Pogrzeb, podczas którego profesor Robert Rauziński został pożegnany, rozpoczęła mszą św. w starej kaplicy cmentarza. Po niej w urnę z prochami zmarłego kondukt odprowadził na miejsce spoczynku.
W Opolu od 1956
Prof. Robert Rauziński urodził się 18 XI 1932 roku w Warszawie. Wojna zastała go w Wilnie, skąd wraz z bliskimi repatriował się do Polski. Po studiach w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie oraz w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Katowicach – w roku 1956 – przyjechał do Opola. Podjął pracę w Wojewódzkiej Komisji Planowania Gospodarczego.
Od 1961 r. był pracownikiem Instytutu Śląskiego w Opolu, od 1970 r. również Wyższej Szkoły Inżynierskiej (dzisiejszej Politechniki Opolskiej). Związany był również z pozostałymi uczelniami opolskimi: Uniwersytetem Opolskim oraz Wyższą Szkole Administracji i Zarządzania.
Opublikował ponad 500 prac naukowych, w tym ponad 40 książek autorskich i współautorskich, licznych artykułów i komunikatów, a także skryptów i materiałów pomocniczych dla studentów z zakresu: demografii, polityki społecznej, socjologii pracy, problemów zatrudnienia i bezrobocia, planowania regionalnego.
Zajmował się głównie wpływem czynnika ludzkiego na rozwój społeczno-gospodarczy, zasobami siły roboczej, migracjami, kształceniem i poziomem wykształcenia mieszkańców regionu opolskiego. Należał do największych znakomitości opolskiego środowiska naukowego.
Prof. Robert Rauziński – jego pogrzeb zgromadził ludzi nauki
– Mówi się o nim jako o wybitnym naukowcu. Był jednym z kilku zaledwie profesorów nauk ekonomicznych, jakich mieliśmy – powiedział „O!Polskiej” prof. Romuald Jończy z Uniwersytetu Opolskiego.
– Ale on był wybitny przede wszystkim jako człowiek. Był wyjątkowy przez to, że kiedy się pojawiał, wszyscy się uśmiechali. Nawet ludzie negatywnie do siebie nastawieni zachowywali się tak, że konflikt przygasał. W jego obecności po prostu nie wypadało się kłócić. Bo był niezwykle życzliwą, pogodną osobą. Nigdy nie pełnił żadnych ważnych funkcji – za wyjątkiem małego incydentu – a wychował całe pokolenie zajmujące się rynkiem pracy, ludnością itd. – wspominał.
Naukową biografię i dorobek zmarłego przedstawił dr Bartosz Kuświk, dyrektor Instytutu Śląskiego. Prof. Robert Rauziński pracował w tej placówce przez 60 lat – od 1961 do 2021 roku.
Nad grobem odczytano także wspomnienie w imieniu członków Komitetu Nauk Demograficznych PAN oraz list wystosowany na ręce rodziny zmarłego przez rektora Politechniki Opolskiej.
Kochał Wilno i Opolszczyznę
– Będziemy Roberta Rauzińskiego wielokrotnie przywracać życiu. On jest w nas. To był po prostu dobry człowiek. Mimo jego skomplikowanych losów życiowych – mówił dr Stanisław Jałowiecki, wieloletni współpracownik profesora.
– Pamiętajmy, Wilno to było prawdziwe „Boże igrzysko”, prawdziwa tragedia. Pięć okupacji. On miał prawo nienawidzić, a w nim nienawiści nie było. Na świecie nie było nikogo, komu on by źle życzył. Kochał Wilno, ale pięknie wkomponował się w Opolszczyznę. Pokazywał dobro na zewnątrz i zostawiał w nas trwałe ślady – opowiadał.
Nawiązując do zwyczaju zmarłego profesora, który nosił w kieszeniach cukierki i kładł je na stole w Zakładzie Socjologii i Demografii, Stanisław Jałowiecki położył garść cukierków na miejscu jego pochówku.
Prof. Robert Rauziński – na jego pogrzeb przybyło czterech marszałków
– Żegnamy dzisiaj Honorowego Obywatela Województwa Opolskiego. Człowieka, który bardzo na to odznaczenie i wyróżnienie zasługiwał – przypomniał marszałek województwa Szymon Ogłaza.
– Mało kto tak doskonale i od podszewki znał województwo opolskie jak prof. Robert Rauziński. Korzystaliśmy z jego wiedzy i doświadczenia w samorządzie województwa przez lata. (…) To był człowiek mądry, człowiek dobry, którego będziemy wspominać, Są tu obecni marszałkowie województwa: Stanisław Jałowiecki, Ryszard Galla, Józef Sebesta. Wszyscy korzystaliśmy z jego wiedzy. Będzie nam tego bardzo brakować.
Jako ostatnia zabrała głos prof. Teresa Sołdra-Gwiżdż. – Panie Profesorze, jestem socjologiem – mówiła. – Socjologia i demografia były z Panem Profesorem nieustająco związane. Dyskutowaliśmy wspólnie o nauce, polityce, o wojennych losach profesora. Będziemy to pamiętać. Będziemy też pamiętać wszystkie prawdy, które pan profesor nam wpajał. I jeszcze akcent osobisty. Byłam pierwszą kobietą na stanowisku dyrektora Instytutu Śląskiego. Profesor codziennie przychodził do mnie na kawę. Mówił, cześć szefowo. I pytał, czy już ogarnęłam wszystkie papiery. Tak go zapamiętamy. Jako życzliwego, miłego i dowcipnego człowieka.
Czytaj także: Nie żyje 15-letnia fighterka Lena Wojtaszek. „Szok”!
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania





















































