Stanley Brzeg przegrał z liderem
Wstydu jednak nie było. Nie tylko dlatego, że rywale to lider tabeli i jeden z faworytów do awansu na najwyższy szczebel. Po pół godzinie gry z okładem był bowiem remis po 1 i dopiero w końcówce gospodarze zdobyli dwie bramki, które przesądziły o ich ostatecznym triumfie.
Warto także odnotować powrót do kadry klubu Pawła Boczarskiego, który występował w nim jeszcze gdy ten pod szyldem Gredaru grał w ekstraklasie.
Co ciekawe trzy pierwsze gole spotkania w Rudzie Śląskiej padały w regularnych odstępach co 11 minut. Tyle minęło od początku spotkania miejscowi potrzebowali by wyjść na prowadzenie. Wówczas to Rafała Krzyśkę pokonał Sergio Zuluaga. Taki sam okres gry minął gdy do wyrównania doprowadził Jakub Rabanda, aczkolwiek działo się to już po zmianie stron. I podobnego czas potrzebował Zuluaga by skompletować dublet. 150 sekund później z kolei wynik – jak się okazało – ustalił Aleksander Waszka.
Tym samym pododpieczni Artura Adasika mają po trzech kolejkach cztery punkty na koncie (bilans bramkowy 8-8). To daje im aktualnie siódme miejsce w grupie południowej.
ASG Stanley zagrał w składzie: Krzyśka – Kędra, Makowski, Matejko, Suchodolski oraz Antos, Boczarski, Dykus, J. Gancarczyk, Krawców, Kucharski, Rabanda.
Czytaj także: ASG Stanley Brzeg gotowy na zaplecze futsalowej elity


