Symbolem i przełomem dla nich stała się tzw. deklaracja radzionkowska. 19 marca 2023 Donald Tusk mówił: Dokończymy to, co ludzie stąd zaczęli bez powodzenia, czyli uznanie języka śląskiego jako języka regionalnego. Nieco ponad rok później potwierdziło się, że niełatwo dotrzymać obietnic, których spełnienie nie tylko od nas zależy. Projekt zmian w ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych zawetował 29 maja Andrzej Duda.
Nie jest to dla działaczy śląskich zaskoczeniem. I pewnie Ślązacy łatwiej by tę decyzję przełknęli, gdyby prezydent zdobył się na szczerość i powiedział wprost: Nie akceptuję ustawy, którą zaproponowali polityczni przeciwnicy. Zamiast tego napisał, iż wetuje ją ze względu na sytuację geopolityczną i możliwe działania hybrydowe Rosji. A wojna za wschodnią granicą nakazuje mu szczególną dbałość o zachowanie narodowej tożsamości oraz o pielęgnowanie języka ojczystego.
Ślązacy potrafią czekać
To uzasadnienie pokazuje, jak bardzo pan prezydent nie rozumie Śląska. Po pierwsze zapomniał, że śląskie dialekty – połączone w język lub nie – należą do polszczyzny. A licznie w niej obecne niemieckie wyrazy i zwroty przyjmują polską pisownię i formy gramatyczne. Jak w popularnej rymowance: W antryju na bifeju stoi szolka teju (W przedpokoju na kredensie stoi filiżanka herbaty). Po wtóre nie zrozumiał, że szacunek dla narodowej tożsamości na Śląsku wyraża się właśnie w pielęgnowaniu różnorodności. Także kulturowej i językowej.
Co w tej sytuacji zostaje Ślązakom? Powinni jak dotąd pielęgnować swoja godka w domu. I czekać. Jedno i drugie potrafią robić bardzo dobrze.
Czytaj także: Śląscy Samorządowcy krytykują weto prezydenta RP. „To dzielenie Polaków”
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.



