De facto Kolejarz Opole skończył sezon 2026 w niedzielę 30 sierpnia. Tego, że tak się stanie można było spodziewać się od około miesiąca, gdy stało się jasne z kim ewentualnie podopieczni Roberta Ruszkiewicza zmierzą się w play off. Ewentualnie, bo wtedy jeszcze nie było wiadomo czy sami w ogóle w nim pojadą… Z kłopotami, ale jednak finiszowali na czwartym miejscu, albowiem po ostatnim meczu sezonu zasadniczego wyprzedzili Lokomotiv Daugavpils. Z drugiej strony trudno było nie myśleć o niedosycie, bo jeszcze w połowie sezonu zajmowali trzecią pozycję.
W kolejnych sześciu spotkaniach zwyciężyli jednak tylko dwa razy, notując przy tym serię trzech porażek z rzędu. Finalnie wygrali pięć meczów, zanotowali jeden remis i ponieśli sześć porażek, co przy trzech punktach bonusowych dało im łącznie 14 „oczek”.
To wszystko jednak sprawiło, że musieli w półfinale musieli mierzyć się z głównym faworytem ligi Wybrzeżem Gdańsk. I zadaniu nie podołali. Zresztą szanse pogrzebali już w pierwszym starciu, albowiem przegrali aż 35:55 i to u siebie. Zatem by znaleźć się w decydujących bojach o awans na zaplecze elity musieli rewanż wygrać różnicą 21 punktów. Choćby z racji klasy rywala było to mało realne.
Kolejarz Opole skończył sezon 2026 na półfinale
Co szybko się potwierdziło. Wszak po siedmiu biegach, czyli nawet jeszcze nie na półmetku zawodów, przegrywali 11:31. Tym samym stracili jakiekolwiek szansę. Dość napisać, że rywale w ośmiu pozostałych wyścigach nie musieli w ogóle dojechać do mety, bo w dwumeczu było 86:46 dla nich. Ostatecznie goście uniknęli blamażu i polegli 34:56!
Z drugiej strony gdyby fazie zasadniczej Opolanie wyprzedzili Start Gniezno i zajęli trzecią lokatę to w półfinale jechaliby z niemieckim Landshut Devils. I co prawda zespół ten dość niespodziewanie objechali na wyjeździe 46:44, ale u siebie już polegli 37:53….
Warto także przedstawić łyk statystyki. Indywidualnie najlepiej z Kolejarza spisywał się Vaclav Milik, legitymując się średnia biegową 2,139 pkt. Nieco gorzej Oskar Polis, z wynikiem 2,101… choć po liderze drużyny wielu na pewno spodziewało się więcej. Nie zawiódł raczej James Pearson (1,734). Za to przeciwnie Hubert Łęgowik (1,579). A rozczarowaniem sezonu można nazwać Matica Ivacica, który pojechał w czterech spotkaniach ze średnią 0,929.
Czytaj także: Puchar Polski. Odra Opole sprawiła niespodziankę, MKS Kluczbork był jej blisko
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania



