Koniec sezonu w 4 lidze
Przedstawiciele pierwszej z wymienionych drużyn w dwumeczu ze Śląskiem Łubniany przegrali bowiem dwukrotnie. Najpierw ulegli na boisku rywala 1-2, a później u siebie 2-4 i po roku wracają do „okręgówki”. Z kolei w dwumeczu między LZS-em Walce a Czarnymi Otmuchów gole nie padły w żadnym z pojedynków i do wyłonienia tego kto w przyszłym sezonie zagra poziom wyżej potrzebne były rzuty karne. Tu również nie zabrakło kompletu emocji, albowiem potrzebnych było 11 serii! Ostatecznie zwycięsko z tego wyszli gracze spod Krapkowic, w czym niemała zasługa bramkarza Amina Stitou.
- LZS Domaszkowice – Śląsk Łubniany 2-4 (2-2)
Bramki: 0-1 Miroszka – 5., 1-1 Bajor – 6., 1-2 Rychlica – 14., 2-2 Bajor – 45+4, 2-3 Miroszka – 56., 2-4 Cieśliński – 71. - LZS Walce – Czarni Otmuchów 0-0 (0-0, 0-0), karne 9-8

Walka o utrzymanie
Tym samym baraże były doskonałym zwieńczenie emocji, jakie mieliśmy na dole tabeli do samego końca zmagań (pełne zestawienie TUTAJ). Co prawda jeden spadkowicz był znany dawno, bo outsider z Prudnika z 30 meczów nie przegrał tylko jednego. Za to w MKS-ie Gogolin długo trzymano kciuki za występujący szczebel wyżej LZS Starowice.
Gdy jednak okazało się, że team spod Grodkowa po roku spadnie z 3. ligi, to i tam trzeba było powoli oswajać się z degradacją. Warto przy tym zauważyć, że relegowane zostały dwa zespoły, które przeszły ogromne rewolucje kadrowe. Gogolinianie przed sezonem, choć raczej nie ze swojej winy, a prudniczanie na półmetku, gdzie zimą zagrano va banque i zaufano graczom z niższych lig.
W związku z tym, że przez większą część sezonu duet ten mocno odstawał od reszty, to w dolnej połowie tabeli znacznie bardziej rozpalała walka o uniknięcie baraży. A te jeszcze w kwietniu groziły paru ekipom. Powoli ta liczba zaczęła się zmniejszać, zwłaszcza, gdy pewnym stały się baraże dla LZS-u Domaszkowice. Tym samym w ostatniej kolejce „jedynie” LZS Walce i Odra II Opole stoczyły korespondencyjny bój o to, by pozbyć się tego brzemienia. I choć oba zespoły przegrały swoje mecze, to dodatkowych bojów uniknęły rezerwy pierwszej siły regionu, kończąc sezon z punktem więcej na koncie.
Podopieczni Łukasza Kabaszyna przeżyli przy tym nawet mały dramat, bo gdyby choć zremisowali z Ruchem Zdzieszowice, na co się długo zanosiło, także w doliczonych czasie gry, to byliby już pewni utrzymania.
… i o awans
Przypomnijmy, iż na górze finisz dostarczył niesamowitych emocji. Gdy zaczynała się przedostatnia kolejka, stawce przewodzili piłkarze Małejpanwi Ozimek. Jakby nie było też dwa tygodnie wcześnie wygrali zaległy pojedynek z Po-Ra-Wiem Większyce i odzyskali pozycję lidera. Wydawało się więc, że już jej nie oddadzą. Niestety, w 29. serii przegrali mecz na szczycie i to u siebie z KS-em iPrime Bogacica. Goście mieli wtedy jeszcze matematyczne szanse na awans. Ale by je przedłużyć, nie tylko musieli zwyciężyć, ale i liczyć na to, że wiceliderzy z Brzegu co najwyżej zremisują w Prudniku z Pogonią.
Szybko stało się to nierealne, bo już do przerwy było 5-0 dla Stali, a ostatecznie skończyło się pogromem outsidera 13-1. Niemniej, żółto-niebiescy grali dla siebie i rozmiar zwycięstwa się nie liczył. Liczyło się to, że do niego doszło, a przy tym swój mecz przegrał team z Ozimka. Co oznaczało, że ich los był już tyko w ich rękach i nogach… i szansy tej nie zmarnowali. W ostatniej kolejce bowiem pewnie ograli wspomniane Po-Ra-Wie.
– Wiedzieliśmy od początku, że tutaj jeden mecz może zaważyć o wszystkim i tak się stało – zauważa Wojciech Scisło, trener Małejpanwi. – Niemniej rozczarowanie i ból są jeszcze większe, kiedy jest się tak blisko celu. Trzeba jednak po męsku przyjąć to na klatę, ochłonąć i wrócić do pracy silniejszym, tak, żeby szukać możliwości gry o awans w kolejnym sezonie. Na pocieszenie powiem, że nie takie drużyny jak my i w nie takich okolicznościach przegrywały jeszcze ważniejsze rozgrywki. Takie jest piękno i okrucieństwo sportu, a my teraz poznaliśmy tą drugą stronę.
Sporo ekip „na spokojnie”
Tym samym triumfował faworyt rozgrywek, wszak ostatnimi laty 3. liga w Brzegu była czymś normalnym. Trzeba jednak przyznać, że podopieczni Pawła Schmidta mieli sporo szczęścia. Swoją drogą, trochę złocistego trunku w ramach podziękowań z Brzegu do Bogacicy powinno popłynąć. Niemniej podium ligi wyraźnie odstawało od reszty. Nie tylko pod względem liczby punktów, ale i zdobytych czy straconych bramek.
Niezagrożenie czwarte miejsce zajął Ruchem Zdzieszowice (62 pkt). Podobnie, jak piąte PPO Piast Strzelce Opolskie (49). Przede wszystkim w przypadku tej drugiej drużyny można napisać, iż zrobiła wynik zdecydowanie ponad stan. I była jednym z największych zaskoczeń, szczególnie wiosny. Za to śmiało można byłoby się przyczepić do Fortuny Głogówek (głównie za rewanże, podczas której ugrała tylko 19 pkt, a łącznie 47) i Polonii Nysa (44), które ambicje mają znacznie większe niż szósta i siódma lokata. Za to zadowoleni powinni być za pewny środek tabeli w Polonii Karłowice i Protec Victorii Chróścice. Pod nimi z kolei dwójka Po-Ra-Wie Większyce i LZS Piotrówka. To zespoły, które pokazywały, że stać je na coś więcej, niż długotrwałe oglądanie się za siebie w kwestii uniknięcia baraży… Ale tak naprawdę mogły przestać to robić dopiero tuż przed końcem sezonu.
Czytaj także: Rolnik Głogówek już bez szans na utrzymanie w 2 lidze!



