Cichy protest pracowników szpitali, którego przedmiotem jest możliwa konsolidacja czterech placówek medycznych w Opolu, miał również na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na obawy pracowników dotyczące przyszłości placówek, miejsc pracy oraz bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców regionu.
Wzięli w nim udział przedstawiciele wszystkich grup zawodowych zatrudnionych w szpitalach, które mogą być połączone z USK. Są to:
- Kliniczne Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii przy ul. Reymonta w Opolu,
- Opolskie Centrum Onkologii przy ulicy Katowickiej w Opolu,
- Szpital Specjalistyczny im. Świętej Jadwigi przy ul. Wodociągowej w Opolu.
Więcej pod materiałem wideo
Możliwa konsolidacja czterech szpitali w Opolu
– Nikt wcześniej nie rozmawiał z pracownikami o zamiarach konsolidacji. I do tej pory nikt nie rozmawia – słyszymy od pracownicy opolskiej „porodówki”.
– Przedstawiciele władz województwa i dyrekcji USK przyjeżdżają na spotkania do szpitali, które chcą łączyć, ale to spotkania dla kadry zarządzającej. Z nami, z pracownikami, rozmów nadal nie ma. Ludzie są zaniepokojeni, a ten protest to tego wyraz – tłumaczy.
Protest pracowników szpitali miał charakter symboliczny. Zasadniczo był milczący, uczestnicy prezentowali stosowne transparenty, a sami byli przyodziani m.in. w maseczki z czarnymi krzyżykami. Pojawiły się tez transparenty z hasłami takimi jak: „3 x nie dla konsolidacji”, „Chcemy leczyć nowotwory, a nie wspierać nowe twory”, „Gdy szpitale połączycie, zagrożone będzie życie” czy też „Szpital to nie korporacja, pacjent to nie cyfra”
Milczący protest pracowników
Informacja o tym, że możliwa jest konsolidacja trzech wspomnianych placówek z USK w Opolu – czego dotyczył protest na Pl. Wolności – pojawiła się na początku tygodnia. Przedstawiciele zarządu województwa – organu prowadzącego dla tych trzech szpitali – podpisali list intencyjny z władzami Uniwersytetu Opolskiego w sprawie prac nad możliwy połączeniem czterech placówek.
– Jesteśmy zaskoczeni takim pomysłem ponieważ jesteśmy szpitalem, który nie ma problemów finansowych czy organizacyjnych. Wraz przeciwnie, my się rozwijamy. Co prawda nie dostaliśmy żadnych środków z państwowych programów KPO, ale to raczej wynika z polityki, a nie z tego, że źle prosperujemy. Mamy też przecież oddziały uniwersyteckie, więc nie wiem czemu chcą nas podłączyć pod USK – nie kryje Ewa Dyktyńska, pielęgniarka koordynująca blok operacyjny OCO i związkowiec Konfederacji Pracy. – My jesteśmy białym personelem, nie boimy się o swoją pracę, bo jesteśmy wyspecjalizowani w opiece nad naszym pacjentem, ale nasza administracja jest dla nas ważna. Mamy dyrektora który rozumie nasze potrzeby i nasz rozwój, bo się cały czas rozwijamy.
Konsolidacja szpitali w Opolu? Nie wiadomo po co
Inicjatywę tłumaczono tym, że po połączeniu z innymi szpitalami USK miałby większe możliwości sięgania po pieniądze z budżetu państwa. Zyskać mieliby także pacjenci. Zarazem padły deklaracje, że placówki przewidziane do włączenia w strukturę USK mają zachować samodzielność medyczną. Nie ma być też zwolnień.
– Podczas podziału pieniędzy niestety będziemy na końcu tego ogonka. I tak naprawdę nasi pacjenci będą poszkodowani. Nie zyskają, jeśli chodzi o leczenie, które jest przecież bardzo kosztowne – zauważa Joanna Paluch, przewodnicząca związków zawodowych Konfederacji Pracy w OCO, uważa, że pogorszy się sytuacja finansowa szpitala. – Wszystkie te szpitale funkcjonują bardzo dobrze. Nikt nie ma długów, a chcą zrobić jeden szpital, choć nie wiemy, z jakiego powodu.
– Niczego nie likwidujemy – zaznaczał już wcześniej Szymon Ogłaza, marszałek województwa.
Czytaj także: Lekarka i pielęgniarka z zarzutami. „Działały na szkodę pacjentów”
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania






























