Przy ulicy Grunwaldzkiej 36 w Opolu pojawiły się wielkoformatowe banery o reparacjach wojennych od Niemiec. Instalacja narusza lokalną uchwałę krajobrazową, dlatego Urząd Miasta zapowiedział interwencję. Sprawa budzi duże emocje wśród okolicznych mieszkańców, którzy odcinają się od treści prezentowanych na płocie kamienicy.
Banery o reparacjach w Opolu. Ratusz: To złamanie przepisów
Zapytaliśmy Urząd Miasta Opola, czy banery przy ulicy Grunwaldzkiej są zgodne z uchwałą krajobrazową miasta. Adam Leszczyński, rzecznik prasowy Ratusza potwierdza, że płachta zawieszona na ogrodzeniu stoi w sprzeczności z obowiązującymi w mieście zasadami estetyki. Banery o reparacjach w Opolu nie posiadają wymaganych zgód i naruszają zapisy uchwały krajobrazowej.
Służby miejskie podejmą oficjalne działania w najbliższy poniedziałek, 23 marca. Interwencja ma doprowadzić do uporządkowania przestrzeni publicznej w tej części miasta. Urząd planuje wyciągnięcie konsekwencji przewidzianych w przepisach o ochronie krajobrazu.
Banery o reparacjach w Opolu. Mieszkańcy oburzeni samowolą na ogrodzeniu
Niestety, do momentu publikacji artykułu nie udało nam się skontaktować z zarządcą kamienicy. Co więcej – budynek jest podzielony na dwie części i każda stanowi odrębną wspólnotę, co potwierdza jeden z mieszkańców.
– Jest podział kamienicy i mimo, że mieszkam pod tym adresem, baner jest po stronie drugiej wspólnoty. Nie mam wiedzy o osobach, które wywiesiły ten baner i czy jest zgoda tej wspólnoty. Dodam tylko, że gdyby to dotyczyło mojej wspólnoty, to ten baner by nawet nie powstał – mówi w rozmowie z „O!Polską” jeden z mieszkańców.
Osoby mieszkające w sąsiedztwie kamienicy przy ul. Grunwaldzkiej nie kryją irytacji. Podkreślają, że podobne sytuacje powtarzają się regularnie. Według relacji świadków, za wywieszaniem haseł stoi konkretna osoba, która cyklicznie umieszcza tam swoje manifesty.
– Czuję wstyd, gdy na to patrzę – mówi pan Tomasz, mieszkający zaledwie 30 metrów od spornego płotu.
Mieszkańcy zwracają uwagę na opieszałość zarządcy nieruchomości. Twierdzą, że brak reakcji w weekendy pozwala na bezkarne eksponowanie kontrowersyjnych treści przez wiele dni.
Judyta, jedna z sąsiadek, dziwi się, że wspólnota mieszkaniowa pozwala na takie działania jednostki.
– Ten człowiek, który wywiesił banery, raz na jakiś czas demonstruje te swoje mądrości. Byłabym zdziwiona, gdyby okazało się, że jest to robione za zgodą wspólnoty – mówi.
Uchwała krajobrazowa zakazuje takich banerów
Obowiązująca w Opolu uchwała krajobrazowa ściśle reguluje zasady umieszczania reklam i nośników informacji. Dokument ten dzieli miasto na strefy, w których obowiązują konkretne wymiary i parametry techniczne instalacji. Banery o reparacjach przy ulicy Grunwaldzkiej w Opolu naruszają te przepisy, ponieważ prawo lokalne zakazuje wieszania miękkich płacht na ogrodzeniach i elewacjach budynków mieszkalnych.

Niemcy zapłacili, ale Stalin nam zabrał
Co do samych banerów, to zasadniczo liczby na nich podane odpowiadają prawdzie, jednak żądanie reparacji jest pewnego rodzaju manipulacją. Sugeruje bowiem, że Niemcy się od nich uchyliły.
Tymczasem w 1945 roku na konferencji w Poczdamie mocarstwa alianckie postanowiły, że Polska otrzyma od Niemiec reparacje, ale nie bezpośrednio, lecz pośrednio – 15 proc. z puli przyznanej ZSRR. I Sowieci wyegzekwowali swoje reparacje, ale Stalin przekazał nam tylko mikroskopijną część należnego odszkodowania, resztę traktując jako naszą zapłatę za pomoc militarną i gospodarczą udzieloną PRL przez Związek Sowiecki.
W 1953 roku, pod presją Stalina, rząd Bieruta ogłosił, że zrzeka się dalszych reparacji od Niemiec. Dlatego Berlin uważa tę sprawę za zamkniętą. Po 1989 roku, a więc już w wolnej Polsce, podobne stanowisko przyjęły nasze władze. Anna Fotyga, szefowa MSZ w pierwszym rządzie PiS, w 2006 roku w odpowiedzi na interpelację poselską stwierdziła na piśmie, że według stanowiska rządu sprawa reparacji jest „zamknięta”.
Na gruncie prawa międzynarodowego Polska nie ma więc podstaw do roszczeń wobec Niemiec. Co oczywiście nie zmienia faktu, że za krzywdy i straty doznane podczas II wojny światowej nie dostaliśmy zadośćuczynienia.
Czytaj też: Inwestycje sportowe na Opolszczyźnie: nowe umowy podpisane
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania



