o „książeczkach czynu społecznego”.

Nawet później, gdy szkółki były już płatne i klub na nich zarabiał, początkujący wciąż musieli pomagać. Choćby przy stawianiu przeszkód przed zawodami czy egzaminami, które były dla nich obowiązkowe. A po wszystkim trzeba było posprzątać.

– Na pewno jednak nie powiedziałabym dziś, że ta „dzisiejsza młodzież” jest gorsza. Po prostu ma znacznie więcej możliwości i zajęć, a my mieliśmy tylko te konie i trzymaliśmy się ich ogonów – śmieje się Jolanta Walawgo-Marczak.

Czytaj też: „Druhna ze stali” i jej 41. Harcerska Drużyna Żeglarska z Opola płyną już 60 lat

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: HistoriaPrudniksport
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • jezioro otmuchowskie

    To jezioro zaczęło powstawać sto lat temu. „Zatopiono tylko jedną wieś”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Przełom w śledztwie. Policja ujęła podejrzewanego o morderstwo w Kędzierzynie-Koźlu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Śluby po nowemu: Wszędzie, byle nie przed ołtarzem

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Zasłabła za kierownicą Audi i uderzyła w Skodę. Trzy osoby w szpitalu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Padre Guilherme porwał Opole! Kilkanaście tysięcy osób bawiło się na stadionie

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025