Rybka Beach Bar – popularna wśród mieszkańców jadłodajnia nad akwenem Rybaczówka w Strzelcach Opolskich – zakończyła działalność z końcem września. Na pożegnanie zamieściła post, w którym poinformowała klientów, że gmina znalazła formalny sposób, by „obejść” obowiązującą umowę bezterminową.
Wywołało to spore poruszenie: od czasu fali protestów przeciw budowie biometanowni żadna sprawa nie wywołała tak wielkiego oburzenia. W ciągu kilku dni informację skomentowano w sieci blisko 250 razy, a według informacji administratora, post wyświetlono 90 tys. razy: to ponad pięć razy więcej niż liczba mieszkańców miasta.
Zniknął Rybka Beach Bar. „Coraz trudniej realizować biznes społeczny”
Te reakcje nie wynikają tylko z żalu, iż zniknął lubiany lokal nad wodą, gdzie odbywały się koncerty i dyskoteki na plaży. Wypowiedzenie uderza w Strzelecką Spółdzielnię Socjalną, od lat nagradzaną w prestiżowych konkursach za łączenie sukcesu biznesowego z ekonomią społeczną (min. dwukrotny Diament Forbesa).
Wśród zatrudnionych są osoby zagrożone wykluczeniem: niepełnosprawni, długotrwale bezrobotni, ludzie po tzw. życiowych przejściach, i tacy, którzy mieli problemy ze znalezieniem zatrudnienia w innych miejscach. Spółdzielnia daje im od lat nie tylko pracę ale stabilizację i wsparcie psychiczne.
– Póki co nikogo jeszcze nie zwolniliśmy, Rybka Beach Bar to jeden z kilku naszych lokali gastronomicznych, ale nie wiem co będzie dalej. Nie da się nie zauważyć, że od pewnego czasu coraz trudniej jest nam realizować biznes społeczny, bo nastawienie do tego rodzaju działalności nie jest tak przychylne jak kiedyś – mówi Joanna Kastura, prezes spółdzielni.
– Ani ja, ani pracownicy, nie rozumiemy, czemu musieliśmy odejść. Uczciwie wywiązywaliśmy się z umowy, mieliśmy plany na kolejne sezony – nowe koncerty, nowe eventy, rozwój miejsca, które przez osiem lat budowaliśmy wraz z zaufaniem klientów krok po kroku od zera – opisuje Joanna Kastura.
Poruszenie w mediach społecznościowych, jest stanowisko ratusza
Spór o Rybka Beach Bar toczy się na Facebooku na oczach całego miasta i trudno nie zauważyć, że ma on podtekst polityczny. Najpierw kontroświadczenie wydała gmina, a następnie odniosło się do niego Stowarzyszenie Ziemia Strzelecka związane z osobą poprzedniego burmistrza.
Kiedyś, gdy nie było serwisów społecznościowych, sprawa nie nabrałaby rozgłosu, ale dziś w sporze bierze udział społeczeństwo, a to stanęło murem za „Rybką” i spółdzielcami. Mieszkańcy piszą o rozgrywkach, w których piłką stali się pracownicy spółdzielni. Pytają, czemu likwiduje się coś, co dobrze działało i kto ma zająć miejsce Rybka Beach Bar.
O wyjaśnienia w sprawie zwróciliśmy się do burmistrza za pośrednictwem rzecznika, w odpowiedzi otrzymaliśmy oświadczenie z Facebooka:
„Decyzje dotyczące przyszłości obiektu nie są wymierzone w Strzelecką Spółdzielnię Socjalną. (…) Celem Gminy Strzelce Opolskie jest uporządkowanie zasad zarządzania majątkiem komunalnym oraz zapewnienie przejrzystych i równych zasad dostępu do prowadzenia działalności gospodarczej na terenach należących do gminy”- czytamy w oświadczeniu.
