– Konferencja „Mniejszości za żelazną kurtyną. Balast czy źródło tożsamości” jest nawiązaniem do sympozjum, które było początkiem naszej działalności. Przed laty – w 2013 roku – zaczynaliśmy od konferencji „Władze komunistyczne wobec mniejszości niemieckiej w latach 1945-1989 – mówi dr Michał Matheja, prezes Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej.
– Organizował ją Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej. Po 13 latach spojrzeliśmy szerzej – nie tylko na Polskę i na mniejszość niemiecką, ale na cały blok wschodni i różne mniejszości – dodaje.
Mniejszości za żelazną kurtyną. Litwini w Polsce, Rumuni w Niemczech
Jednym z uczestników konferencji był dr Tobias Weger z monachijskiego Instytutu dla Kultury i Historii Niemców w Europie Południowo-Wschodniej. Omawiał sytuację Niemców w Rumunii.
– W czasach stalinizmu Niemcom zarzucano kolaborację z nazizmem i ostro ich prześladowano. Byli deportowani do Związku Radzieckiego – powiedział „O!Polskiej” prof. Weger.
– Za rządów Nicolae Ceausescu w ramach częściowej liberalizacji zakładano niemieckie gazety i związki. Ale w latach 70. i 80. nastąpił neostalinizm i kult Ceausescu. W tej sytuacji rząd federalny w zamian za miliard marek „wykupił” Niemców z Rumunii. Wyjechało ich 200 tysięcy. Obecnie jest ich jedynie 20 tysięcy – dodał.
I jak zauważył, największa emigracja nastąpiła w latach 90.
– Rumuńscy Niemcy wyjeżdżali rozczarowani poziomem życia i sytuacją materialną, zwłaszcza poziomem służby zdrowia. Dzisiaj poziom praw mniejszości w Rumunii jest podobny jak w Polsce. Ale do niemieckich szkół chodzą przede wszystkim Rumuni, potem studiują germanistykę. To jest ich droga do Zachodu – stwierdził prof. Weger.
Prof. Marek Barwiński z Uniwersytetu Łódzkiego mówił o sytuacji Litwinów w Polsce przed rokiem 1989.
– Litwini są mniejszością mało liczną (8-10 tysięcy), katolicką i położoną peryferyjnie w zaledwie dwóch gminach – Puńsku i Sejnach. Dla nich podstawą tożsamości jest język. W 1956 na fali odwilży założyli liceum z wykładowym litewskim w Puńsku. Ono działa do dzisiaj. W latach 60. mieli aż 9 szkół podstawowych z tymże językiem. To ich wyróżniało spośród wszystkich mniejszości w Polsce. To umarło w czasach Gierka, kiedy małe szkoły litewskie likwidowano i zastąpiono zbiorczymi szkołami gminnymi. W stanie wojennym Litwini bardzo zaangażowali się w działalność PRON-u na Suwalszczyźnie. Przejęli administrację, milicję, także szkoły. I w ten sposób odbudowali dawny stan posiadania. Dzisiaj to – wspomagane z Wilna – kwitnie.
Owocna debata na dawnej granicy. Nawiązali nowe kontakty
Dopełnieniem referatów i dyskusji w ramach konferencji „Mniejszości za żelazną kurtyną były jubileuszowy koncert oraz podróż studyjna do Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w Radzionkowie, Domu Pamięci Żydów Górnośląskich w Gliwicach. Zakończyła się ona odwiedzinami w gliwickiej radiostacji.
– Spotkaliśmy się w Zabrzu, gdzie przed wojną przebiegała polsko-niemiecka granica. Przypomnieliśmy, że konwencja genewska w okresie międzywojennym była pomysłem na funkcjonowanie mniejszości w podzielonym regionie. Na zakończenie konferencji zorganizowanej we współpracy z Instytutem Serbołużyckim rozjeżdżaliśmy się z poczuciem spełnienia. Udało się nawiązać nowe kontakty. Mieliśmy gości ze Szwajcarii, kilku ośrodków niemieckich, z Czech i Węgier. Każdy się tu czegoś nowego nauczył. Kiedy żegnałem się z prof. Jozefem Musielokiem, byłym rektorem UO, usłyszałem od niego słowa: Jestem ubogacony. Myślę, że wielu uczestników i gości miało podobne odczucia.











