Co istotne w Weegree AZS, inaczej aniżeli miało to miejsce na koniec poprzedniego sezonu, nie trzeba się było martwić o ich utrzymanie do ostatnich sekund fazy zasadniczej. Ba, pewni tego byli już tego na trzy spotkania przed jej finiszem! Przesądziła o tym ich wygrana na wyjeździe z Miners Katowice 79:77. Po niej stało się jasne, że przedostatni team w stawce nie tylko im już nie zagrozi, ani nikomu innemu i dołączy do dawno już zdegradowanych Żubrów z Białegostoku.
Pewne utrzymanie Weegree AZS na koniec sezonu
Niemniej w szerszym kontekście zadecydowała szczególnie kapitalna postawa w marcu, kiedy to podopieczni Michała Rutkowskiego wygrali pięć meczów z rzędu. A to nie wszystko, albowiem trzy z tych triumfów osiągali w ostatnich sekundach (z Basketem Poznań 84:83, z Resovią Rzeszów 76:74 i we wspomnianym pojedynku z katowiczanami). I jakby tego było mało za każdym razem decydujące punkty zdobywał Dominik Rutkowski, z czego dwukrotnie rzutem „za trzy”! Nic więc dziwnego, iż potem od władz ligi uzyskał tytuł zawodnika marca.
Dla porównania z 24 wcześniejszych gier Opolanie zwyciężyli „tylko” w siedmiu. Późniejsze porażki z SKS-em Starogard Gdański, GKS-em Tychy i na samym finiszu z Sokołem Łańcut (galeria z tego meczu poniżej) już nie miały większego wpływu na ich ligowy byt. Dość analogicznie wyglądała sprawa z tym, że nie załapali się do play off. Szansę pod tym kontem stracili również w tym samym czasie.
Pech, pech i jeszcze raz pech
Gorszy finisz nie dziwi jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że w tych spotkaniach grali już bez jednego z liderów. Mianowicie Jordana Forbsa, którego kontrakt wygasł w dniu 30 marca, o czym było wiadomo już wcześniej, albowiem amerykański rozgrywający przeniósł się do ligi australijskiej. W barwach naszego zespołu rozegrał 12 meczów notując 20.5 punktu i 4.8 asysty na mecz.
W tym wszystkim można jeszcze żałować, że kontuzje nie oszczędzały naszego zespołu przez większą część sezonu. Jak zauważył sam trener Opolan mógł on „tylko dziewięć razy skorzystać w tym samym czasie ze szkieletu zespołu”, kiedy do dyspozycji równocześnie byli Jakub Kobel, Piotr Niedźwiedzki, Dominik Rutkowski i zawodnik zagraniczny (Jordan Forbes lub wcześniej Cameron Jones). W tym czasie jego podopieczni wygrali osiem meczów i ponieśli tylko jedną porażkę!
Szkoda więc gorszego finiszu, bo była szansa na mniej więcej 10 miejsce, ale jak sam przyznawał, zeszło z nich powietrze po utrzymaniu, co jednak nie powinno mieć miejsca w sporcie, tym bardziej profesjonalnym.
– Pech, pech i jeszcze raz pech. Nie przypominam sobie, od początku mojej kariery, takiej jego kumulacji w ramach jednej drużyny, w ciągu jednego sezonu. Cały czas prześladowały nas kontuzję. I to w pewien sposób nas powstrzymało, żeby pokazać potencjał drużyny – nie krył z kolei po ostatnim meczu aktualnej kampanii Dominik Rutkowski. – Jest wielki niedosyt, ale koniec końców jesteśmy szczęśliwi, że nie musieliśmy walczyć do ostatniego meczu o utrzymanie. I teraz to najważniejsze.
Czytaj także: Siatkarki UNI Opole wygrały drugi mecz play off i wciąż są w grze o medale
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania


































