Pakt Senacki 2023 podpisany
Opozycja potrafi się jednak dogadać, jak musi. Dowodzi tego Pakt Senacki 2023. Ale w jego w sprawie musiała się dogadać z wielu powodów. Po pierwsze, brak porozumienia byłby kompletnie niezrozumiały dla wyborców wszystkich partii opozycyjnych. Ponieważ sojusz w izbie wyższej parlamentu się sprawdził, torpedując wiele pomysłów PiS i utrudniając mu całkowite zawłaszczenie państwa.
Po drugie, brak wspólnej listy niósł poważne niebezpieczeństwo, iż po jesiennych wyborach większość w Senacie może zdobyć PiS. To dla opozycji, która nie chce wprawdzie wspólnej listy do Sejmu, ale chce zdobyć w nim większość i rządzić, byłaby katastrofa. Biorąc pod uwagę, że jeszcze przez dwa lata lokatorem pałacu prezydenckiego będzie Andrzej Duda.
I po trzecie wreszcie, opozycja musiała się dogadać, bo bez wspólnej listy wielu, zwłaszcza kandydatów nominowanych przez mniejsze partie, nie dostałoby się samodzielnie do Senatu. Dlatego na stworzenie jednego frontu naciskali obecni senatorowie, bo to dla nich praktycznie gwarancja, że będą nimi przez kolejne cztery lata. Wszyscy bowiem, poza nielicznymi, chcą ponownie kandydować i mają na to zgodę swoich partyjnych liderów.
Zażarte targi o miejsca startowe
Opozycja liczy, że Pakt Senacki 2023 sprawi, że weźmie minimum 65 ze stu miejsc w Senacie. Ale kto je zajmie, jeszcze długo nie będzie wiadomo. Bo o to trwają zażarte targi. W przypadku obecnych senatorów (poza nielicznymi przypadkami) sprawa jest jasna, że to oni będą walczyć z kandydatami PiS. Ale mniej oczywiste jest, kto będzie reprezentował całą opozycję w okręgach, w których cztery lata temu nie zdobyła ona mandatu.
Na Opolszczyźnie np. to okręg 51, obejmujący m.in. powiaty nyski, brzeski i namysłowski. Z niego senatorem drugą kadencję jest Jerzy Czerwiński z PiS. Tam o senacki mandat ma ochotę się ubiegać Tadeusz Jarmuziewicz z Platformy.
Ale może napotkać na opór opolskich ludowców. Uważają oni, że to ktoś z PSL powinien być kandydatem, bo ma większe szanse w okręgu o dużych sympatiach propisowskich. A po wtóre – ludowcom też się coś należy z tego tortu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ambicje senackie mają Antoni Konopka, Norbert Krajczy i Stanisław Rakoczy.
Podobne przepychanki będą w całym kraju. A o tym kto i gdzie, rozstrzygną liderzy w Warszawie. Tak więc wspólna lista jest, ale personaliów przed majem raczej nie poznamy.