Dotychczasowa nierówność i brak przejrzystości miały polegać na tym, że „dopiero 25 kwietnia 2024 r. przeprowadzono przetarg, w wyniku którego zawarto umowę najmu na czas nieokreślony. Przetarg odbył się kilka dni po przeprowadzeniu wyborów samorządowych, czyli tuż przed zmianą na stanowisku burmistrza” (wcześniej umowy były na rok i spółdzielnia co roku je wygrywała).
Kolejny zarzut jest taki, że przetarg był ograniczony do wykonawców mających status zakładu pracy chronionej, spółdzielni socjalnych oraz innych, o których mowa w art. 94 ustawy Pzp., a takie ”ograniczanie (…) „może być odbierane jako niesprawiedliwe wobec innych przedsiębiorców”.
Rybka Beach Bar zamknięty. To jest sprawa polityczna?
Aby wygaszenie obowiązującej bezterminowej umowy, stało się możliwe, gmina zmieniła zarządcę terenu: MOSiR zastąpił Gminny Zarząd Mienia Komunalnego. Stowarzyszenie Ziemia Strzelecka będące wieloletnim zapleczem politycznym burmistrza Tadeusza Goca w wydanym oświadczeniu nazwało to „celowym zabiegiem biurokratycznym”.
I zapytuje: „Czy pod płaszczykiem równych szans w biznesie gmina powinna niszczyć przedsiębiorstwo społeczne chronione ustawą”, które od zera i bez gminnych dotacji „zbudowało kultowe miejsce na mapie Strzelec Opolskich, dając jednocześnie pracę osobom ze szczególnymi potrzebami” i czy „w dojrzałym samorządzie nie powinniśmy szanować i rozwijać sprawdzonych inicjatyw, zamiast je przekreślać wyłącznie z powodu politycznych różnic i faktu, że powstały w trakcie poprzednich kadencji?”
Prezeska Strzeleckiej Spółdzielni Socjalnej mówi, że o tym, że Rybka Beach Bar jest do odstrzału usłyszała pierwszy raz od pracowników zaraz po wyborach. Początkowo zaprzeczano.
– Ale temat wciąż wracał, a argumenty były różne: pierwotnie miało to być pretekst związany z planem rewitalizacji całego terenu Rybaczówki – mówi Joanna Kastura. – Wiele razy ja i moi pracownicy, rada nadzorcza spotykaliśmy się z burmistrzem, próbowaliśmy przekonywać go, by pozwolił nam dalej działać, że ekonomia społeczna też jest ważna. Ale te rozmowy tylko odwlekły to, co i tak nastąpiło. Jest to przykre, a tym bardziej, że nasze ustawodawstwo nie stawia nas w jednym rzędzie z typowymi przedsiębiorcami i daje zapisy w ustawach, które pozwalają rywalizować podmiotom ekonomii społecznej ze sobą i odcinając od rywalizacji typowe podmioty gospodarcze ukierunkowane w 100 proc. na zysk ekonomiczny.
Jest jeszcze jeden niuans: ani MOSiR, ani GZMK nie posiadają osobowości prawnej.
– Istnieją wyroki sądowe i opinie prawne, z których wynika, że przeniesienie trwałego zarządu z jednej jednostki organizacyjnej gminy na drugą jest czynnością wyłącznie techniczną, wewnętrzną dla struktur gminy, która nie powinna i nie może przerywać okresu obowiązywania umowy zawartej na czas nieoznaczony – dodaje pani Joanna Kastura.
– Sprawa Rybka Beach Bar jest dla nas zamknięta, doprowadziliśmy teren do stanu zerowego, tak jak go zastaliśmy, pracownicy obawiają się jednak, że w podobny sposób gmina będzie chciała się nas pozbyć z innych lokali. One też są dzierżawione od gminy, ludzie piszą też o tym w postach. Bez jednego punktu spółdzielnia sobie poradzi, ale zatrudniamy w sezonie nawet 70 – 80 osób i zaczynam się obawiać o ich przyszłość. – stwierdza prezeska.
Czytaj też: Zmiany w kursowaniu pociągów w Opolskim – nowe połączenia
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie




