Słowa sprzed blisko wieku nadal aktualne
„Przyszły historyk, mówiąc o ludziach dziś żyjących na świecie, znajdzie pewnie niejeden epitet niezbyt dla nas przychylny. Nazwie nas okrutnikami i najprawdopodobniej uważać nas będzie za bandę łgarzy. Zdaje się, że istotnie kłamstwo jest najbardziej charakterystyczną cechą naszej epoki”.
Pasuje do naszych czasów, choć zaczerpnąłem ten cytat z felietonu Antoniego Słonimskiego opublikowanego w „Wiadomościach Literackich” 86 lat temu. Ten przenikliwy obserwator świata i bliźnich pisał kpiąco
w 1937 roku: „Niemcy hitlerowskie z uporem głoszą, że Żydzi są winni, jeżeli deszcz nie pada, a katolicy są winni, jeśli pada. (…) Rosja sowiecka w wyścigu łgarstwa zajmuje pierwsze miejsce. Każdy niewygodny działacz sowiecki zostaje przez rząd Stalina mianowany agentem japońskim. (…) Najlepiej od razu plunąć na wszystko, kupić sobie kimono i papierowy parasol”.
Jeśli sięgnąłem w ostatnich dniach po lekturę „Kronik tygodniowych” z lat 1936-1939 przypadkiem, to był to być może jeden z tych przypadków, które są logiką Boga. Ich czytanie zbiegło się bowiem z wypowiedziami dwóch polskich polityków. To, co powiedzieli politycy PiS i PO przyprawia o dreszcz.
Politycy PiS i PO! Liczcie się ze słowami!
Poseł PiS Marek Suski w rozmowie z Radiem Zet wyraził pogląd, że w Niemczech „myśl o budowie IV Rzeszy kołacze się w niektórych sercach”. Zasugerował też, że działają tam ruchy, które dążą do odzyskania Śląska i Pomorza. Jeden ze śląskich portali uznał te słowa za farmazon tygodnia. Słusznie, bo choć są w Niemczech grupy neonazistów (głównie w landach byłej NRD), to doprawdy trudno orzec, co i czy w ogóle coś ludzie ci mają w sercach. A zwłaszcza w głowach. Sił politycznych o jakimkolwiek znaczeniu, które by postulowały rewizję granic, zwyczajnie nad Renem nie ma.
Polityk PO Radosław Sikorski w tym samym radiu zasugerował, że na początku wywołanej przez Rosję wojny rząd PiS mógł dopuszczać rozbiór Ukrainy.
– Myślę, że miał moment zawahania w pierwszych 10 dniach wojny, gdy wszyscy nie wiedzieliśmy, jak ona pójdzie – dowodził.
Swoją przenikliwą myślą ucieszył bardzo rosyjską propagandę. I posiał popłoch we własnych szeregach partyjnych.
Cytując tu obu panów, ani nie uprawiam symetryzmu. Ani ich nie stawiam w jednym szeregu z Hitlerem i Stalinem. Ale słuchając takich bzdur i kłamstw, trudno nie wołać wielkim głosem: Panowie politycy, liczcie się ze słowami!



