sobota, 14 lutego, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Opole

Postawili sobie za cel każdej kopercie przywrócić człowieka

W opolskiej siedzibie Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych dr Ewa Kowalska i Katarzyna Ziębik, badaczki z IPN przedstawiły historię doktora Jana Robla i zawartość jego Archiwum Katyńskiego.

Krzysztof Ogiolda Krzysztof Ogiolda
2024-11-08
w Opole
Jan Robel

Dzięki wysiłkowi zespołu IPN ofiary katyńskiej zbrodni przestały być anonimowe. Fot. IPN

REKLAMA

Obie panie należą do zespołu, który opracował materiały, jakie zebrał słynny krakowski chemik Jan Robel. Wydobyto je w 1943 r. z katyńskich dołów śmierci. Opracowano dzięki zespołowi IPN.

– Katyń stał się symbolem wszystkich zbrodni dokonanych na polskich oficerach w ZSRR – mówiła dr Ewa Kowalska. – Stał się symbolem, ponieważ został odkryty najwcześniej, a Niemcy zdecydowali się w 1943 roku na upublicznienie dokonanej tam przez Rosjan zbrodni, by skłócić aliantów. Dokumenty i rzeczy osobiste znalezione przy zamordowanych były wkładane podczas ekshumacji do kopert. Każdy człowiek miał swoją odrębną kopertę. Zależało nam bardzo, by każdej z tych osób przywrócić pamięć i twarz. Byśmy rozmawiając o Katyniu mówili  konkretnych ludziach, o poszczególnych osobach i o ich losach. Nie – jak w dokumentach sowieckich o liczbach i statystykach.

Jan Robel – chemik na usługach historii

Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Archiwum Jana Zygmunta Robla. – Nasz bohater, dr Jan Robel, nie był historykiem, lecz chemikiem – podkreśliła Katarzyna Ziębik. – Pracował na Uniwersytecie Jagiellońskim. W czasie okupacji działał w tajnym nauczaniu. W roku 1943 wokół niego zebrał się w Krakowie zespół ludzi, aby zbadać dokumenty przywiezione z lasku katyńskiego. Udało się je znaleźć, bo w czasie ekshumacji badano dokładnie nie tylko ciała, ale i ubrania ofiar. Rozpruwano kołnierze i kieszenie w płaszczach. I wydobywano zdjęcia, listy, notatniki, kalendarzyki oficerów. Prowadzone często od 1939 roku. Materiały te pakowano do kopert. Każdy oficer „stawał się” kopertą i dostawał numer. Te koperty pakowano do skrzyń. Pierwszy pomył był taki, by w lesie katyńskim urządzić polowe laboratorium i tam badać dokumenty. Jan Zygmunt Robel sprzeciwił się temu. Te pamiątki przewieziono do Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

Skrzynie były dostarczane do Krakowa w kilku partiach. Spostrzeżenia poczynione przy pracach z katyńskimi dokumentami Jan Robel opisał w tekście „Spuścizna z Katynia”.

– Zespół Robla miał bardzo mało czasu na przejrzenie skrzyń – dodaje Katarzyna Ziębik. – Prace rozpoczęto w maju 1943. Przygotowanie każdej koperty do opracowania wymagało od 2 do 15 godzin. Tyle czasu było potrzeba, by usunąć z dokumentów tłuszczowosk (substancję, która towarzyszy rozkładowi ciała) i by można je zacząć przepisywać. Zajmował się tym duży zespół, bo była to praca niezwykle czasochłonna.

Każdej kopercie przywrócić człowieka

– Kraków doczekał sierpnia 1944 roku – kontynuowała Katarzyna Ziębik. – Kiedy wybuchło w Warszawie powstanie, stało się jasne, że praca zespołu odbywająca się pod okiem Niemców dobiega końca. W marcu 1945 roku Jan Robel i członkowie jego zespołu zostali aresztowani przez NKWD. Skonfiskowało ono także jedną kopię dokumentów. Podobno istniały jeszcze trzy kolejne. My w tej chwili mamy dostęp do dwóch kopii w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie oraz w Krakowie. Oba te zbiory się uzupełniają. Są to dokumenty digitalizowane. Można do nich poprzez archiwum cyfrowe uzyskać dostęp. Jedna z kopii została znaleziona pod stropem Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie w roku 1991.

Zespół Instytutu Pamięci Narodowej przepisał dokumenty z Archiwum Jana Zygmunta Robla – ponad tysiąc stron maszynopisu. Następnie sprawdzono poprawność przepisania i zajęto się ich opracowaniem.

– Postawiliśmy sobie za cel każdej kopercie przywrócić człowieka – podkreśla Katarzyna Ziębik. – Oni byli pokopertowani i ponumerowani. My – jeśli to tylko było możliwe – staraliśmy się pozyskać zdjęcie oficera, informacje o jego pracy zawodowej, o życiu prywatnym. Zależało nam na pokazaniu także, że za tymi kopertami kryje się tragedia rodzin. Przecież ci oficerowie mieli żony i dzieci.

Praca detektywistyczna

– Nasza praca była po części detektywistyczna – dodaje. – Mamy już tyle baz danych, że niektóre zapisy w Archiwum Jana Zygmunta Robla udało się nam poprawić. Skorygowałyśmy m.in. nazwy wielu miejscowości, których nazwy oficerowie widzieli przez okna wagonów i w różny sposób zapisywali. Udawało się też uściślić imiona i nazwiska części oficerów i ich dane biograficzne.

Badaczki z IPN zanalizowały także oficerskie zapiski pod względem językowym.

– W pewnym sensie stworzyli własny język – zauważa badaczka. – Na przykład jeden z baraków nazwali „Hotelem pod wszą”, kolejny „Pałacem pod pluskwą”. Inny, w którym trzeba się było wspinać na bardzo wysoko umieszczone prycze, „Małpim gajem”. Barak dla majorów zyskał miano „Domu starców” itd. Jak podała Agencja JOP… – notował któryś z jeńców. Agencję JOP należy rozszyfrować jako Jeden Oficer Powiedział. Więc ta agencyjna „depesza” w rzeczywistości była obozową plotką.

Podczas opolskiego spotkania zaprezentowano także wydaną przez IPN pięciotomową publikację. Składają się na nią „Gdy nieme groby przemawiają… Archiwum dr. Jana Zygmunta Robla”, cz. 1-4 (a w nich pamiętniki, zapiski, karty pocztowe, listy oraz inne dokumenty wydobyte z grobów w Katyniu w 1943 r.) oraz pojedynczy tom „Gdy nieme groby przemawiają… Spuścizna katyńska”. Wydana w 2023 roku pod redakcją Danuty Jastrzębskiej-Golonki i Ewy Kowalskiej publikacja liczy sobie łącznie 2290 stron.

Czytaj także: Cmentarz przy ulicy Wrocławskiej w Opolu. Tu kryje się historia miasta

Spotkanie w Opolu. Na zdjęciu od lewej: Katarzyna Ziębik, dr Ewa Kowalska oraz dr Violetta Rezler-Wasielewska, dyrektor CMJW. Fot. Kog

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.

Tags: Centralne Muzeum Jeńców WojennychHistoriaIPN
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • IKEA w Opolu

    Koniec snu o sklepie IKEA. Nowa inwestycja na granicy miasta

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowy rezerwat w województwie opolskim. „Unikat w skali kraju”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Przedsiębiorcy pod lupą „skarbówki”. Nawet krzesła nikt już z firmy nie wyniesie

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Pływalnia Wodna Nuta będzie zamknięta. Przejdzie gruntowny remont

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Chiński biznes rusza z polimerami w Opolu. To pierwsza fabryka koncernu w Polsce

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025